::: CUDOTWÓRCA
LOZANO? :::
|
____________
_(__________.\
_(/\/\/\/\_..|/
._|__~__~_/_.\
_.|__O__<_\__/
_.\___/\____|
.._\______.__)
___\_..__/_./
____\_____/_
__/_________\
_/__/.___._\_.\
|
|
Marzyłem
o tym. Marzyłem, że pewnego pięknego dnia PZS zdecyduje się zatrudnić
dobrego trenera z zagranicy. Nie, to nie ksenofilia - to raczej nieśmiała
nadzieja. Nadzieja na lepszą, bardziej poukładaną grę biało-czerwonych,
wreszcie godną naszych wspaniałych kibiców. Te cholerne, frekwentywne
przestoje w grze zawsze doprowadzały mnie do białej gorączki. Arghhh!!! Nie
- nie przypomnę Wam meczu z Serbią, gdzie przy stanie 23-17 przegraliśmy
seta - powiem tylko, że to właśnie w traconych seriami punktach tkwi geneza
naszych najbardziej spektakularnych porażek. Zagraniczny trener nie zna(ł)
układów, tudzież dziwnych zależności panujących w polskiej siatkówce.
Zasada jest prosta jak nitka ulubionego przez Lozano makaronu typu spaghetti -
jeśli jesteś w dobrej formie - wychodzisz na boisko. Wreszcie skończyła się
era grających nazwisk. Zawodnicy wiedzą, że muszą ciężko pracować. Nie
grozi im już wirus 'gorących kubków', bo Argentyńczyk okazał się być
skuteczną szczepionką. Siatkarze wreszcie widzą, że aby mieć szansę
zagrania, muszą być w dobrej dyspozycji.
Ten
niewielki wzrostem, ale duży sercem człowiek o aparycji hydraulika Mario ;)
powoli wpaja nam taktyczną dyscyplinę. Główne założenia trenera Lozano
opierają się na kilku filarach. Po pierwsze - skuteczna zagrywka. Nie musi
być piekielnie mocna, ale zawodnik nie ma już prawa zepsuć elementarnej,
asekuracyjnej zagrywki. Za przykład w tym elemencie niech posłuży Paweł
Zagumny, który lekką, mierzoną tuż za siatkę zagrywką niejednokrotnie
powodował zamieszanie w szeregach rywali. Mała rzecz, a cieszy. Podobnie jak
to, że znalazł się w naszej ekipie zawodnik obdarzony błogosławieństwem
Lozano - Mariusz Wlazły mający pozwolenie na ryzyko w najtrudniejszych nawet
dla drużyny okolicznościach.
Po drugie - Polacy coraz szybciej rozgrywają. To moim zdaniem fundamentalna,
atawistyczna cecha, którą posiadać MUSIMY, marząc o podboju europejskich
hal siatkarskich. Granie przesuniętych krótkich, zamiast tych cholernych lobów
na skrzydła (gdzie nasi atakujący dokonywali cudów, przełamując nierzadko
potrójne bloki rywali) może pozwolić na zwycięstwo z każdym. Chciałbym
dożyć momentu, w którym Polacy graliby tak szybko, jak to potrafią robić
Brazylijczycy. No tyle tylko, że do takiej gry trzeba mieć dobre przyjęcie.
W tym elemencie (jak w każdym zresztą) pomóc może jedynie trening i
sensualne zgranie (czyli rozumienie się bez słów). Po trzecie - Lozano
znacznie poprawił naszą grę blokiem. Jakże miły jest obrazek, gdy podczas
timeoutu, trener pokazuje indywidualnie odpowiednie do zaistniałej sytuacji ułożenie
rąk. Gra blokiem musi być naszym atutem, bo piłek w obronie podbijamy mało.
Niech za charakterystykę ogólnego zarysu stylu gry naszej kadry, posłużą
słowa samego Lozano: 'Chciałbym, żebyśmy przejęli: od Brazylijczyków
szybkie rozegranie, od Rosjan grę blokiem, zaś od Francuzów obronę do upadłego.
Jednak nie chciałbym odmawiać tej drużynie (Polsce - mój przypis) własnego
stylu. Myślę, że to wszystko posłuży do zbudowania własnego, polskiego
stylu gry'. Cóż, ma gość rację. Ja apeluję tylko o cierpliwość. Nie
popadajmy znowu w ten nasz nacjonalistyczny hurra-optymizm, a tym bardziej w
skrajną depresję. Dajmy kadrze popracować w spokoju. Nie wszystkie nawyki są
łatwe do wyplenienia. Ale wszystkie na pewno można zniwelować ciężką
pracą.
Inna rzecz (abstrahując już od czysto technicznych niuansów), że Lozano ma
olbrzymi autorytet wśród zawodników. Kadrowicze słuchają go, wiedzą że
ten człowiek jest tutaj po to, aby im pomóc. Wreszcie nie ma narzekania,
krytykowania, defetyzmu. W końcu można zająć się własną grą, a założenie
koszulki z orłem na piersi urasta do rangi największego przywileju. Zdrowa
rywalizacja wewnątrz drużyny, jest tym spoiwem, które zapewnia sukces.
Niezdrowe, oparte na dziwnych nieraz przesłankach rządy poprzednich trenerów
odeszły w zapomnienie. W końcu nie działamy na zasadzie 'obiecano mi
kontrakt na dwa lata'. Działamy planowo, i - o dziwo - pracujemy nad sobą.
Nad SOBĄ. Nie było narzekań typu: 'Łaa, bo w Serbii zgasło światło i
dlatego przegraliśmy seta'. Nie, teraz nie oglądamy się na innych, tylko
analizujemy własne mankamenty, a bywa - owszem! - że w kolejnych potyczkach
łapiemy dobrą koncentrację meczową. To nie stanie się ot tak od razu, bo
nadal w niektórych meczach (vide 1:3 z Grecją w eliminacjach) wychodzi nasz
siatkarski 'sarmatyzm'. Oby coraz rzadziej, skubaniec się ujawniał. Tak nam
dopomóż Lozano.
:: aNormaLy
::
|