#32



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

KomikSport

Linki

Listy

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: WYWIAD Z ADAMEM MAŁYSZEM :::

Tekst pochodzi z serwisu skijumping.pl i został opublikowany za zgodą autorów! Kopiowanie zabronione!


Skijumping.pl: Jakie są pana odczucia po sezonie 2004/2005? Czy pozostał jakiś niedosyt?
Adam Małysz: Nie, raczej nie. Na pewno do Zakopanego zmierzało wszystko w dobrym kierunku, powoli się rozkręcałem, niestety później zmogła mnie choroba, która osłabiła mój organizm no i później już szło raz lepiej raz gorzej.

Skijumping.pl: Czy zatem przyczyn słabszych Pana wyników na Mistrzostwach Świata głównie należy upatrywać w chorobie?
AM: Na pewno tak, ale wiadomo, że nie ma co szukać tylko w tym wymówki. Po prostu było jak było, tego już nie zmienimy i teraz myślę o kolejnych zawodach.

Skijumping.pl: Które występy ubiegłego sezonu najbardziej utkwiły Panu w pamięci?
AM: Na pewno zawody w Zakopanem oraz w Kulm. PŚ w Zakopanem zawsze jest wspaniały, a to za sprawą ogromnej publiczności i gorącej atmosfery. Szczególnie dobrze będę pamiętał pierwszy dzień, kiedy zająłem wraz z Roarem Ljoekelsoeyem ex equo pierwsze miejsce. Nie uważam, aby zajęcie pierwszego miejsca wraz z innym skoczkiem w jakiś sposób umniejszało mój sukces.

Skijumping.pl: Wiosną tego roku stanął pan ostro w obronie Ediego Federera, mimo że do tej pory raczej stronił Pan od angażowania się w takie sprawy...
AM: Dalej stronię raczej od tego typu spraw, ale wiadomo, że do nas to cały czas dociera i trudno jest od tego jakoś uciekać, gdy to tak bardzo nas dotyczy. Druga sprawa to taka, że media te wszystkie moje wypowiedzi inaczej trochę zinterpretowały, m.in. mówiłem iż "jeśli nie dojdę do porozumienia z Polskim Związkiem Narciarskim, to na pewno nie będę skakał w barwach innego kraju, wolałbym zakończyć karierę." Wiele redakcji telewizyjnych, gazet przedstawiło to w ten sposób, że rzekomo jeśli PZN nie podpisze umowy z Federerem to ja na pewno zakończę karierę. Dla mnie było to zagranie nie fair ze strony mediów, szczególnie stacji TVN, ponieważ to głównie ona różne moje wypowiedzi wyjęła z kontekstu, zmieniając ich sens. Druga sprawa to, że na pewno będę bronił Federera, mając świadomość iż współpraca z nim przynosi mi korzyści, moje prywatne stosunki z nim są bardzo dobre, a wiem, że Polski Związek Narciarski nie zachował się fair, zresztą te afery, które później wyszły tylko przekonały mnie o tym, że postąpiłem wówczas słusznie.

Skijumping.pl: A czy te aktualne afery i zamieszanie wokół PZN wpływają na Pana?
AM: Na pewno wcześniej wpływało, ale teraz jest spokój i staramy się o tym nie myśleć.

Skijumping.pl: Uważa Pan, że takie porządki w PZN były potrzebne?
AM: Prędzej czy później to musiało nastąpić, jakieś zmiany w Związku. Dotychczasowe władze od lat już rządziły PZN-em i na pewno w jakiś sposób się już tam "zagnieździły", co miało negatywny wpływ na zyski. Jednak jakby nie było, to nie jest moja sprawa, ja jestem zawodnikiem - ja mam skakać. Nawet kiedyś fajnie to prezes Włodarczyk powiedział, że Małysz niech się zajmie skakaniem a nie sponsorami i ja się tym zajmowałem cały czas. To on rozdmuchiwał takie sprawy. Ja nadal chcę tylko skakać, a nie mieszać się w jakieś sprawy i afery Związku. Ale mam nadzieję, że teraz są tam odpowiedni ludzie, zresztą byłem ostatnio na rozmowie z zarządem PZN i właściwie wszyscy są tam bardzo przychylnie nam nastawieni i chcą pomóc, a nie przeszkadzać, więc cieszymy się.

Skijumping.pl: Czy widzi Pan jakieś elementy w Pana skokach, nad którymi musi Pan popracować?
AM: Jest dużo takich elementów. Teraz mieliśmy taki dosyć dziwny trening, ponieważ nie był on przygotowaniem fizycznym, tak jak w przypadku innych zespołów, ale raczej bardziej organizacyjnym, żeby przed treningiem właściwym wszystko optymalnie dopasować. Byliśmy w tunelu aerodynamicznym, przeszliśmy dużo badań lekarskich, przetestowaliśmy różny sprzęt, a normalny trening rozpoczynamy dopiero teraz, po zgrupowaniu w Zakopanem.

Skijumping.pl: Czy umiałby Pan wskazać jakieś różnice między sposobem przygotowań do Igrzysk Olimpijskich w Salt Lake City oraz nadchodzących, w Turynie?
AM: Na pewno różnice są ogromne, ponieważ wówczas była zupełnie inna ekipa, ale tego się nie da porównać, dlatego że Apoloniusz Tajner zupełnie inaczej podchodził do treningu niż Heinz Kuttin. Tajner trenował nas według polskiej szkoły, Kuttin trenuje nas metodami austriackimi i fińskimi i jest to zupełnie inna szkoła, ale myślę, że obydwie są dobre.

Skijumping.pl: Czy jak ogląda Pan swoje skoki np. z sezonu 2000/2001, to czy widzi Pan istotne różnice w Pana sposobie skakania w porównaniu z dniem dzisiejszym?
AM: Na pewno wiele się zmieniło, ponieważ technika poszła do przodu i przepisy się zmieniły. Dlatego też trzeba było zmienić pewne elementy i cały czas trzeba coś zmieniać, żeby utrzymać się w czołówce. Czy narty, czy kombinezon, czy ten krok w kombinezonie, cały czas coś się zmienia, przepisy się zmieniają i trzeba temu jakoś sprostać, a jest to ciężkie, szczególnie dla tych bardziej doświadczonych zawodników, bo wiadomo, że młodzi się łatwiej dostosowują.

Skijumping.pl: Czy uważa Pan, że te zmiany w przepisach idą w dobrym kierunku?
AM: Ja myślę, że te zmiany do niczego nie prowadzą, ponieważ zawsze znajdzie się coś, jakaś luka, co po prostu ktoś będzie umiał w jakiś sposób wykorzystać. Nigdy nie da się tak tego dopracować, żeby wszyscy mieli takie same szanse.

Skijumping.pl: Chyba bardzo utrudnia to życie skoczkom?
AM: No utrudnia nam i to bardzo. Już nawet śmialiśmy się, że niedługo będzie trzeba na dwa dni wcześniej iść do wszystkich pomiarów, żeby zdążyć przed zawodami.

Skijumping.pl: Czy myślał Pan może o powrocie do nart "Elan", czy darzy je Pan szczególnym sentymentem?
AM: Sentyment na pewno zawsze będzie do Elan, ponieważ tyle skakałem na tych nartach, wygrywałem. Nie twierdzę jednak, że Fischery są gorszymi nartami, są bardzo dobrymi nartami, bardzo porównywalnymi do Elan i dobrze mi się na nich skacze.

Skijumping.pl: Coraz większą popularnością cieszą się na świecie skoki kobiet. Jest pan znany z dość sceptycznej opinii o tym sporcie w wykonaniu płci pięknej...
AM: Nigdy nie mówiłem, że jestem przeciwko skokom kobiet. Zawsze mówiłem, iż jest to dyscyplina raczej dla mężczyzn, tak samo twierdzę, że boks jest dyscypliną raczej męską, ponieważ kobieta to jest kobieta, powinna być piękna, mieć piękne ciało itd. Jak facet dostanie po mordzie raz czy dwa to mu nie zaszkodzi, a kobieta to według mnie nie jest do tego stworzona.
Jednak skoki mogą zadomowić się, jako dyscyplina uprawiana przez kobiety, ale na pewno te dziewczyny mają trudniej niż panowie, ponieważ są inaczej zbudowane, a tym bardziej jakby dotknęły je przepisy stosowane w męskich skokach (BMI itd.), wówczas bardziej byłoby to skomplikowane.

Skijumping.pl: Pod wpływem Pana sukcesów bardzo wzrosła popularność skoków w Polsce wśród najmłodszych, jak się pan czuje jako takie koło napędowe polskich skoków?
AM: Na pewno to bardzo cieszy, że jest mnóstwo chłopaków, którzy chcą skakać, że powstają nowe skocznie - w Malince, w Szczyrku. Oby więcej takich sukcesów, żeby te sporty mogły się rozwijać w Polsce.

Skijumping.pl: Wiele mówi się o tym, że nie można utrzymać wysokiej formy cały sezon. Tymczasem zarówno Pana występy w sezonach 2000/2001, 2001/2002 czy Janne Ahonena ubiegłej zimy, wydają się zaprzeczać tej tezie. Jak to właściwie jest, czy należy przygotowywać się tylko do jednej, konkretnej imprezy w sezonie jak MŚ czy IO?
AM: To jest tak, że każdy twierdzi, iż przygotowuje się do głównych imprez itd., a tak naprawdę to myślę, że każdy chce skakać we wszystkich zawodach jak najlepiej, ale nie zawsze ta forma akurat w tym momencie przychodzi. Ahonen akurat cały sezon miał naprawdę bardzo dobrą formę, wiadomo że pod koniec ta forma nie była już taka super, ale cały czas skakał bardzo dobrze. Jak się jest w takim gazie, to nawet jeśli popełnia się jakieś drobne błędy to jednak skacze się daleko.
Przygotowywanie się tylko na jedną imprezę, jest dużym ryzykiem, gdyż mogą przyjść złe warunki, zmienny wiatr i wszystko wówczas jest loterią.

Skijumping.pl: Wiele lat skakał pan w kadrze razem z Wojtkiem Skupniem, czy myśli Pan, że może on jeszcze powrócić na światowe areny?
AM: Myślę, że tak. Skakał tutaj wczoraj bardzo fajnie, na Wielkiej Krokwi, także sądzę iż jeszcze nie wszystko jest stracone, tym bardziej, że skoki narciarskie teraz uprawia się do 32-33 roku życia.

Skijumping.pl: Czy utrzymuje Pan jakiś kontakt z trenerem Mikeską? Czy uważa pan, go za odkrywcę pana talentu?
AM: Nie, nie utrzymuję kontaktu z trenerem Mikeską. Myśmy się tak dosyć nietypowo pożegnali, podziękowaliśmy mu za współpracę, a on wiadomo, że nie był zadowolony. Później gdzieś po dwóch latach spotkaliśmy się, porozmawialiśmy ale kontaktu stałego nie utrzymujemy. Jeśli chodzi o odkrywcę mojego talentu, to odkrył go na pewno Jasiu Szturc - mój trener klubowy - a Mikeska wprowadził pewne zmiany, które przywiózł z zagranicy, przyniósł coś zupełnie nowego, co przyniosło efekt.

Skijumping.pl: Tym razem startuje Pan w zawodach o dość nietypowej nazwie - Pucharze Doskonałego Mleka. Czy traktuje je Pan jakoś inaczej?
AM: Nigdy nie przywiązywałem szczególnej wagi do nazw zawodów, czy to Puchar Doskonałego Mleka czy Puchar Prezesa TZN. Była w Polsce akcja "pij mleko" i ta impreza również temu pewnie służy. "Pij mleko, a będziesz daleko skakał" <śmiech> Ja także lubię pić mleko i cieszę się, że znaleźli się sponsorzy, którzy chcą wspierać takie zawody.

Skijumping.pl: Od tego sezonu wszystkie ważniejsze decyzje dotyczące planów szkoleniowych będą musiały być konsultowane z Apoloniuszem Tajnerem. Co pan o tym sądzi?
AM: W to, to ja się nie mieszam. To są już sprawy między Tajnerem a trenerem Kuttinem i to oni muszą między sobą takie rzeczy ustalać.

Skijumping.pl: Czy nadal ma pan problemy z prędkościami na progu?
AM: Na pewno nie odbiegam już pod tym względem tak mocno od kolegów, ale jeszcze trochę tę prędkości są słabsze i cały czas nad tym pracuję. Mam bardzo trudną pracę, ponieważ tych błędów do wyeliminowania i poprawienia jest naprawdę dużo i dlatego konkurs o Puchar Doskonałego Mleka, był dla mnie bardziej sprawdzianem niż zawodami, dlatego, że cały czas jestem dopiero w toku przygotowań.

Skijumping.pl: Chciałby Pan po zakończeniu skakania, rozpocząć karierę trenerską?
AM: Nigdy nie mówię nie. Może z młodymi chłopcami chciałbym pracować, ale jeśli chodzi o wyższe szczeble, np. trenowanie kadry to raczej nie.

Skijumping.pl: Tęskni pan czasem do czasów, kiedy był pan jeszcze zupełnie nieznanym zawodnikiem, nie zaczepianym przez fanów?
AM: Czasem tęsknię, czasem mam dosyć wszystkiego, ale myślę iż już się do tego przyzwyczaiłem, do wszechobecnych fanów, którzy czasem przychodzą do nas pod dom, żeby tylko popatrzeć. Musieliśmy coś zrobić, żeby się jakoś przyzwyczaić do tego, ale jest bardzo trudno.

Skijumping.pl: Dziękujemy bardzo za wywiad i życzymy powodzenia w nadchodzącym sezonie.
AM Również dziękuję.


:: skijumping.pl ::

 


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)