::: ARGENTYNA
- POLSKA: AWANS DO FINAŁÓW :::
::
Mecz pierwszy
Na dwa ostatnie mecze polska reprezentacja udała się do ojczyzny trenera Raula Lozano,
dalekiej Argentyny. Nasza drużyny koniecznie chciała wygrać oba spotkania z gospodarzami, mimo, że przed wyjściem na parkiet wiedziała już, że uda się do Belgradu na finały LŚ, gdyż wcześniej Grecja uległa Serbii i Czarnogórze.
Początek pierwszej partii nie bardzo nam wychodził, przewagę mieli gospodarze, być może było to spowodowane długą podróżą i problemami z aklimatyzacją. Jednak dzięki świetnej grze głównie Grzyba, który zdecydowanie rządził na środku oraz atakom Grzegorza Szymańskiego dogoniliśmy gospodarzy i spokojnie prowadziliśmy do końca tego seta.
W drugim secie gra się nieco wyrównała, dopiero mniej więcej od połowy tej partii nasza reprezentacja zaczynała zdobywać i systematycznie powiększać swoją przewagę. Ponownie wyróżniał się Wojciech Grzyb, który często na pojedynczym bloku zatrzymywał Argentyńczyków.
Podobnie jak w drugim secie, także i w trzeciej partii nasza reprezentacja miała przewagę, którą spokojnie dociągnęła do końca spotkania. Nieco dziwne, że Argentyńczycy na swoim terenie tak łatwo oddali nam zwycięstwo, mimo wszystko jednak należy pochwalić naszą drużynę narodową za dobrą, ułożoną grę w przeciągu całego spotkania. Oby tak dalej, a na finałach w Belgradzie nie będziemy "chłopcami do bicia" ;)
Argentyna - Polska 0:3 (21:25, 19:25, 20:25)
Argentyna: Ferraro, Porporatto, Arroyo, Darraidou, Filardi, Giani, Gonzalez (libero) oraz Bernasconi, Dominguez
Polska: Gruszka, Zagumny, Murek, Grzyb, Szymański, Kadziewicz, Ignaczak (libero) oraz Świderski
***
:: Mecz drugi
Jako że awans do finałowego turnieju w Belgradzie mieliśmy już zapewniony, w ostatnim meczu polskiej reprezentacji w rundzie zasadniczej trener Raul Lozano dał odpocząć kilku podstawowym
zawodnikom: Piotrowi Gruszce, Łukaszowi Kadziewiczowi i Pawłowi Zagumnemu, mało grali też Dawid Murek i Mariusz Wlazły, ten ostatni jeszcze leczył lekką kontuzję.
Pierwszy set przebiegał pod dyktando Biało-czerwonych, Argentyńczycy nie radzili sobie z atakami Szymańskiego, Winiarskiego czy Grzyba, który wiele razy popisywał się świetną grą w bloku.
W drugim secie również byliśmy stroną przeważającą praktycznie w całym secie, prowadziliśmy już nawet 21:15, lecz przez nasze błędy i walkę gospodarzy do
końca mieliśmy sporo emocji w końcówce tej partii. Wszystko jednak zakończyło się po naszej myśli, ten set wygraliśmy, dokładnie tak jak pierwszy, do 23.
W trzecim i czwartym secie obraz gry zupełnie odwrócił się - to Argentyńczycy dyktowali warunki gry, my natomiast musieliśmy gonić naszych rywali. Mimo iż Raul Lozano robił co mógł wprowadzając Dawida Murka i Łukasza Kadziewicza, było już chyba za późno na zmiany, nasza drużyna była już "rozstrojona", nie potrafiła się pozbierać do kupy :) W wyniku słabszej gry Polaków gospodarze wyrównali stan gry, więc o wyniku spotkania musiał zadecydować tie-break. Nasi siatkarze jednak wyciągnęli wnioski z poprzednich dwóch przegranych setów i już na początku wypracowali sobie przewagę, której nie oddali do samego końca. Znakomita postawa przede wszystkim Wojciecha Grzyba (as serwisowy, znakomita gra w bloku) oraz Grzegorza Szymańskiego (najskuteczniejszy wśród Biało-czerwonych) dała nam zwycięstwo w decydującej partii. Szkoda, że nasi zawodnicy musieli się tak męczyć w na kilka dni przed finałami, lecz najważniejsze, że wygraliśmy, na pewno wzmocni to psychicznie Polaków, co w Belgradzie, przed tysiącami tamtejszych kibiców będzie bardzo przydatne.
Argentyna - Polska 2:3 (23:25, 23:25, 25:21, 25:20, 10:15)
Argentyna: Ferraro, Darraidou, Porporatto, Peralta, Giani, Patti, Gonzalez (libero) oraz Bernasconi, Filardi, Dominguez;
Polska: Stelmach, Winiarski, Szymański, Grzyb, Świderski, Gołaś, Ignaczak (libero) oraz Wlazły, Zagumny, Gruszka, Murek, Kadziewicz.
:: Leszek
::
|