Niedoceniani

Łukasz G3T Stelmach, g3t@muzyka-am.prv.pl

--------------------------------------------------------------------

Zauważyłem, iż gros piszących do Kącika Muzycznego ludzi obraca się głównie tylko w trzech grupach 'zainteresowań'. Albo są to 'true grim', słuchający tylko blacku, albo ludzie słuchający na przemian Iron Maiden i Metalliki, albo - w końcu - wielbiciele Kurta Cobaina. A przecież jest tyle kapel naprawdę wartych uwagi. Wielu wykonawców przeciętny słuchacz nie zna - gdyż są po prostu nieznani, zaginęli w rywalizacji z Iron Maiden czy Nirvaną (lub też nie są po prostu dobrze znani w Polsce). Co warto polecić? Zapraszam do lektury...

 

Przyznam, że pisząc ten artykuł, opieram się tu generalnie na swoim guście i upodobaniach muzycznych. Mam nadzieję jednak, że - troszkę to już wyświechtany zwrot - każdy znajdzie coś dla siebie.

Według mnie, zdecydowanie najlepszym wokalistą metalowym (i nie tylko, zresztą) jest Michael Kiske. Niemiec śpiewał w takich gigantach metalowego świata (notabene również niedocenianych), jak Helloween czy Gamma Ray, angażował się m.in. także w projektach Avantasia czy Aina i we własnym, już świętej pamięci, zespole SupaRed. Niesamowita, 'gładka' i bardzo rozpięta skala głosu, świetna intonacja - od szeptu po krzyk, melodyjność i pewna magia a także klimat przekazywany przez jego wokal - to coś, co zasługuje na szczególną uwagę. Kiske potrafi zaśpiewać bardzo wysoko, ale i niższe dźwięki wychodzą mu nieźle. Potrafi z doskonałym efektem zaśpiewać utwór skoczny, wesoły, ale równie dobrze wypada w starciu z kawałkiem melancholijnym, balladowym. Wokalista kompletny, w gigantycznym stopniu przyczynił się do sukcesu Helloween. I wydaje mi się, że chyba jego największym dziełem jest 'Keeper Of The Seven Keys part I & II', gdzie jako wokalista i kompozytor dał z siebie wszystko. Ideał, jeśli chodzi o śpiew. Szkoda, że dał sobie już spokój z heavy metalem. Jak tylko w wyniku konfliktów w zespole został wyrzucony z Helloween po 'Chameleonie' podążył własną ścieżką muzyczną, niestety oddalając się od metalu. Co prawda angażował się co jakiś czas w jakimś 'helloweenopodobnym' projekcie, ale jego solowe dokonania oraz płyta 'SupaRed' jego zespołu pokazały obecny repertuar Michaela Kiske. Moim skromnym zdaniem, Michael się marnuje, śpiewając w kapeli grającej melodyjny rock, aczkolwiek miał facet odwagę, odchodząc ze światka, w którym był gwiazdą na nowe tereny, tylko dlatego, że tak mu się podobało. Przecież każda kapela grająca melodyjny heavy metal wzięłaby go do zespołu z pocałowaniem ręki... Szkoda, ale wszystko jeszcze przed nim. Chociaż trzeba przyznać, że w SupaRed nieźle się rozwinął - jego wokal jest już o wiele dojrzalszy, teraz ma chyba o wiele większe możliwości.

Czego warto posłuchać, by poznać Kiske'go? Ja miłośnikom heavy metalu polecam obie części 'Keeper of the Seven Keys' Helloween, a wielbicielom rocka album 'SupaRed' grupy o tej samej nazwie. Chociaż, swoją drogą, nie ma nic, czego bym nie polecał - nawet jeśli album zagrany z nim w składzie okazał się klapą (vide 'Pink Bubbles Go Ape' Helloween), to do Michaela Kiske nigdy nie było żadnych zastrzeżeń. Ideał, powtarzam, ideał. Genialny i bezbłędny wokalista.

 

Jeśli już jesteśmy przy ex-helloweenowcach, warto wspomnieć o gitarzyście Kai Hansenie. Kai odszedł z zespołu po wydaniu 'Keeperów' i do dziś udziela się w kapeli Gamma Ray. Kai najwyraźniej utrzymuje przyjacielskie stosunki z Michaelem Kiske, gdyż panowie często mają okazję nagrać coś razem. Obaj brali udział w swoistych metalowych operach - wspomnianych projektach Aina i Avantasia. Kiske nagrał również m.in. kawałek 'Time To Break Free' na płycie 'Land Of The Free' haisenowego Gamma Ray.

Haisen jest jednym z najlepszych metalowych gitarzystów, wokalistów i kompozytorów, lecz o ile bardzo łatwo znaleźć lepszych od niego wokalistów (np. wspomniany Kiske) czy kompozytorów (np. jego były kumpel z Helloween, Michael Weikath), to w dziedzinie grania na wiośle mało kto może go pokonać. [Naturalnie obracamy się tu w zasięgu speed/power/melodic/heavy metal, itp.] Klimatyczne solówki, ciekawe riffy... Na 'Keeperach' dochodzi jeszcze niewiele ustępujący Hansenowi Weikath - panowie raczej za sobą nie przepadali (inna sprawa, że Weikath za nikim nie przepada, jeśli ten mu się nie podporządkuje) i czuć w ich grze jakaś rywalizację i konkurencję. Jak to ładnie ujął recenzent 'Teraz Rocka': 'Rywalizację zdrową, odbywającą się na gruncie artystycznym'. Po 'Keeperach' Hansen musiał jednak opuścić zespół, ale to szczegół... No, ale nie mąćmy wizerunku Waikiemu - w końcu do dziś działa w Dyniach i byłoby dobrze, gdyby się tam dalej realizował.

Hansen-wokalista natomiast, nie posiada wielkich umiejętności, aczkolwiek ma coś, co pozwoliło na olbrzymią karierę np. Ozzy'emu Osbournowi. Mianowicie jego głos jest bardzo charakterystyczny i trudny do pomylenia z kimkolwiek innym. I o ile na 'Walls Of Jericho' Helloween Hansen najwyraźniej nie daje rady (brzmi, jakby śpiewał na siłę, tylko 'Judas' wyszedł nieźle), to już na płytach Gamma Ray Kaiowi idzie naprawdę nieźle. Posłuchajcie choćby 'Rebellion In Dreamland' z płyty 'Land Of The Free'.

Na koniec słówko o Hansenie-kompozytorze. Nie wiem, co ten człowiek wypił, co wziął, ale przydałoby się to wielu twórcom - posłuchajcie trzynastominutowej kompozycji 'Halloween' z 'Keeper Of The Seven Keys part I'. Mistrzostwo - szybkie riffy, balladowe spowolnienia, krzyk, szept, chórek, dramatyzm, spokój... W tych trzynastu minutach Hansen zawarł chyba wszystko, co w utworze muzycznym może się znaleźć. Cud, mistrzostwo, boska szkoła. Ośmieliłbym się :) nawet powiedzieć, że Kai przebił tym dziełem 'Rime Of Ancient Mariner' Steve'a Harrisa, który swoją drogą, był inspiracją dla 'Halloween'. Naprawdę polecam.

 

Cóż, to by było wszystko na dzisiaj... :) Być może powstanie też druga część tego artykułu, gdyż - niestety - jest wciąż wielu artystów, którzy nie zdobyli należnego im uznania. Nie miałbym nic przeciwko, gdyby ktoś z Czytelników również pokusiłby się o przybliżenie innym niedocenianych artystów. Myślę, że takie arty służą tylko dobremu - poznawaniu nowej, świetnej, muzyki, o której być może wcale byśmy nie wiedzieli. Życzę powodzenia.

 

© 2005