#32



Wstępniak

Artykuły

Kopana Corner

Woman Corner

"Mój sport"

KomikSport

Linki

Listy

On-line

Redakcja

Wyjście do AM


Zalecane:
IE 5.0, 1024x768;

Pamiętaj!
Sport to zdrowie!
Więc wyłącz ten
komputer i zagraj w
PIŁKĘ! ;)




Gdyby pojawiły się 
kłopoty z kodowaniem,
 a używasz IE wykonaj następującą czynność:
 widok -> kodowanie 
-> automatyczny wybór

 

::: LŚ: POLSKA - SERBIA: EMOCJE! :::

W dniach 24.07 i 25.07.2005 w katowickim Spodku odbył się dwumecz, którego bohaterami byli reprezentanci Polski i Serbii. Wyniki meczy rozegranych w Belgradzie: 2:3 dla Serbii i 3:1 dla Polski J Nie będę się rozpisywać na temat polskiej publiczności, bo ta jak zwykle dopisała! 11 tysięcy mieszkańców całej Polski dopingujących swoich ulubieńców... Może być coś piękniejszego?

Pierwszy mecz, odbyty 24.07 wygraliśmy 3:1. Pierwszy set jednak nie zapowiadał takiego obrotu sprawy - Serbia i Czarnogóra, olimpijczycy z Sydney dali naszym siatkarzom lekcje siatkówki, gdyż górowali w każdym elemencie. Przewaga momentami była nawet 7-punktowa, na co niemały wpływ miało złe przyjęcie biało-czerwonych. Przewagę pomógł zniwelować Mariusz Wlazły, jednak wynik końcowy był 25:20 dla gości. W drugiej partii rywalizujące drużyny zamieniły się nie tylko boiskami, także chyba umiejętnościami. Od początku panami parkietu byli Polacy. Kilkupunktowe prowadzenie nad takim rywalem musiało się podobać, toteż zgromadzona publiczność głośno dawała upust swej aprobacie. Set zakończył się wynikiem 25:17, tym razem dla podopiecznych Lozano. W trzeciej odsłonie spotkania początek był bardzo wyrównany, dopiero po pierwszej przerwie technicznej Polacy zaczęli odskakiwać podopiecznym Travicy, kilkoma serwisami popisał się Mariusz Wlazły, podobnie jak w poprzednich partiach. Serbowie próbowali dogonić naszych reprezentantów, końcówka grana była punkt za punkt. W efekcie zwyciężyliśmy 25:23. Czwarty, i jak się okazało - ostatni set na początku układał się po myśli drużyny gości, jednak świetna gra blokiem przypieczętowała zwycięstwo Polaków w tym spotkaniu, set zakończył się wynikiem 25:20 dla nas, a w całym meczu 3:1 J

| Kibice w Spodku oglądali dwa fascynujące
spotkania! |

Nie pozostaje chyba nic innego jak tylko pochwalić tych naszych orzełków! Oczywiście na pierwszy plan wysuwa się tu Mariusz Wlazły. Grucha - może był troszeczkę mniej wykorzystywany ale grał swoje i nie zawodził poza kilkoma błędami w przyjęciu. Murek - BARDZO cieszy mnie że wraca do swojej formy, znowu przyzwyczaja nas do tych akcji które w niebywały sposób potrafi skończyć i przypomina o serwisie, który w dalszym ciągu jest niezły, że nie wspomnę o przyjęciu! Kadziewicz i Grzyb - o ile do Łukasza żadnych zastrzeżeń nie mam, to tyle do Wojtka mam tylko takie spostrzeżenie ze jeszcze często mu się zdarza nie skończyć kilku piłek, ale jest młody i wszystko przed nim. Zagumny - ładnie rozrzucał blok i niczym nie odstawał od tego "wielkiego" Nikoli Grbica, który wystawiając 6 piłek pod rząd na lewy atak pozwolił aby Wlazły poprawił sobie statystykę w bloku :D Igła - może miał słabszy dzień jeżeli chodzi o przyjęcie, ale to tylko w skrajnych przypadkach, szczególnie w oko mi wpadło kiedy na zagrywce stanął Milijkovic, serwis z prędkością 109Km/h i Igła właśnie odebrał praktycznie w punkt, następnie krotka w tył do Kadziewicza i pkt. dla nas :) A propos Milijkovica - dobrze dla nas ze trener Travica właśnie na niego postawił bo to znacznie osłabiło siłe Serbów w ataku, założę się ze gdyby grał Dejan Bojovic o wiele wiele więcej krwi by nam napsuł i pewnie niedługo zastąpi Milijkovica który powinien przejść na emeryturę.  

Następny dzień nie był już tak udany dla naszych reprezentantów. Chociaż publiczność znowu dopisała, to Polacy polegli 2:3 z Serbią. Wszyscy spodziewali się, że Polscy siatkarze, po poprzednim zwycięstwie rozgromią gości 3:0, co jednak było, niestety, tylko marzeniem. Pierwsze dwa sety wygraliśmy, i marzenie mogło stać się prawdą, oba zakończyły się wynikiem 25:23 z korzyścią dla trenera Lozano i jego podopiecznych. Jednak punkty w tych setach zdobywaliśmy głównie po błędach przeciwników, dlatego różnica punktowa była raczej niewielka. Kibice wierzyli do końca w swój zespół, w końcu "dopóki piłka w grze, dopóty jest nadzieja". Trzeci set okazał się zwycięski, Serbia po dobrej grze, zwłaszcza Nicoli Grbicia pokonała nas 25:20. Sprawdziła się stara siatkarska prawda, że kto nie wygrywa 3:0 prowadząc 2:0, ten przegrywa 2:3. Tak też się stało, coś zacięło się w "dobrze funkcjonującej, polskiej maszynie". Roszady Raula Lozano także nie uratowały meczu, który zakończył się w tie braku wynikiem 10:15 dla podopiecznych trenera Travicy. Wprawdzie mecz zakończył się porażką, to Polacy wciąż mają szansę na wyjście z grupy na pierwszym miejscu, muszą tylko pokonać Argentynę, co nie powinno być problemem, chociaż... Przegrany mecz z Serbią i Czarnogóra udowodnił, że Polacy wciąż mają problem z psychiką, może brak im charakteru i nie potrafią wygrywać decydujących spotkań z naprawdę silnymi zespołami? Gorąco wierzę, że  Murek i ekipa dostaną się do finału Ligi Światowej  i przywiozą z Belgradu medal - już obojętnie jaki (chociaż najlepiej złoty :P), byleby był J POWODZENIA!!!

(Za rok :P - Publo)


:: AW ::

 


AM Sport : Layout & GFX : Urimourn (urimourn@vp.pl)