MARILYN MANSON
"Portrait of an American Family"
Skład zespołu:
Mr. Manson - wokal
Daisy Berkowitz - gitara
Twiggy Ramirez - gitara basowa
Madonna Wayne Gacy (aka Pogo) - Elektronika, keybordy, syntezatory, theremina itp.
Sara Lee Lucas - perkusja
Nie jestem pewien, od czego zacząć tą recenzję. Możę od strony wizualnej albumu, która niewątpliwie zasługuje na uwagę. Okładka płyty przedstawia karykaturę tytułowej amerykańskiej rodziny. Figurki przedstawiające Mamę, Tatę i dwoje dzieci siedzących w obskurnym pokoju oświetlonym jedną, gołą żarówką. Książeczkę natomiast poza tekstami zdobią dziecięce rysunki przedstawiające strzykawki, pentagramy i inne urocze symbole.
Zanim przejdę do opisu muzyki zawartej na albumie warto wspomnieć o tekstach, które są (jak zawsze zresztą) enigmatyczne i pełne metafor.
Wreszcie przyszedł czas na najważniejszą część płyty - muzykę. Biorąc pod uwagę, że opisywany album jest debiutem grupy,(jeżeli nie weźmiemy pod uwagę demówek zespołu Marilyn Manson and the Spooky Kids). Dzięki temu czuje się tutaj pewien powiew underground'u. Pierwsze, co sprawia, że ten album jest tak wyjątkowy to niesamowity klimat. Mozna go porównać do przejażdżki w tunelu strachów, w wesołym miasteczku. Przypomina to trochę Rob'a Zombie lub Alice Cooper - odrobina strachu podana na wesoło. Według mnie najlepsze utwory na płycie to pełny "brudnego" brzmienia Lunchbox, zakręcony Dope Hat z tekstem o narkotykach oraz krótka, ale zapadająca w pamięć Dogma. Ponad inne, przeciętne utwory na tej płycie wybijają się również zaśpiewany dziecięcym głosikiem My Monkey z fragmentem tekstu napisanym przez Charles'a Manson'a czy Misery Machine, który nie wiem czemu, ale zawsze przyciąga mnie jak magnez. Reszta jak już mówiłem jest dość przeciętna, ale całości słucha się na prawdę bardzo dobrze. Ta płyta wciąga, może nie od pierwszego przesłuchania, ale po kilkukrotnym wysłuchaniu całości układa się w logiczną całość.
Pora na podsumowanie. Portrait of an American Family to moim zdaniem jeden z najlepszych debiutw w historii rocka. Jest to płyta przemyślana od początku do końca. Słychać, że zespół nie zapełniał miejsca na siłę. Nie znajdziemy tu zapychaczy. Uważam jednak, że nie należy zaczynać swojej "przygody" z zespołem od tej płyty głównie ze względu na to, że Manson miał w swojej póżniejszej karierze o wiele lepsze albumy.
Ocena: 8/10