
::: Cthulhu the Hutt :::
Chomik Bendżi i Okropne Koniowały
Odcinek 9: Decydujące Starcie
- Trzeba coś wymyślić! - darł się Radar starając się przekrzyczeć tłumy uciekających klientów. - I to lepiej szybko!
- Ale on tu już prawie jest! Już go widzę!
Rzeczywiście, Bendżi już był blisko. Jakby nigdy nic, przedarł się przez wrzeszczące tłumy i wszedł do restauracji.
- Teraz dokonamy ostatecznego rozrachunku. - rzekł piskliwym głosem.
- Bendżi, nie! - krzyczał Piotrek. A Satuk i Radar postąpili jak na prawdziwych przyjaciół przystało, to znaczy stali w miejscu i czekali na dalszy przebieg wydarzeń. Jedynie Pucybut przyjął inną postawę - od razu uciekł z restauracji, nie czekając na dalszy rozwój sytuacji.
Chomik był jakieś niecałe siedem kroków od chłopaka. Z jego oczu można było wyczytać gniew i chęć rzucenia się z zębami i pazurami na Piotrka w ciągu najbliższych pięciu sekund. I wtedy stało się coś dziwnego…
[to jest akapit podkreślający dramaturgię akcji]
[ten akapit ma podnieść napięcie]
[a ten się zaplątał tak przez przypadek]
No więc Bendżi prawdopodobnie rzuciłby się na Piotrka z zębami i pazurami, gdyby nie…
[wygraj 6900 zł! Odpowiedz na pytanie "Co przeszkodziło Bendżiemu"? Wyślij sms o treści ODPOWIEDZ PO KROPCE.(tu wpisz swoją odpowiedź) na numer 0000. Legion Durszarrukin, opłata 29 zł + 8,3066238 % VAT-y (cukrowej)]
W każdym bądź razie Bendżi lada chwila rzuciłby się na swojego opiekuna, gdyby nie istny zalew antyterrorystów, którzy nie wiadomo skąd wzięli się w restauracji.
- Rutkowski Patrol, na glebę! Ręce… i łapy do góry! Już, już, już! - darli się, a przed budynkiem już lądował helikopter.
Piotrek, wraz z Radarem i Satukiem, leżeli grzecznie na ziemi, a Bendżi stał znieruchomiały z łapami w górze. Czterech facetów ubranych w czarne kombinezony z białym napisem RUTKOWSKI PATROL na plecach, celowało właśnie do gryzonia. A do jadalni właśnie wchodził mężczyzna w dżinsach i skórzanej kurtce, oczywiście w towarzystwie jeszcze kilku antyterrorystów.
- Rutkowski. - powiedział facet wymachując dookoła swoją legitymacją. - Wreszcie cię złapaliśmy, futrzaku! Co ty se kurna myślałeś, że kurna taki bossu jesteś, ta?
- Ja tylko…
- Zamknij się, kurna!
- Ale…
- Ja nie będę z tobą dyskutował! Chłopaki, zakuwać go i jedziemy!
Jeden z zamaskowanych policjantów skinął głową i podszedł do chomika z kajdankami. Inni cały czas pilnowali gryzonia, żeby nie uciekł ani nie zrobił nic głupiego. Rutkowski zaś podszedł do Piotrka:
- No, wstań już. Znasz tego chomika?
- T-t-tak… - wyjąkał chłopak - To był mój chomik… Ja…
- Dobra, musisz się teraz pozbierać. Zadzwoń do mnie jutro, tutaj masz moją wizytówkę. I nie przejmuj się niczym, wszystko będzie dobrze. Zdzisiek, masz to wszystko? - dopiero teraz chłopaki zauważyli gościa z kamerą, który kręcił całą akcję.
- Spoko, szefie. Ten materiał to będzie hit!
- Jasne. Dobra chłopaki, zwijamy się! - w restauracji zaczynało się robić pusto: Bendżi pilnowany przez kilkunastu ludzi z Rutkowskiego Patrolu właśnie wsiadał do samochodu, a sam Detektyw stał przed budynkiem z komórką przy uchu, przyglądając się całej sytuacji. A Piotrek, Satuk i Radar usiedli w milczeniu przy jednym ze stolików…
Trzech chłopaków szło ulicą tam, gdzie ich nogi poniosą. Nie mogli dojść do siebie po tym, co przeżyli w ostatnich tygodniach. Gdy tak sobie szli tą ulicą, na drogę wyskoczył im czarny jak noc owczarek niemiecki i usiadł przed Piotrkiem.
- Co jest piesku?
- Hau! - odpowiedział pies.
- Gdzie jest twój pan? - schylił się do zwierzaka i zaczął głaskać po głowie. Wtedy zauważył, że psia morda jest cała umorusana w krwi. - Co jest…?
- Hau! Nie lubię jak ludzie mnie zaczepiają i pytają o piesy… Hau! - rzekł pies i uciekł.
- Czy wy słyszeliście… ten pies gada! Słyszeliście?! - zaczął pytać jakby nieprzytomnych kolegów Piotrek. W tym czasie pies szczeknął jeszcze dwa razy i uciekł.
- Wiesz, co? Mnie to już nic nie zdziwi… - odparł Satuk.
- Ale o co mu chodziło z tymi "piesami"? - spytał Piotrek.
- Nie wiem, ale czuję… Mam takie dziwne wrażenie, że już niedługo się dowiemy…
- Tja… - odezwał się wreszcie Radar kiwając głową.
I we trzech szli sobie dalej tą ulicą tam, gdzie poniosą ich nogi.
THE END
HAPA ONE: CHOMIK BENDŻI I OKROPNE KONIOWAŁY
Maj 2004 - Grudzień 2004
Cthulhu the Hutt
<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^ ||