***Deicide - Serpents Of The Light***
ZESPÓŁ : DEICIDE
PŁYTA : Serpents of the Light
WYTWÓRNIA : Roadrunner Records
ROK WYDANIA : 1997
SKŁAD ZESPOŁU : Glen Benton - bas/wokal, Eric Hoffman - gitara, Brian Hoffman - gitara, Steve Asheim - perkusja
OCENA : 7/10
Kolejna płyta Deicide, kolejna porcja zła i wściekłości, kolejne spluniecie na krzyż, ale czegoś mi tu brakuje. Może i muzyka nabrała klarowności brzmienia i czystości w jakości zapisu, ale coś mi tu nie pasuje. Nie ma tu tego złowieszczego klimatu, który czuć było na dwóch pierwszych krążkach kapeli. Glen świetnie drze japę, wokale zostały bardzo dobrze zmiksowane i ciekawie ponakładane (mistrzostwo świata), ale to już nie jest to co dawniej... Teksty znowu atakują biednych katolików i żydowskiego króla - Chrystusa, ale też mi to jakoś nie wchodzi.
Czepiam się i czepiam, ale to wciąż Deicide, który oferuje kawał twardego jak stal death metalu zagranego na wysokim poziomie. Produkcja albumu była profesjonalna i chwilami efekt powoduje, że kopara opada. Chociażby taki "Slave to the Cross" - niezły kopniak w dupę, Glen piłuje gardło w taki sposób, że się przestraszycie:), a gitarki Hoffmanów są zajebiste (te zadziorne szarpania!). Albo "Bastard of Christ" - szybki, opętany kawałek z miażdżącą perkusją. A na deser "Blame it on God" - numer z ciekawym tekstem. Glen po śmierci kumpla, stwierdził, że umarł on przez Boga... że to Stwórca go zabił. Utwór tekstowo - osobisty i wyrazisty, muzycznie - ciekawy, czyli ogólnie bardzo dobry.
Kończę te farmazony. Jeśli nie znasz Deicide, to kup "Legion" lub "Deicide" - bo te albumy są dużo lepsze od "Serpents of the Light". Po skonsumowaniu tego wydawnictwa, pozostaje (niestety) lekka niestrawność.
© Wiecznie Deprawujący Sla-I-an
03.01.2004