|
ROK WYDANIA: 1991 WYTWÓRNIA: Metal Mind SKŁAD: Titus - wokaliza i bas; Litza - wiosło; Popcorn - el gitara; Ślimak - gary GATUNEK: Heavy / Thrash |
O tak, bejbe! Rok 1991 i Kwasożłopy w akcji po raz drugi. Zadania łatwego nie mieli, bo nagrać drugą płytę na przyzwoitym poziomie po świetnym, debiutanckim "Are You A Rebel?" na pewno nie było łatwo. Dość liczne rzesze huczały, jaki to metal a'la Acid jest zajebisty, i nie mylili się wcale. "Are You A Rebel" było swojego rodzaju dowodem, na to, że Polacy także potrafią wymiatać na światowym poziomie (w sumie wcześniej dowodziły tego np. Kat, Turbo czy Imperator na demówkach). "Dirty Money, Dirty Tricks" to z kolei zapewnienie, że Acid Drinkers to bynajmniej nie kapela, która nagrywa jedną płytkę, stającą się hitem, a po roku nikt o niej nie pamięta. Acid Drinkers przez lata pozostawali w świadomości fanów polskiego metalu jako jedna z najważniejszych grup, co im się najzwyczajniej w świecie należało jak cholera. Mamy już rok 2005, i można powiedzieć, że przez te z górą 19 lat (od momentu powstania, 1986) Acidzi stali się jedną z najbardziej zasłużonych dla naszego krajowego metalui kapel. Niektórzy uważają, że pierwsze trzy płyty są najlepsze, lecz, w przeciwieństwie do np. Metalliki (wiem, że bardzo banalny przykład) reszta płyt stoi na równie wysokim poziomie. Dwójka jest na pewno jedną z najbardziej spontanicznych pozycji w dyskografii Kwasożłopów. W sumie jest stylowo i brzmieniowo zbliżona do sławnej jedynki, lecz muzyka jest zdecydowanie bardziej thrashowa. Była ponadto wydana na zachodzie przez Music For Nations, a we wkładce śmiga jeszcze logo Under One Flag (MFN miała w tym czasie pare niezłych kapel w swojej stajni, których nie mogę sobie przypomnieć, ale były to m.in. chyba rzeczy pokroju Voivod i Sabbat). Specjalnie na potrzeby tego zachodniego wydania Ślimak występował we wkładkach pod pseudonimem Mangood (miało być Goodman, ale był już koleś o takiej ksywie). Płytkę rozpoczyna "Are You A Rebel?", w którym możemy usłyszeć dość oryginalne brzmienie, z dość wysuniętymi bębnami. Od razu słychać dużo thrashu i, co dla Acids charakterystyczne, rock n' rolla. Dalej są takie kawałki, jak np. "Too Many Cops" oraz utwór, który być może miał być sztandarowym przebojem, lecz nie pobił "Barmy Army", czyli "Acid Drinkers". Fajne riffy, chórki w refrenach i imponujące solówki podane w czadowym sosie, to jest to! Z numerem czwartym nadchodzi cover... "Smoke On The Water". Taa, Acid grają go baaardzo żywiołowo, nie mniej jajcarsko i nie mają żadnych podniet, że oto wielki cool klasyk rocka i kultu bezcześcić nie należy. Zamiast tego dużo krzyczenia i chore solówki w szybkim tempie, yeah! Na "Dirty Money, Dirty Tricks" znalazły się także trzy utwory-przerywniki. Jako, że je bardzo lubię, to je wam opiszę. Pierwszy "Yahoo" to fajna kowbojska melodyjka z Titusem śpiewającym jak wiekowy bezzębny dziad. "Traditional Birthday" to z kolei melodia ze "Skrzypka na dachu" (taki musical, którego Popcorn jest fanem, a który ja lubię i znam chyba na pamięć). "Zorba", czyli trzeci z tych przerywników, chyba nie wymaga przedstawiania, no bo chyba tytuł coś mówi. Na dwójce znajdziemy w zasadzie samie świetne kawałki, jak np. klasyki "Street Rockin'", "Flooded With Wine", genialny i spontaniczny "Max - He Was Here Again" czy śpiewany przez Litzę "We Gotta Find Some Power". Te kawałki znać powinien każdy fan Acids, zaś fanom metalu Acid Drinkers znać też wypada. Na początek polecałbym właśnie "Dirty Money, Dirty Tricks". Ewentualnie "Are You A Rebel?", "Infernal Connection" lub "Amazing Atomic Activity". To by było na tyle, bo mi się nie chce już pisać. Jeśli lubisz wesołego, jajcarskiego, spontanicznego, żywiołowego i energicznego thrash'n'rolla, to nie zastanawiaj się, tylko kup sobie jakąś płytkę Acid Drinkers.
Moja ocena: 9/10