
Słowem wstępu
Wasze wiersze
Wiersze wieszczów
Na wesoło
Między wersami
Inna beczka
W sieci
Na do widzenia
Action Mag
Do prawidłowego wyświetlania strony zalecamy przeglądarkę: Internet Explorer 5.0+
oraz rozdzielczość minimalną: 1024 x 768 punktów

numer 22,
wrzesień 2005

|
:: Ballada stricte monetarna
To było gdzieś przed pierwszą.
Ja jadłem bułkę z dżemem,
gdy przyszedł facet z teczką
i jej wyposażeniem.
Patrzę na delikwenta,
co do mnie wpadł z wizytą:
wzrok smutny, gęba mętna...
Poznałem: akwizytor!
Wpuściłem. Stanął smętnie
i oparł się o ścianę,
po czym pogmerał w teczce
i zaczął sprzedawanie.
Chciał wcisnąć mi żyletkę,
nóż fiński, ruską szpadę,
brzytwę i hak na wędkę
za setek pięć z okładem.
Bym kupić miał ochotę,
chciał zagrać mi hymn brzytwą,
lecz się rozpędził trochę
i się wykrwawił brzydko.
Uprzątnąłem go prędko:
pod główkę dałem ręcznik,
otarłem krew chusteczką
i wziąłem się do teczki.
A w teczce był z Chin haszysz,
laptop, klucz od Toyoty,
bilet na letnie wczasy
i sześć tysięcy złotych.
* * *
I już jest sprawą jasną,
i już, Panowie, wiecie,
czemu się z taką pasją
wciąż pisze o żylecie.
Z takich praktyk się śmieję!
Zwalczam takie ladaco!
(I mam, psia mać, nadzieję,
że za to mi zapłacą.)
[V 2005]
- UnionJack
|
| |