***Marduk - Panzer Division Marduk***
ZESPÓŁ : MARDUK
PŁYTA : Panzer Division Marduk
WYTWÓRNIA : Osmose Production
ROK WYDANIA : 1999
SKŁAD ZESPOŁU : Morgan Steinmeijer Hakansson - gitara, B.War - bas, Fredrik Andersson- perkusja, Legion - wokal
OCENA : 9/10
Prolog. Czy czujesz w powietrzu zapach spalonego prochu? Czy słyszysz zbliżające się wielkie, metalowe bestie siejące zniszczenie i śmierć? Nie próbuj uciekać... to nie ma sensu. Nie unikniesz zła, gniewu, agresji, które sieje Pancerna Dywizja Marduk.
Gitary. Kompozycje na "Panzer" są dość prymitywne, ale czasem można wyłapać ambitne zagrywki Morgana. Gitary piłują, struny doznają nieustannego, szybkiego "pickingu". Wszystko to może wprowadzić w osłupienie zwykłego człowieka, a stare dewoty to nawet mogą wykorkować na zawał (więc uważajcie na znajdujące się w pobliżu babcie:)). Jeżeli miałbym wyróżnić jakieś kompozycje, to będą to "Scorched Earth" z ciekawym, poszarpanym początkiem, a "Beast Of Prey" zaczyna się pokręconą solówką, kawałek ma też ciekawy moment (mniej więcej w połowie) z niby zwolnieniem...
Bas. Znęcanie się nad czteroma strunami to zadanie dla dużego pana o uroczej ksywie - B.War. Jak na większości albumów blackmetalowych bas jest tylko tłem i gra partie potęgujące brzmienie gitary. Bardzo lubię gdy bas kontrastuje z gitarą i jest dobrze nagłośniony - na "Panzer" niestety tak nie jest... Popisy Biłara:) najłatwiej podziwiać w utworze "502", gdzie ktoś stwierdził (może producent), że warto "podkręcić" bas - co zaowocowało ciekawym, przyjemnym plumkaniem.
Perkusja. Najkrócej mówiąc - perkusja w Marduk'u to jeden wielki (za przeproszeniem) rozjeb. Na albumie dobrze zajęto się brzmieniem tego zacnego instrumentu. Stopy, werbel i blachy brzmią jak trzeba. Pan Fredrik nie należy do grona moich ulubieńców - perkusistów (wolę grę Tryma, Hellhammera, lub naszego rodaka - Inferno), ale przyznaję, że odwalił kawał dobrej roboty. Dzięki temu "Panzer" brzmi jak brzmi i zabija! Trochę mnie wkurza patent nieustannego uderzania w blachy (na przemian, od lewej do prawej i na odwrót), ten motyw ciągle się powtarza i jest w każdym kawałku (posłuchajcie a zrozumiecie). Ogólnie może być - ogień! jeggghhhh!!!
Wokal. Nie ma co ukrywać, że Legion (lub jak niektórzy mawiają "Region":)) to wybitny, niesamowicie oryginalny wokalista. Gościu charczy z wielka pasją, pluje nienawiścią (szczególnie gdy śpiewa refren danego kawałka). Wokal najbardziej podoba mi się w utworze "Fistfucking God`s Planet", w którym Legion przechodzi sam siebie - pod koniec wypluwa tytuł ("fistfucking goood`s planeeeeet!!!) z takim zapałem, że aż cieplej mi się robi w moim czarnym, zimnym serduszku:).
Okładka. Z czym kojarzy się wam czołg? Wojna, śmierć, zniszczenie, nienawiść, masakra, rzeź niewiniątek, okrucieństwo, zagłada ludzkości - i właśnie z takimi synonimami należy kojarzyć muzykę zawartą na "Panzer Division Marduk".
Przerywniki. Chłopaki z Marduka głowili się co by tu zrobić aby urozmaicić album. Wpadli na pomysł aby powycinać dźwięki wojny z gierek i filmów. Moim zdaniem te sample są trochę kiczowate - po prostu brzmią zbyt nienaturalnie, a przez to są śmieszne... Chociaż są jak najbardziej zgodne z koncepcją albumu, więc w sumie może być.
Epilog. Jeśli jeszcze nie słuchałeś Marduk, to polecam nabycie "Panzer Division Marduk" - naprawdę warto. Album ten to mistrzostwo świata szybkiego nawalania w gary, szarpania drutów i darcia japy ("ja ci zwyrodniali metalowcy mogą tego słuchać?").
PS. Jestem pewien, że chłopaki z Marduk oglądali za młodu serial "Czterej pancerni i pies". Wiecie to pewnie ich zainspirowało (chociaż może nie do końca dobrze zrozumieli przesłanie tej kultowej telenoweli:)).