|
ROK WYDANIA: 1998 WYTWÓRNIA: MMP SKŁAD: Titus - bas, wokal; Litza - gitara; Popcorn - gitara; Ślimak - gary GATUNEK: Metal |
"High Proof Cosmic Milk" to najdziwniejsza i, chyba, najszerzej znana (oprócz "Infernal Connection") wśród ogółu płyta Acidos. Bardziej wtajemniczeni kojarzą jeszcze "Are You A Rebel", a "Strip Tease" czy "Dirty Money, Dirty Tricks" leżą już raczej na półkach fanów. "High Proof Cosmic Milk" to ostatnia studyjna płyta nagrana w złotym, że tak go nazwę, składzie Titus-Litza-Popcorn-Ślimak (potem do kapeli dołączył Perła, a Litza, jaką drogą podążył, jest na ogół wiadome). Pierwsze, co powala, to niesamowita okładka, jakiej nie powstydziliby się goście z takiego np. Azarath :). Jest ona niecodzienna, jak na metal, i intrygująca ("Ile oni musieli wypić, żeby stworzyć tak mroczny obraz?"). Muzyka, czyli to, co ja mam na płytach i kasetach, a 95% z was na mp3, prezentuje się ciekawie. Wyraźnie słychać, że na kształt albumu w dużej mierze wpływ miał Litza - muzyka jest innowacyjna, nawet jak na Acid. Co ciekawe, wszystkie chore dźwięki, jakich na "HPCM" jest od groma, powstały przy pomocy gitar. Nie wiem, jakie efekty i techniki Acids stosowali, aby uzyskać takie brzmienie, ale efekt jest zadziwiający. Utwory nie są tak dynamiczne, jak na większości innych krążków, a raczej utrzymane w średnich tempach z większą ilością łomotu. Wokal Titusa, czyli w Acid Drinkers element bardzo ważny, także się zmienił, szczególnie w pierwszych trzech na albumie "Rattlesnake Blues", "Human Bazooka" i utworze tytułowym. Oczywiście, zmiana nie jest jakaś tam wielka, ale w ww. utworach Tomek ryczy po swojemu głównie w refrenach, zwrotki śpiewając takim śmiesznym głosikiem. Pojawia się wiele różnego rodzaju urozmaiceń aranżacyjnych, jak zwolnienia czy partie grane przez samą sekcję rytmiczną. Trudno ten album ocenić, gdyż Robert wielokrotnie wręcz balansuje na nim na krawędzi dobrego łojenia oraz przekombinowania z eksperymentami. Prawdę mówiąc, gdyby po "HPCM" Litza nie odszedł z Acid, trudno powiedzieć, w jaką stronę ewoluowałaby muzyka tej świetnej kapeli. Łatwo jednak wyróżnić abosolutnie najlepsze utwory, a są to np. "Be My Godzilla", z chorym refrenem i szybkością na poziomie, "Gain On Shit", "Blind Leadin' The Blind", "Human Bazooka" oraz cover (nie dam się pociąć na kawałki, ale chyba jest to cover Tiny Turner) "Proud Mary", w którym udziela się wokalnie Lori Wallet, a który to utwór stanowi żelazny punkt koncertu Acid Drinkers. Nie wystawię oceny "High Proof Cosmic Milk", bo ciężko takową wystawić, gdy się ceni Kwasożłopów do tego stopnia, że ma się całą oryginalną dyskografię (jak ja he, he..). Po prostu powtórzę to, co pisałem wcześniej: materiał ten jest nowatorski i ciekawy, ale tym, którzy oczekują thrash'n'rolla z pierwszych płyt, bądź też rąbanki z "Infernal Connection", raczej polecam zaopatrzenie się w inną pozycję z dyskografii Acidos.