ACID DRINKERS "Amazing Atomic Activity"

ROK WYDANIA: 1999
WYTWÓRNIA: Metal Mind
SKŁAD: Titus - voc, bas; Popcorn - gtr; Perła - gtr; Ślimak - dr
GATUNEK: Metal


Taa, pierwsza płytka Acid w innym niż tradycyjny składzie. Jak wiemy po nagraniu "High Proof Cosmic Milk" i koncertówki "Varran Strikes Back - Alive!!!" Robert "Litza" Friedrich odszedł z zespołu Acid Drinkers. Wielu wtedy snuło ponure wizje przyszłości Acidów, co jednak Titus olał z góry do doły sikiem koszącym i dokooptował sobie do składu znanego tu i tam Perłę (Guess Why). Jak pamiętamy, poprzedniczka "AAA", czyli "High Proof Cosmic Milk" była płytką bardzo dziwną. Litza udziwniał muzykę w dość dużym stopniu, toteż "HPCM" do najlżejszych w odbiorze nie należy. Tak sobie myślałem, jaką muzykę będzie zawierał następny album (bulshit, wtedy nawet o Acids nie słyszałem). Otóż okazuje się, że wesołe Kwasożłopy postanowiły pogrzać trochę solidnego thrash'n'rolla, z elementami stoner rocka. Pierwszym wgniatającym elementem jest świetne brzmienie albumu, masywne, lecz bardzo przejrzyste. Świetnie brzmią gitary i perkusja a wokal Titusa dźwięczy spontanicznie i energicznie, rzekłbym. Popcorn i Perła świetnie szarpią struny, a riffy są tak energetyczne, że łeb urywa. Mamy tu fajne numery pokroju tytułowego, śmiesznego "Justify Me (I Was So Hungry)" czy "House Full Of Reptiles". Mamy stonerowy ciężar i thrashowe tempa w "You Better Shoot Me Baby" i "Wake Up! Here Come The Acids". Mamy w końcu jajcarski i spontaniczny rock'n'roll jak np. "Satisfaction", czyli jeden z dwóch najlepszych utworów wszechczasów (drugi to "Ace Of Spades"), genialnie skowerowany przez naszych miłych poznaniaków (wiecie, czad i darcie mordy, jak zwykle zresztą). No i fajny "Cops Broke My Beer", w którym przed solówką słychać wypowiedzianą śmiesznym głosikiem kwestię "And now Popcorn is takin his madafakin' solo!". W sumie "Amazing Atomic Activity" to jeden z najlepszych albumów Acid Drinkers. Jest bardzo spontaniczny i żywiołowy, przez co powinien przypaść do gustu każdemu bez naszywki Nightwish i każdej bez stringów Moonlight. Raz jeszcze brawa dla Titusa, Popcorna, Perły i Ślimaka, za to, że potrafili obronną ręką wyjść z ciężkiej sytuacji po odejściu Roberta. I to wyjść z tej sytuacji nie unikiem, tylko potężnym uppercutem (yeah, Mortal Kombat I rulez!).

Moja ocena: 9/10
© MORT