::: GRECJA
- POLSKA: JESZCZE NIE TERAZ :::
Przed
rewanżowymi spotkaniami z reprezentacją Grecji w Lidze Światowej, głośno
mówiło się o wielkiej szansie naszej drużyny na awans do finału tych
rozgrywek. Wszystko to dzięki dobrej grze biało-czerwonych w poprzednich
spotkaniach. Dwukrotne zwycięstwo w Pireusie zapewniało podopiecznym Raula
Lozano występ w finale LŚ w Belgradzie. W polskich gazetach czy portalach
internetowych można było znaleźć hasełka: "Przed historyczną szansą"
itd. Trzeba przyznać, że Lozano zaczął swoją karierę trenerską w Polsce
od mocnego uderzenia.. I co? Zapewniliśmy sobie już awans? Czytajcie, a
zaspokoicie swą ciekawość :)
Dwumecz
rozegrano w trochę dziwnym - dla nas, kibiców z Polski - cyklu, piątek
i niedziela. To co rzuciło się w oczy od razu, to oprócz prawie pustych
trybun zdecydowana przewaga polskich kibiców. W piątek było ich ponad 500,
w niedzielę już około 2000. Trzeba jednak przyznać, że hala w Pireusie
jest ogromna, i nawet tych 2000 kibiców + garstka Greków w porównaniu z
rzeszą pustych krzesełek to.. To nic :P
Ale przejdźmy do spotkania..
|

|
|
|
Ciężka przeprawa polskich siatkarzy
w Grecji |
|
Cechami
wspólnymi spotkań z Grekami były wahania formy w trakcie setów. Tak nierównej
gry biało-czerwonych nie widzieliśmy jeszcze w tym roku. Może to już
lekkie zmęczenie, lub kryzys formy? Początek piątkowego spotkania był
bardzo słaby w naszym wykonaniu. Na pierwszą przerwę techniczną schodziliśmy
przy wyniku 8:4 dla Greków, zdobywając tylko 1 punkt atakiem, resztę zaś z
błędów przeciwnika. Sytuacja zmieniła się gdy na zagrywkę wszedł Łukasz
Kadziewicz. Zaserwował dwa asy, po których spotkanie zdecydowanie się wyrównało.
Druga przerwa techniczna - Grecy prowadzili 16:14. Po niej Polacy trochę
zaspali w przyjęciu po serwisach Tsakiropoulosa.
Zaliczki sześciu punktów Grecy nie oddali do końca seta, wygrywając 25:19
Drugi
set był już zdecydowanie lepszy w wykonaniu Polaków. Zaskoczył wreszcie
blok, którym zdobyliśmy kilka punktów. Na przerwę techniczną schodziliśmy
przy stanie 8:6, jednak chwilę potem Grecy wyrównali stan gry. Set toczył
się walką punkt za punkt. W końcówce lepsi okazali się podopieczni
trenera Lozano, a set balla, asem serwisowym zdobył Wojciech Grzyb!
Trzeci
set należał w całości do Polaków. Wynik 3:0 bardzo szybko zmienił się
na 9:3 dla biało-czerwonych :). Imponowali wprowadzeni na boisko Szymański i
Grzyb! Grecy chcieli, ale nie umieli - tak można najprościej podsumować
ich grę w tej partii. Set zakończył się wynikiem 25:18 dla reprezentacji
Polski!
Czwarty
set był w sumie podobny do trzeciego, z tą różnicą, że ekipy zamieniły
się rolami :). Tym razem to Polacy nie umieli skutecznie się bronić, uznając
wyższość gospodarzy. Chociaż na upartego, przy odrobinie szczęścia i
koncentracji moglibyśmy powalczyć w tym secie. Jednak za każdym razem gdy
doskakiwaliśmy na punkt, dwa do rywala popełnialiśmy katastrofalne błędy.
Set zakończył się rezultatem 18:25 dla Greków. Stan meczu 2:2, a o zwycięstwie
zadecydować miał tie-break. A w nim jak wiemy, wszystko może się zdarzyć
:)
I
zdarzyło się bardzo wiele. Można z pewnością powiedzieć, że większość
tie-breaków trzyma w napięciu bardziej niż filmy Hitchcocka ;). Na początku
graliśmy nerwowo, i to bardzo. Grecy od stanu 4:4 odskoczyli nam na 3 punkty.
Później, prawdziwą - jak to określił komentator TVP - metamorfozę
przeszedł Mariusz Wlazły, który zaserwował asa, a dodatkowo genialnie
zagrał w ataku. Końcówka była nerwowa, lecz szczęśliwa dla biało-czerwonych.
Tie-break wygraliśmy 15:13, mecz 3:2! Po ostatniej piłce na parkiet w
Pireusie wbiegło wielu polskich kibiców, którzy wraz z siatkarzami cieszyli
się ze zwycięstwa!
Grecja
- Polska 2:3 (25:19, 21:25, 18:25, 25:18, 13:15)
Składy:
Grecja: Chatziantoniou, Kournetas, Tsakiropoulos, Roumeliotis, Lappas,
Baev, Stefanou (libero), Kyriazis, Ntonas, Pantaleon, Gkiourdas, Tsergas
Polska: Zagumny, Gruszka, Kadziewicz, Gołaś, Winiarski, Wlazły,
Ignaczak (libero), Szymański, Stelmach, Gacek, Grzyb, Murek
Komentarze:
Raul Lozano: "Obie drużyny zagrały dobre
spotkanie. Wygrana jest ważna dla nas i polskich
kibiców, którzy nas mocno dopingowali. Mecze z Grecją na naszym terenie stały
na wyższym poziomie. Na szczęście nie graliśmy aż tak źle i wygraliśmy"
Piotr
Gruszka: "Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że pokonaliśmy Greków. Mecz
był bardzo trudny, ale zwyciężyliśmy dla siebie i wspaniałych polskich
kibiców"
Costas
Haritonidis: "Zagraliśmy praktycznie przed polską publicznością.
Mieliśmy dobre momenty zwłaszcza w pierwszym i czwartym secie, jednak popełniliśmy
zbyt dużo błędów"
*
* *
Drugie
spotkanie między drużynami Grecji i Polski rozpoczęło się w niedzielę, o
godzinie 21. Gospodarze pałali z całą pewnością rządzą rewanżu za piątkowy
pojedynek, w którym przegrali 2:3. A co w naszym obozie? Można powiedzieć,
że nie za dobrze. Wykluczony ze spotkania był Arkadiusz Gołaś, który naciągnął
mięśnie brzucha. Podczas treningu nogę podwinął sobie Dawid Murek,
narzekał także Piotrek Gruszka. Ta ostatnia dwójka wystąpiła jednak w
meczu, choć do końca nie wiadomo, czy te drobne urazy nie wpłynęły na ich
grę.
Początek
spotkania pokazał jak bardzo zdeterminowani są gospodarze. My za to nie
umieliśmy kończyć własnych ataków, czy kontr. Widać było, że w
poczynania naszych wkradał się chaos i zdenerwowanie. Na pierwszą przerwę
techniczną schodziliśmy przy stanie 8:4 dla Greków. Później było jeszcze
gorzej. Pod koniec pierwszej partii bardzo dobrze spisali się zmiennicy w
polskiej ekipie: Grzegorz Szymański i Dawid Murek. Szczególnie dało się
zauważyć Dawida, który dwa razy popisał się fenomenalnymi zagrywkami! W
naszej drużynie raziły przede wszystkim zepsute zagrywki i praktycznie brak
bloku. Gospodarze pewnie wygrali tą partię 25:18
Drugi
set należał już zdecydowanie do naszych siatkarzy. Poprawiliśmy wszystkie
elementy siatkarskiego rzemiosła: poczynając od zagrywki, a kończąc na
bardzo dobrym przyjęciu, dzięki któremu Paweł Zagumny miał większe pole
manewru. Przełożyło się to od razu na wspaniałe ataki, bądź to ze
skrzydła, bądź ze środka (gdzie brylował Wojciech Grzyb, wciskając gwóźdź
za gwoździem :) ). Zdecydowanie lepiej zagraliśmy blokiem, gdzie podobnie
jak przy atakach z krótkiej rządził Grzyb. Jedynym negatywnym elementem była
zła postawa Łukasza Kadziewicza, który tego dnia zaliczył wyraźny dołek.
Set zakończył się atakiem Szymańskiego, 17:25 dla Polski.
Trzeci
set był z całą pewnością przełomowy! Rozpoczął się dobrze, bo od
prowadzenia biało-czerwonych, jednak na pierwszą przerwę techniczną przy
wyniku 8:7 schodzili Grecy. Podstawową wadą naszej drużyny w tym secie był
chyba brak koncentracji, i tracenie punktów seriami. Być może Grecy
wygraliby tą odsłonę szybciej i łatwiej, gdyby nie bardzo dobra gra Wlazłego,
który przejął ciężar gry pod koniec trzeciej partii. Grecy mieli trzy
set-balle, jednak Polacy je obronili, doprowadzając do stanu 24:24! Jednak na
nic to się zdało, gospodarze wygrali 26:24
Wydaje
mi się, że ta porażka w końcówce trzeciego seta spowodowała, że z Polaków
zeszło powietrze. Czwarty set okazał się ostatnim w niedzielnym spotkaniu,
a biało-czerwoni zagrali fatalnie! Od stanu 14:11 dla Grecji nasza drużyna
prawie nie istniała. Raul Lozano wprowadził na parkiet Andrzeja Stelmacha,
jednak ten nie pokazał nic wielkiego. Mecz zakończył się wynikiem 3:1 dla
Greków.
Nadszedł
czas na podsumowanie dwumeczu z reprezentacją Grecji. Trzeba przyznać, że
Polacy w tych dwóch spotkaniach nie zagrali olśniewającej siatkówki. W piątek
byli odrobinę lepsi, a dodatkowo sprzyjało im szczęście. Natomiast w
niedzielnej partii bezapelacyjne 3 punkty należały się Grekom. Nie udało
się zapewnić startu w finale LŚ, ale do końca fazy grupowej jeszcze 4
spotkania. Teraz Polacy będą walczyć z Serbami w katowickim "Spodku".
Może na własnym terenie wywalczymy awans? :)
Grecja-Polska
3:1 (25:18, 17:25, 26:24, 25:16)
składy obu drużyn:
Grecja: Lappas, Baev, Pantaleon, Tsakiropoulus (k), Roumeliotis,
Kournetas, Stefanou (libero) oraz Gkiourdas, Ntonas.
Polska: Zagumny, Wlazły, Kadziewicz, Grzyb, Winiarski, Gruszka (k),
Ignaczak (libero) oraz Szymański, Murek, Stelmach.
Komentarze:
Mariusz Wlazły: "Trener
Lozano zwraca uwagę na takie szczegóły, na które inni... nawet nie to, że
o nich nie myśleli, ale nie przywiązywali do nich tak wielkiej wagi. Lozano
twierdzi, że od detali się wszystko zaczyna. Np. żąda, by wystawa
sytuacyjna była zawsze perfekcyjna - piłka ma pofrunąć wysoko, być metr
od siatki. Ma to zawsze wyglądać dokładnie tak, bo jak będzie pół metra
dalej czy bliżej do siatki, to już atakujący może sobie nie poradzić. Dla
niego nie istnieją sytuacje, w których nie wymaga perfekcji. Poświęca też
bardzo dużo uwagi na obronę, blok, mówi, kiedy wyskoczyć w ostatniej
chwili, kiedy tylko wystawić nadgarstki etc. Mam duży szacunek do
selekcjonera. Co nie znaczy, że nie czujemy się w jego towarzystwie luźno.
Kiedy ma być profesjonalnie, jest profesjonalnie, kiedy są żarty, to są żarty.
Jak komórka zadzwoni w czasie obiadu, to karze od razu, mówi
"grzywna", ale się uśmiecha. Jak odbieram emocjonalność trenera?
Rzeczywiście, chyba przeżywa mecze trochę za bardzo. Wystarczą czasami
dwie-trzy piłki, a on już jest bardzo zdenerwowany. Oczekuje perfekcji w każdej
chwili. W oddanych dwóch punktach widzi coś niewyobrażalnego. Dla nas może
nie było to dotąd normalne, ale na pewno nie uważaliśmy, że stało się
coś wielkiego. Po prostu grało się dalej. Dlatego czasem trener wprowadza
troszkę nerwowości. Nie wiem, czy to dobre, czy złe"
Raul
Lozano: "Grecy
zagrali od nas lepiej zwłaszcza w ataku. W piątek prezentowaliśmy się
bardzo dobrze w bloku, ale w dzisiejszym spotkaniu nie powtórzyliśmy tego.
Musimy się skoncentrować na naszym celu, którym jest awans do Final Four. Będziemy
walczyć w następnych meczach, żeby ten cel osiągnąć"
:: Publo
::
|