STOP THE TIME! Kto by tego nie chciał, potrafić zatrzymać czas, czy nawet go cofać. Mieć taką moc to fajna sprawa, ale czy na pewno? Zawsze myślimy: gdy bym tak mógł cofnąć czas, to na pewno bym tego błędu nie popełnił, postąpił bym inaczej. Inaczej... czyli jak? Jakie konsekwencje niosło by za sobą takie wydarzenie, gdyby była taka możliwość? A gdyby, każdy człowiek miał możliwość raz w życiu cofnąć czas to, który moment by wybrał? Biorąc pod uwagę, że po śmierci jest to nie możliwe. Czy cofając czas wybieralibyśmy opcje dla siebie najlepszą, po której tak przynajmniej nam się wydaje, życie ułożyło by się inaczej, lepiej, mielibyśmy to czego pragnęlibyśmy. A może jednak, ratowalibyśmy się nawzajem z opresji, przed śmiercią, lub chronili. Czy na pewno cofając czas moglibyśmy coś zmienić? Co z naszą świadomością z przyszłości? Cofając się powinniśmy zapomnieć, że cofnęliśmy się kiedykolwiek, lecz wtedy nie było by możliwości naprawienia błędu. A co jeśli mamy taką możliwość cofania się w czasie, na zasadzie z chwilą cofnięcia zapominasz wszystko, ale twój mózg ma końcu możliwość przypominania sobie wydarzenia, jeśli znowu się w nie zagłębimy, lub miejsca, jeśli ponownie się w nim znajdziemy. Jest to wtedy nasz system obrony, przypomnienia wydarzenia, które już przeżyliśmy i mamy teraz możliwość naprawienia błędu, o, którym nie mamy pojęcia. Ale zdolność kojarzenia powinna nam pomóc nie popełnić drugi raz tego samego błędu. Tylko czy ją wykorzystamy, tą krótką chwile, która nam przypomni o tym wydarzeniu. Czy przystaniemy na moment i zastanowimy się, skoro już gdzieś to widziałem, to może zrobię inaczej. I zazwyczaj dzieje się tak jak miało się wydarzyć, być może popełniliśmy jakiś błąd, a może nie... Wszystko w porządku, znowu ciemnica przed oczami. Deja Vu, każdy je miał. Co jeśli jest tym, czym napisałem powyżej? Podobno, kiedy o kimś myślimy, potrafimy wyczuć, kiedy nadejdzie, lub jest blisko nas, myśli o nas. Co jeśli te myśli, to tak naprawdę podróż naszego ducha poza ciałem, który to nie zna pojęcia czasu, odległości i miejsca. Co jeśli tak naprawdę nie my się cofamy w czasie, tylko nasz duch, który poprzez przebytą podróż traci bardzo dużo informacji, dlatego trafiają do nas tylko strzępy, które pamiętamy przez palce, lub wyśniliśmy je. Proces ten musi być bardziej złożony, czego nie zrozumiemy przez najbliższe lata, gdyż wyszłoby na to, że jako jest jeden duch, który tak podróżuje przekazując nam strzępy informacji, a kiedy go nie ma stajemy się bezmyślnymi, wybitymi na chwile z równowagi, zapominamy gdzie jesteśmy, odlatujemy. Prawdę powiedziawszy, tak się czasami z nami dzieje. Ja dla takiej podróży odliczam czas, a on nie ma znaczenia. Tak jak nie zobaczę drugiej takiej samej kropli wody, tak godzina 2359 po cofnięciu, nie będzie tą samą godziną tylko inną. Tak samo doba ma 24 godziny, a wciągu tej jednej doby mogę spędzić 25 sylwestrów dajmy na to, bez cofania się w czasie w sensie ogólnym. Dobra, mamy tu przeczucie, przeżycie, a co z widzeniem... (Tak nawiasem, w nawiasie. Najlepsze jest to jak ktoś miał przeczucie, np. że będzie spytany, lub coś w tym stylu, a nie nauczył się. Ja tam przewidziałem całą swoją maturę, począwszy od ławek, które wylosuje, a skończywszy na jednym z trzech pytań, które śniło mi się już trzy miesiące przed maturą ustną z polskiego.) Według mnie najgorsze są widzenia i spojrzenia w przyszłość, bo mało, kto zobaczy swoją, a zobaczy czyjąś i to nigdy w przyjaznym lustrze. Nie będę tego tematu poruszał, bo jest nie przyjemny, a dla mnie w szczególności. Nie to bym miał jakieś widzenia w przyszłość, ale jak coś powiem to się spełni komuś ino źle. I tak na koniec, bo ten art. miał dać do przemyślenia, ile to osób pisze do AM, które same przewidziały swój los i przygodę w życiu. Ile to osób na ten ciekawy, i niekończący się temat jeszcze napisze.
PS. Bo życie nasze, to niekończąca się podróż pomiędzy "światami", a także "Niekończąca się opowieść"
W pewnym momencie wspomniał i art. napisał: CYCU