MIŁOŚĆ
Wielu próbowało już opisać co to jest. Wielu próbowało to wyjaśnić. Ale nikt nie potrafi tego zrobić dobrze. I ja bynajmniej nie zamierzam tego robić. Chciałbym skupić się na innym aspekcie, Drodzy Czytelnicy.
Zapewne każdy z was już jej doświadczył. Niekoniecznie tej jedynej, wielkiej, na całe życie. Ja sam doświadczyłem jej kilkakrotnie. Zawsze było podobnie. Zapoznanie, rozmowy, zaangażowanie no i ona. Po co? Nie wiem i nie mam zamiaru się nad tym rozwodzić.
Jeżeli jest odwzajemniona, to nie jest źle. Nawet powiedziałbym, że jest bardzo dobrze. Gorzej, jeżeli jest nieodwzajemniona, a w moim przypadku najczęściej tak bywało. Boli. Ignorancja, zmiana stosunku do nas, to wszystko boli. Ale są w tym i pozytywne rzeczy, jak na przykład to, że łatwo wtedy zapomnieć o jednej osobie na rzecz innej. Ostatnio tego doświadczyłem.
Byłem beznadziejnie zakochany w niej. Wiedziałem, że nic z tego nie wyjdzie, dawała mi za dużo znaków. Myślałem, że nigdy o niej nie zapomnę. Tak samo było pewnego innego dnia, w którym poznałem bliżej pewną dziewczynę i o poprzedniej zapomniałem niemal natychmiast. Za to nie mogę teraz wypędzić z głowy tej nowej.
Dochodzę do wniosku, że jest to uczucie bardzo nietrwałe. Powoduje wiele bólu i smutku, cierpienia i trwogi. Pod jej wpływem robimy różne idiotyczne rzeczy. A dlaczego? Bo odwzajemniona daje największe szczęście, jakiego można doświadczyć. Nic nie może wtedy zburzyć naszego doskonałego nastroju.
Wielu zadaje sobie pytanie: czy warto? Ja nie udzielę odpowiedzi na nie. Dla Ciebie, Drogi Czytelniku, może nie być warto. Ale dla mnie jest. Bardzo. I nie ważne ile spowoduje to cierpienia, bo wiem, że w końcu znajdę to, czego szukam. Dam wam radę: jeżeli czujecie się na siłach, spróbujcie. A może okaże się, że było warto?
Autor: KaMpO vel. kampo_89
e-mail: kampo_89@wp.pl