::: Seth :::

Opowiadania

Cykle

Empatia2

Inne Teksty

Komentarze

Baza Linków

Regulamin

[Online]

Opowiadania



Poniżej macie listę 13 najlepszych opowiadań, jakie przyszły na adres redakcji w ostatnich dwóch miesiącach. Liczba to może niewielka, ale jakościowo teksty zdecydowanie stoją na zadowalającym poziomie. Więc – bez zbędnego czekania, czytajcie wszystkie.

A na rozpoczęcie tego małego zbioru dostajecie drugi mały zbiór – tym razem 6 krótkich historii różnych autorów. Szybko, przyjemnie, a nie mniej dobrze – to chyba motto twórców tych fabuł, bowiem nawet jeśli tak nie jest – sprawdza się ;).


 

Shorty ... .. . .

"CZYLI ZBIÓR 6 KRÓTKICH OPOWIADAŃ"

 

Kosimus ::: Więź ... .. . .

"Młody vler[1] obudził się rano w zalanym słońcem poranka pokoju karczmy. Co ciekawe chciało mu się wstać, a rzadko się to zdarzało. Można powiedzieć, że prowadził tryb życia, który z wczesnym wstawaniem niewiele miał wspólnego. Prawdę powiedziawszy, to wolał pozostawać nieco w cieniu, zwłaszcza po owocnej nocy, która właśnie ustępowała pola słońcu, lepiej było się nie wychylać. A owoce te widział oto przed sobą, w drugim kącie; trochę twardej waluty, klejnotów, ale nade wszystko to, na co najbardziej czekał od pewnego czasu: miecz „Czarny Cios”."


Seraff ::: Zawodowcy ... .. . .

"Zmierzchało już, gdy gościńcem przez las jechał ku grodowi orszak złożony z kilkudziesięciu pieszych zbrojnych, którym towarzyszyło kilku konnych w pełnym rynsztunku bojowym. Na przedzie zaś tego orszaku na pełnokrwistym rumaku bojowym, zakuty w pełną zbroję płytową jechał młodzian dwudziestoczteroletni raz po raz oglądający się na boki i nakazujący konnym sprawdzenie pobliskich chaszczy. Rozkazy te były wykonywane z pewnymi obiekcjami, które albo woleli zachować dla siebie albo z cicha mamrotali nie chcąc widocznie naraić się. Ten widać dumny był ze swej roli jako dowódca orszaku, a i też sobie na ten zaszczyt zasłużył, bo ochraniać samą córkę hrabiego w trakcie jej podróży na obchody stulecia grodu Karrendorf, to wielki przywilej."


Tuxedo ::: Magia ... .. . .

"Gdy przyszedłem do nowej szkoły właściwie nic się nie zmieniło. Budynek jak budynek – ot, szaro-bury blok przypominający raczej duże, kartonowe pudło niż miejsce, w którym się uczy, wychowuje, które trzeba szanować. Zmieniły się tylko twarze. Wiecznie roześmiane gęby i delikatnie zaokrąglone buzie ustąpiły miejsca swoim starszym odpowiednikom. Trudno więc było odczuwać jakiś większy związek z tym miejsce i ludźmi z nim związanymi. Zresztą ja nigdzie nie czułem się „u siebie”. Zawsze byli lepsi, dowcipniejsi, ładniejsi. Zawsze dawało się odczuć, że tworzą pewną hermetyczną całość a tabliczka z napisem „obcym wstęp wzbroniony” była aż nadto zauważalna. Ja jednak próbowałem, choć pierwszy rok upłynął bez większych emocji. Tak – zręcznie przeskoczyłem o całe dwanaście miesięcy do przodu, prawda? Ale tak naprawdę to coś się jednak wydarzyło."


Black_Raider ::: Brevis clamor et magnificus imperator ... .. . .

"Biskup Jordan był całkowicie zbity z tropu. Jego oczy błądziły na przemian po ścianach, sklepieniu katedry poznańskiej i po spokojnej twarzy młodego księdza.
Zapewne nie takiej odpowiedzi spodziewał się biskup jordański. Istotnie z ciężkim sercem stwierdził, że młody klecha jest faktycznie ogłupiały lub nawet opętany przez diabła.
Nie chciał, aby Bogolek został stracony z rąk wojów księcia. Nie po myśli było mu mówić księciu o tym fatalnym pomyśle młodego księdza. Ten głupek śmieszył biskupa, a rozmowa z nim dostarczała mu rozrywki, ponieważ odmienna była niż rozmowy ze wszystkimi księżmi, którzy uważali siebie za ważne duchowne osoby.."


Judasz Iskariot ::: Dance Macabre ... .. . .

"Wysiadłem z samochodu na deszcz. Przekręciłem kluczyk w drzwiach i westchnąłem ciężko. Alice spojrzała na mnie z troską. To był zły pomysł, aby tu przyjeżdżać. Ale nie było innego wyjścia. Ten jeden cholerny telefon wystarczył, aby wywrócić cały mój świat do góry nogami. Zresztą, nic dziwnego. Nie często odbiera się rozmowę, w której ktoś oznajmia ci, ze niedługo zginiesz. I do tego podaje dokładny czas i miejsce. Pieprzony, dzisiejszy bal. Musiałem się tu pojawić. Za bardzo bym się zbłaźnił, gdyby groźby okazały się bzdurą a opinia publiczna poznała kulisy mojej nieobecności. Za dużo do stracenia. Reputacja, a co za tym idzie – szacunek u partnerów finansowych. Szlag. Jeśli całą ta sprawa okaże się nędznym dowcipem, polecą głowy. Boże, spraw, aby to był tylko dowcip…"


T#M ::: Koniec  ... .. . .

"Marcin był inny. Chciał być inny. Postanowił, że po szkole średniej musi się stąd wyrwać, choćby miał całymi dniami pracować na własne utrzymanie. Widział, co alkohol, oraz narkotyki robią z jego dawnymi kolegami. W myślach widział także groby tych, którzy już odeszli po przedawkowaniu, czy wpadnięciu pod koła samochodu. Czasami zamiast pod samochód, wpadali na grupkę znudzonych ludzi, którzy dla zabawy potrafili niemal człowieka zabić. Marcin nie chciał tak skończyć."


M.Bizzare ::: Nakaz łaski ... .. . .

"Bar był pusty, południe słoneczne jak zwykle. Siedział przy jednym ze stołów już od piętnastu minut. Patrzył się na barmana, patrzył wnikliwie, jakby chłonął każdy szczegół, notował w pamięci każdy ruch. Kent był barmanem od wielu, wielu lat na Pograniczu i wiedział, że tak dziwnie zachowujący się goście to pewna śmierć. Dlatego pod ladą czekał już odbezpieczony czterolufowy karabinek plazmowy- najlepsza inwestycja, na jaką stać było biednego barmana z zapadłej wiochy. Spojrzał się jeszcze raz na gościa."


Blac Foot ::: Waga i Gigameshtu skutki ... .. . .

"Setki tysięcy ludzi biczowało się zaciekle, grymasy bólu i krzyki – oto jedyne dźwięki rozbrzmiewające w tę noc. Miasto Bólu. Patrzył na to z okna swego wieżowca, bezpieczny i przerażony. Tak miało być, musiał się bać, musiał coś dodać od siebie do tego kielicha, kielicha goryczy, zła i śmierci, bólu i beznadziei. Nie mógł zawieść oczekiwań swoich przełożonych."


Kyuketsuneki hime Zelda ::: Lustro - Brama ... .. . .

"Tysiące ludzi ma w domu lustro. Dla niektórych lustra są po prostu zwykłymi przedmiotami, dla innych ozdobą a jeszcze inni mają je za mistyczne narzędzia. Każde lustro ma jednak duszę domu, w którym się znajduje lub znajdowało. Lustro jest też swego rodzaju portalem. Przekonała się o tym Alicja, w krainie czarów. W lustrach nie ma miejsca dla ludzi. Mogą tam mieszkać tylko wspomnienia. I Impodobni. By załatwić swoją sprawę."


Winkelried ::: Dziedzictwo ... .. . .

"Trafił on do Urk – stolicy Księstwa Kirc w wieku 12 lat , gdy starszyzna Gardoru zadecydowała ,że to on jednej z zim , zgodnie ze starym zwyczajem opuści osadę wraz z dwoma innymi chłopcami i uda się na służbę do stolicy księstwa, by swe życie ofiarować chwale Wielkiego Księcia będącego Cesarskim lennikiem. Po roku spędzonym w Urk, trafił na sam dwór Cesarza, wraz z najlepszymi uczniami. Teraz powraca po blisko 10 latach w ojczyste strony by oddać hołd zmarłemu ojcu."


Blac Foot ::: Granica świata ... .. . .

"Zawsze prześladuje mnie taki sam koszmar, ta sama myśl, co dzień uderza mnie w tył mej łowy, powoduje ból, zabija nadzieję, niszczy szczęście, morduje mnie poprzez swoje współistnienie wraz z moim życiem, zabija poprzez symbiozę jej istnienia jako warunku życia. Pamiętam go dobrze, naprawdę dobrze. Widzę cały czas jego z lekka opaloną twarz, ciemnoniebieskie oczy przechodzące w jasną zieleń zależnie od padania promieni słonecznych. Pamiętam w jego czarne włosy z najdrobniejszymi szczegółami, pamiętam te kilka złotych pasemek, jakby ktoś poprzetykał jego kruczoczarne włosy złotymi nitkami. Pamiętam jego gęste brwi równie czarne, co włosy, które wyginały się tak śmiesznie, gdy dziwował się mym czynom i opowiadaniom. Wysłałem go na śmiertelną misję, na zabójczą drogę."

 

Ogór ::: Dlaczego? ... .. . .

"Zapadł zmrok i wszystkie budynki znajdujące się w mieście utonęły w gęstej czerni letniego wieczoru. W niemal każdym domostwie paliły się światła pokazując, że ich mieszkańcy jeszcze nie śpią zajęci wieloma przewidzianymi na tą porę czynnościami. Niektórzy odpoczywali po pracy, inni spożywali posiłki, lub pochłaniali niebieskie promienie padające z telewizora. Wszystko to było zwyczajne i proste, tak jak proste bywa życie szczęśliwego człowieka."

 

new.eta ::: Śmierć wśród kwiatów wiśni ... .. . .

"Wiosna.
Jednego dnia szary, odpychający krajobraz tuż po zimie, nagie konary drzew poruszane zimnym wiatrem. Ranny przymrozek oprósza szarości siwizną szronu. Deszcz, czasem śnieg. Wiatr przenikający do szpiku kości. Zimno, nieprzyjemnie, smutno, szaro-buro, przygnębiająco, sennie.
Wystarczy jednak kilka dni ze słońcem, by ten sam krajobraz uległ diametralnej zmianie. Na gałązkach pojawiają się pąki, pierwsze oznaki tych zmian. Wiatr staje się cieplejszy, łagodniejszy, obiecując pieszczoty. Zieleni się trawa. Zakwitają pierwsze drzewa. Aromat kwiatów jest słodki i mdły - taki jaki powinien być zapach wiosny. Rześki, pobudzający zmysły zapach świeżości, nowości, życia budzącego się ze snu."

 



Seth

prizefighter@op.pl


<<< powrót do Opowiadań Czyt. :::: ^^ do góry ^^ ||