::: LA:
PRZEGLĄD MITINGÓW :::
Czerwiec, lipiec jak i
sierpień to miesiące w których sezon lekkoatletyczny rusza pełną parą.
Jest to okres obfitujący w mitingi LA. A atmosferę podkręcają zbliżające
się mistrzostwa świata w Helsinkach. Polscy lekkoatleci walczą o minima na
tą imprezę, która w zasadzie dla większości jest imprezą docelową.
W sumie działo się naprawdę dużo w czerwcu i lipcu. Padł nowy rekord świata
na 100m. Asana Powell pokonał ten dystans w 9,77 co jest w wynikiem
kosmicznym, a zapowiedzi 9,75 nie mieszczą się w ludzkiej wyobraźni. Jednak
poczekamy, zobaczymy. W przypadku Powella nie doszło do pogoni za pieniądzem.
Asana nie biega wszędzie, biega rzadko, podszedł profesjonalnie i bardzo
poważnie do mistrzostw świata, za co należy się wielkie uznanie bo kwoty
jakie proponują sponsorzy potrafią rozbudzić wyobraźnię.
Kolejny rekord Isinbajewej. No cóż, tu w zasadzie bez większych zaskoczeń,
bo było rzeczą wręcz oczywistą, że Jelena poprawi prędzej czy później
swój rekord świata, Cieszy fakt, że ma jeszcze duże rezerwy, i uważam że
jeszcze w tym sezonie będziemy parę razy uraczeni przez tą panią kolejnym
rekordem świata w skoku o tyczce.
Polska reprezentacja wystartowała w Pucharze Europy we Florencji, który odbył
się w dniach 17-20.6.2005. Start przerósł oczekiwania wszystkich. Szczególnie
drugie miejsce kobiet, które zdaniem większości miały walczyć o
utrzymanie się w super lidze. Zabrakło w reprezentacji Lidii Chojeckiej i
Krystyny Zabawskiej - stałych, pewnych punktów reprezentacji, a mimo to
drugie miejsce. W czasie tych zawodów padł nowy rekord polski w sztafecie
4x400m. Polski w składzie Anna Pacholak-Guzowska, Monika Bejnar, Marta
Chrust-Rożej, Małgorzata Skit, przebiegły w czasie 3:29.37, poprawiając
dziewiętnastoletni rekord kraju. W tym roku szybciej od Polek biegają
jedynie Amerykanki. Drugie miejsce na listach światowych tej sztafety brzmi
obiecująco w obliczu zbliżających się mistrzostw świata. Anna Rogowska w
skoku o tyczce była klasą samą dla siebie. Gdy poszczególne zawodniczki
odpadały ona dopiero zaczynała konkurs. Wynik przeciętny, ale konkurs się
dłużył i Ania nie zdążyła się "rozskakać". Sztafeta 4x100m w składzie:
Iwona Dorobisz, Daria Onyśko, Dorota Dydo i Anna Pacholak-Guzowska, zajęła
4 miejsce z wynikiem 43,85 wypełniając w ten sposób minimum PZLA na
mistrzostwa świata. 100 m ppł i Aurelia Trywiańska, która mogła wygrać!
Możliwości były, zabrakło szczęścia, motywacji. Nie wiem. Ale szkoda.
Finalnie występ Polek na Pucharze Europy można uznać za wspaniały. Jest to
najlepszy wynik w historii startów Polek w tym turnieju.
Zmaganiom pań towarzyszyły również zmagania mężczyzn. Tutaj również
byliśmy świadkami kilku bardzo ciekawych występów naszych reprezentantów:
Rzut młotem M - Szymon Ziółkowski, czyżby powrót mistrza? Mam nadzieję,
że uporał się już ze swoimi problemami i tak będzie już zawsze. 1500M -
Paweł Czapiewski, jak dla mnie gość jest rewelacyjny, chodzi mi tu o jego
styl biegania, bo po 800m Rosjanin ruszył i tempo zostało wzmocnione, a on
potrafił jeszcze tak przyspieszyć. Zresztą rekord życiowy po tak długiej
przerwie świadczy tylko i wyłącznie o klasie zawodnika, bardzo wysokiej
klasie. 100m - Łukasz Chyła, szczerze mówiąc liczyłem na znacznie więcej,
uważałem że 4 miejsce będzie bezproblemowe. No ale trudno. Wynik jak na
jego możliwości słaby. Pozostał niedosyt. 800M - Grzegorz Krzosek, nie
przypuszczałem że ktoś jest w stanie zastąpić Pawła Czapiewskiego na tym
dystansie, a obiektywnie rzecz biorąc to nie wiem czy Paweł Czapiewski
pobiegłby tak dobrze. Doskonałe rozwiązanie taktyczne biegu, byłem pod
sporym wrażeniem. Wielki +. 4x400M - wszyscy mówią, że bardzo fajnie i ogólnie
dobrze ale ja ma pewien niedosyt. Marciniszyn potrafi biegać szybciej, tak
samo jak i Plawgo. Było do wygrania. 4 miejsce męskiej reprezentacji było
do przewidzenia, ogólnie moim zdaniem było dobrze.
Lipiec jest miesiącem wielkiego lekkoatletycznego święta. A to wszystko
dlatego, że jak co roku rusza kolejna edycja "Złotej ligi" (GL), gdzie
sportowcy walczą o jakże motywujące 50 kg złota. Dotychczas odbyły się
dwa mitingi tegorocznej edycji GL, w Saint-Denis oraz w Rzymie. Poziom jak
zwykle jest bardzo wysoki. Jedno w tym roku zauważyłem, że nie ma już
takiego "napalenia na kasę". Większość zawodników nie ma zamiaru
nadmiernie eksploatować swoich organizmów. 7 startów co tydzień na wysokim
poziomie to naprawdę bardzo dużo. Większość czołowych zawodników świata
w tym roku jako imprezę docelową traktuje mistrzostwa świata. Nie zmienia
to faktu, że poziom jest wysoki, nawet bardzo wysoki. Lecz do podziału 50 kg
złota po drugim mitingu zostało już tylko 3 zawodników. To naprawdę
bardzo mało mając w pamięci lata ubiegłe. Pozostali zawodnicy, a raczej już
zawodniczki to Christine Arron (moja ulubienica, te oczy :P), LaShinda Demus,
Tatiana Lebiediewa.
Oczywiście nie można zapominać o rodzimych stadionach. W dniach 6-7.7.2005
w Bydgoszczy odbyły się Mistrzostwa Polski Juniorów. Z roku na rok poziom w
tej kategorii wiekowej rośnie. Mogliśmy to zauważyć chociażby w konkursie
pchnięcia kulą w którym uzyskiwane wyniki Piotra Golba (miejsce pierwsze z
wynikiem 19,25) oraz Kamila Zborczyka (miejsce drugie z wynikiem 19,20) są
naprawdę przyzwoitymi wynikami na arenie europejskiej. Bezkonkurencyjny
(prawie jak zawsze) w biegu na 100m był Dariusz Kuć, który z wynikiem 10,59
pewnie zwyciężył. Na uwagę zasługuje również wynik Marcina
Lewandowskiego na 800m (1:48,86), który to wynik pozwalałby temu zawodnikowi
na start i równą walkę z na Mistrzostwach Polski seniorów. Ten zawodnik
wygrał również rywalizację na dystansie 1500m. Dwa krążki na które
naprawdę zasłużył, na pewno nie zadowolą Marcina. Drugim "dublerem"
jeżeli chodzi o medale był Marcin Chabowski, który zgarnął złote krążki
na bardzo ciężkich dystansach - na 3000 m z przeszkodami oraz na dystansie
5000 m. Marcin Chabowski jest aktualnie chyba najlepiej rokującym juniorem wśród
naszych młodszych zawodników. Jego talent rozwija się z roku na rok. W
przyszłości możemy mieć z niego wiele pożytku :). Bezkonkurencyjny w
oszczepie był Paweł Roziński którego wynik (71,48) został ogłoszony
najwartościowszym wynikiem pierwszego dnia zawodów. Jeżeli chodzi o
zawodniczki to na wyróżnienie zasługuje na pewno Sandra Chuwku, która w
skoku w dal uzyskała imponujący wynik 6,37. Również w chodzie sportowym na
dystansie 10000 (10km :)) dominowała jak co roku Paulina Buziak. Zawodniczka
to ma już minimum na mistrzostwa świata juniorów. Czekam na wynik :).
Podsumowując mogę stwierdzić, że działo się dużo i ten artykuł nie
oddaję chociaż połowy z tego co jeszcze zasługuje na opisanie. Ale proszę
mi wierzyć że przeczytać to nie to samo co zobaczyć. Dlatego polecam w każdy
piątek kolejne mitingi Golden League oraz niedługo zbliżające się
mistrzostwa świata w Helsinkach. Wsparcie naszym zawodnikom na pewno się
przyda, choćby mentalne.
:: J@CO
::
|