NO FATE
Dlaczego mnie tak nie lubisz? Dlaczego nienawidzisz? Co Ci złego uczyniłem? Co takiego robię, że krzywdzę ludzi? Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego Cię poznałem? Krzywdzisz mnie za każdym razem, gdy się spotykamy i rozstajemy w gniewie. Za Cię kocham??? Za nienawiść do mnie? Za urodę? Za styl, czy za to, że mnie ranisz? Nie mogę o tobie zapomnieć. To już cztery lata jak pierwszy raz mnie zraniłaś. I pojawiasz się regularnie jak fatum. Zasiewasz ziarnko nadziei, by je zdeptać i z uśmiechem szyderczym patrzyć jak cierpię forever and ever. Choćbym nie wiedział jak być twardym i nieugiętym, gdy tylko Cię zobaczę. Choćbyś stała się z aniołka, jakim jesteś, największą diablicą, jaką się stajesz. I tak bym się obejrzał, wspomniał, chciał ponownie żyć. Niestety moja radość szybko przeszła by w smutek. Bo ty nie potrafisz inaczej i nie zdajesz sobie z tego sprawy. Żyj i pozwól żyć innym. Bo zawsze pozostawiasz smutne w sercu odczucie, wrażenie, że nikim nie będę póki znam Ciebie. Brak mi słów, brak normalnej myśli. Odejdź precz aniele mój...
Cycu