::: JUZEF :::

Opowiadania

Cykle

Empatia2

Inne Teksty

Komentarze

Baza Linków

Regulamin

[Online]

Laif is brutal


Tekst jest moją pierwszą w ogóle produkcją i w zasadzie opowiada o zwykłym dniu z życia zakrzowskich meneli. Jeśli nie jest dla Ciebie śmieszny nie przyjmuję reklamacji. Nikt nie powiedział że życie jest śmieszne...



Wcześnie w tym roku zjawiło się lato na naszym zadupiu. Zaczynał się kolejny letni dzień,życie pod monopolowym powoli budziło się na kacu, a kilka metrów dalej, za żywopłotem znajdował się śmietnik na którym Tadek i Kudłaty dążyli do podniesienia standardu swojego bytowania poprzez wyszukiwanie w kubłach materiałów spieniężalnych. Zrezygnowany Tadek otworzył kolejny kontener.
–Znowu k***a nic! - wściekł się.
–Tutaj to samo. - odezwał się Kudłaty z sąsiedniego pojemnika. 
–Za późno chodzimy. - wydedukował Tadek – ci co zbierają wcześnie rano mają najwięcej.
Chwila konsternacji i Kudłaty zbadał jeszcze leżącą w rogu murka kanapę.
–Ha, mamy dzisiaj farta! - znalazł tam kilka zepsutych silników od pralek pełnych miedzi.. - cztery dychy jak w ruskim banku.
- Się rozbierze to będzie ze trzy kilo.. będzie za co pić. - ocenił. Kudłaty dla uczczenia takiego znaleziska wyjął zapas spirytusu zaszyty w kurtce na suchą godzinę. Tadek miał tylko flaszkę piwopodobnego napoju DiT (lurowaty płyn o konsystencji i smaku moczu). Po skonsumowaniu płynów leżeli na piachu i regenerowali się, lecz ich spokój nie trwał długo. Jak zwykle, bo właśnie przybłąkał się do nich ubrany w markowe dresy "ADIDOS" ni(e)jaki Pawliszyn - menda osiedlowa, postrach inkasentów ,listonoszy,alfonsów,stręczycieli i właścicieli zwierząt, magister nieraz rehabilitowany z zakresu walki z cellulitisem,znany w środowisku zbieraczy złomu,agent Mosadu,kolega Tadka.(Największe jego marzenie to otworzyć własną sieć salonów masażu.) Tadek przywitał go menelskim pozdrowieniem "JOŁ".Żeby oblać udany przeszczep hemoroidów któremu się poddał, Pawliszyn przyniósł 3 kartony wiśniówki "MOCARNY LEF" i zgrzewkę "GOBLINA". Menele postanowili skorzystać z hojności cwela i pomogli mu oblać okazję.Kiedy osuszali ostatni karton zza żywopłotu wyskoczył on - Mietek, ps."Miecio" ojciec chrzestny zakrzowskiej mafii ze swym psem (o nieustalonej tożsamości) u boku.
Trójka dzielnych meneli odruchowo uciekła za śmietnik bojąc się, że zostaną zrestrukturyzowani do poziomu karmy dla psa. Pawliszyn już zaczął pisać testament,a Kudłaty zastanawiał
się komu podarować bimbrownicę którą trzyma w piwnicy.
–Wyłaźcie tchóże i płaćcie! - krzyknął chrypliwym głosem Mietek żądając haraczu za znalezioną przez meneli miedź.
Mamy cię w d***e! - walnął szczerze Tadek. Pawliszyn już chciał zaśpiewać „Nie rzucim ziemii skąd nasz ród...”, ale Kudłaty powstrzymał go skutecznie.
Mietek z pomocą psa zdął z przyczepy od malucha swą tajną broń. Było to kapitalistyczno-imperialistyczne urządzenie do prania mózgów działające na wzór polskiego systemu edukacji. Składało się z telewizora "UNITRA",puzonu w seledynowe paski i pralki Frani. Na meneli padł blady strach. Widzieli bowiem taki sprzęt na bazarze. Poddanie kogoś jego działaniu wywołuje podobne skutki jak oglądanie polskich telenowel. Mietek wrzucił do pralki karton mydła i na ekranie UNITRY ukazała się transmisja z obchodów święta ziemniaka. Jednak po dokładnym uregulowaniu okazało się że to transmisja z posiedzenia komisyji śledczej emitowana 24 i pół godziny na dobę na specjalnym kanale śledczym.W trakcie przerwy w przesłuchaniu Mietek zagroził Tadkowi:
- Jak nie zapłacicie za znalezisko to.. to zobaczycie! !
Wśród meneli zapanowała konsternacja. Tadek już chciał oddać Mietkowi kasę,kiedy nagle poczuł przypływ MOCzu.
–"Towarzysze! Pomożecie?"- Krzyknął do Pawliszyna i Kudłatego.
–"Pomożemy!!!"- odpowiedzieli. Postanowili bronić własnych poglądów i wiśniówki. Pawliszyn będąc debilem zaczął grać na puzonie zrobionym chałupniczo. Oczywiście nie miał w tym kierunku specjalnych talentów, więc wyglądało to strasznie. Podczas gdy boss mafii chciał go załatwić by ulżyć swym uszom, Tadek i Kudłaty zakradli się od strony krzaków, związali i zakneblowali Mietka zużytym dresem Pawliszyna.Wynalazek Mietka po przerobieniu na bimbrownicę posłużył zwiększaniu ich dobrobytu społecznego, a Mietek wraz ze swoim psem pokonany przez dwójkę żuli i jednego idiote skrył się przed opinią publiczną i kolegami partyjnymi zostając konserwatorem w szkole na Zakrzowie odszedł w niebyt (albo odbyt).Do dziś niektórzy widują go w wilgotnych i śmierdzących podziemiach szkoły na Zakrzowie, gdzie oprócz lumpeksu i wytwórni kotletów z psa i pasztetu jest także jego melina w której pędzi bimber ze swm psem. 
Menele mogli teraz wreszcie spokojnie udać się na niedaleki skup złomu w celu spieniężenia miedzianych łupów. 
Niebieska buda nieopodal sklepu Biedronka wyglądała niepozornie. Mieścił się w niej osiedlowy skup złomu gdzie każdy zapracowany menel mógł zanieść efekty swojego całodniowego łażenia po śmietnikach i za otrzymaną za nie godziwą zapłatę spokojnie się urżnąć. Trójka meneli przestąpiła próg lokalu. Przywitał ich sterczący z niego drut zbrojeniowy o który potknął sie Kudłaty i ironiczny uśmieszek właściciela, który zmuszony był do oderwania się od turystycznego telewizorka. 
–Czego? - właściciel skupu - Marian Chrąchol prześledził klientów podejrzliwym spojrzeniem.
–Mamy towar – oznajmił Tadek i wpakował dwie siatki miedzi na wagę. Było koło czterdziestu kilo. 
–To czego sobie panowie życzą? - gospodarz od razu spoważniał czując że ma do czynienia z nadzianymi kolesiami. 
–Sprężaj się pan bo nam sklep zamkną! - ponaglił Kudłaty. Chrąchol posłusznie wypłacił menelom pięć dych i z wszelkimi przywilejami należnymi nadzianym klientom odprowadził żuli do wyjścia.
–Życzę udanej konsumpcji i zapraszam ponownie! - rzucił na odchodne i wrócił do rozwiązywania krzyżówki przy dykcianym stoliku w swoim „biurze”. Menele usatysfakcjonowani zapłatą udali się na murek usytuowany nieopodal sklepu wielobranżowego "Joanna" będący centrum życia społecznego ich warstwy społecznej .Pawliszyn udał się na zakupy z gotówką wyasygnowaną przez Tadka i Kudłatego. W tym czasie do Kudłatego przyczepił się jakiś sprzedawca używanych lodówek.
–Panie, kup pan lodówkę! - zaproponował niski, ubrany w garnitur z lumpeksu okularnik.
–Chyba nie skorzystam... - odparł i strzelił sprzedawcę w tubę. Koleś nie chciał się poddać, więc menel narobił mu jeszcze do czapki i rzucił do rowu.
Kiedy przyszedł Pawliszyn ze zgrzewką nalewki porzeczkowej "MOCARNY LEF" i skrzynką piwa "KWASIBÓR" zebrani na murku żule ożywili się niczym żule zebrani na murku. Po kilku minutach sytuacja się unormowała. Cała trójka zajęła się omawianiem swej bieżącej sytuacji socjalnej i narzekaniem na wszystko, sącząc jednocześnie jabola. Wywiązała się nawet bójka pomiędzy Pawliszynem i Kudłatym o to kto jest najatrakcyjniejszy w komisji śledczej. Pawliszyn jako znawca tematu był za Renatą Beger która była w jego typie. Natomiast Kudłaty preferował J.M.W Rokitę. Pojedynek zakończył się wynikiem 1:0 dla Pawliszyna po tym jak Kudłaty stracił sens zycia. 
Dalszą część wieczoru wypełniało piwo,a raczej jego brak, w związku z czym menele udali się w krzaki agrestu rosnące koło osiedlowego śmietnika będące jedynym schronieniem przed natrętnymi emerytami nie szanującymi wokalnego talentu Tadka. A on po prostu lubi sobie zaśpiewać gdy wypije i robi to lepiej niż niejedni uczestnicy Idola. Z braku alkoholu menele musieli zająć się kontemplacją starych gazet z kontenera z makulaturą. Trzeba przyznać że skomentowali je lepiej niż niejedni którzy zajmują się tym zawodowo. Zwłaszcza że mogli do tego celu użyć słów powszechnie uważanych za niecenzuralne.. A kiedy już wszystkie gazety zużyli do zaspokojenia potrzeb fizjologicznych, poszli do piwnicy Kudłatego aby odespać imprezę pod sklepem. Przecież jutro żeby zbierać złom trzeba być trzeźwym...


JUZEF

juzefwt@tlen.pl


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^ ||