Słowem wstępu
Wasze wiersze
Wiersze wieszczów
Na wesoło
Między wersami
Inna beczka
W sieci
Na do widzenia

Action Mag


Do prawidłowego wyświetlania strony zalecamy przeglądarkę:
Internet Explorer 5.0+
oraz rozdzielczość minimalną:
1024 x 768 punktów



numer 22,
wrzesień 2005

:: Wiersz zagrzybionych

Pogodną nocą w blasku księżyca
Gdzieś się spotkali grzyb i grzybica.
Gwiazdy i księżyc mrok rozświetlały.
Ona zgorzkniała a on zgrzybiały.

Nie był szatański, tylko prawdziwy.
Wiekowy, wcale nie robaczywy!
Choć brodę srebrzył szron,
Miał twardy, prosty trzon.

Otoczyły ich białe pleśniaki,
Słowa zwolna zmieniały się w szloch.
Zróbmy coś nim nas zjedzą robaki,
Lub próchnica obróci nas w proch.

Przyjdzie nam wkrótce zginąć niechybnie
Zapuść korzenie! Załóżmy grzybnię!
Nim przyjdzie sezon gryp
Przy grzybie stanie grzyb

Mrugały do nich nocne świetliki
Gdy rozsiewali w krąg zarodniki
Wilgoć i ciepło. Nie trzeba wiele,
Tylko ten cichy igliwia szelest...

Mój stary grzybie: myśl pozytywnie,
Zróbmy to jeszcze wegetatywnie?
czekał ich miękki mech
i fragmentacja plech.

- Ferdynand Głodzik

[http://fred.of.pl/]


Kontakt periodyk-poetycki@epf.pl - Strona On-Line (www.periodyk.prv.pl)
Layout & GFX: Urimourn - urimourn@vp.pl