:: ZAGAJE
Kilka ładnych lat temu, kiedy szczytem moich zmartwień życiowych było przerwanie nadawania Spider-mana na TVP, istniało jeziorko, na które mówiło się Zagaje (czy jakoś tak). Podczas letnich susz była to arkadia dla chcących się nieco ochłodzić. Wystarczyło potajemnie zaopatrzyć się w nieduży ręcznik, z uroczym uśmiechem na twarzy powiedzieć rodzicom, że jadę do kumpla, zasiąść za kierownicą rowerka i udać się w stronę wysypiska śmieci, którego odór niekiedy czuć z bardzo daleka.

Jeżeli ktoś mieszka w Sianowie i ani razu nie raczył pomoczyć swojego spoconego cielska w Zagajach, powinien opuścić to miasto w trybie natychmiastowym. Każdy szanujący siebie sianowianin chociaż raz kąpał się w tych czystych, błękitnych, egzotycznych wodach. Było tam tyle egzotyki, że ho-ho. Pływały tam takie rzeczy, o których wspomnienie nieletnim dzieciom skończy się na przemoczonej pościli w środku nocy. Troskliwi, aczkolwiek znudzeni kociakiem ludzie znajdowali rozwiązanie swoich zwierzęcych problemów w tamtych właśnie wodach. Potrafię wskazać palcem co najmniej pięć osób, które zawinęły kota lub psa w worek i wrzuciły do zagajowych wód. Z ich relacji wynikało, że stawali na mostku, który robił też za tamę, i wrzucali pupilków na głębokie wody, poczym udawali się do domów z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku. Na drugi dzień rozkrzyczana gromadka dzieciaków wskakiwała do tej samej wody, która wczoraj stała się cmentarzem nie pierwszego już zwierzaka, który z kolei miał pecha poznać konsekwencje zbyt długiego przebywania pod wodą.

Następną sprawą było wysypisko. Tak, wiem, że czasami, a nawet częściej niż czasami, parowało takim smrodem, że wypalało włoski w nosie, ale ja nie o tym. Wysypisko zostało szczęśliwie ulokowane na górce, która u swoich stóp miała nasze kochane jeziorko. I teraz uwaga - jak myślicie, gdzie podczas deszczów spływały wody, które zostały przefiltrowane przez wszystkie śmieci? Taaa, do jeziorka. Do jeziorka, w którym kąpała się spora część sianowskiego pospólstwa. Deszczowa woda, dokładnie skażona skórkami od bananów, obierkami po ziemniakach, zużytymi butami, resztkami obiadów itp., spokojnie wpływała sobie do bajorka, które powoli dzięki temu zamieniało się w wieloskładnikową zupkę.

Pamiętam te czasy - uwalone w trawie krótkie spodenki, cieniutka koszulka, jakieś adidaski, rowerek i wjeżdżało się na przybrzeże, jeżeli można to tak nazwać. Potem ekspresowe pozbycie się ciuchów i hop! do wody. Rozpaczliwe próby przepłynięcia chociażby metra kończyły się fiaskiem, ale radocha i tak była. Ale do czasu...

Na następny dzień odkrywałem na swoim kruchym ciałku syfy wielkości czereśni. Dojrzałych. Same w sobie nie były takie upierdliwie, gdyby nie jeden, malutki szczególik - swędziały jak diabli. Drapałem się po czterech miejscach równocześnie - plecy, lewa noga, szyja, kut... podbrzusze - dzięki czemu nie odczuwałem tylko swędzenie, ale po pewnym czasie i pieczenie. Ale co zrobić, kiedy na dworze ciepło, słońce napiżdża niemiłosiernie, a perspektywa rowerowej wycieki nad może była tak realna jak własnoręczne zbudowanie teleportera kieszonkowego. Zostały więc Zagaje, ale wtedy nie przejmowałem się ani syfami ani wysypiskiem na wzgórzu. O kotach i psiakach wtedy nie wiedziałem.

Teraz wolałbym spędzić pół dnia w wadliwej elektrowni jądrowej, czyszcząc tam posadzkę szczoteczką do zębów, niż wejść po kostki do tamtych wód. Jezu, przecież tamten zbiornik był tak przepełniony przeróżnymi dodatkami, że aż dziw bierze, iż nie wyrosły mi dodatkowe odnóża, racice ani szczękoczułki.

Gdy przypominam sobie Zagaje i jednocześnie patrzę na pozostałą po nich łąkę, nabieram pewności, że mieszkają teraz na niej przeróżne mutanty, trolle, sześciookie króliki, krwiożercze dżdżownice i inne tego typu przemiłe przedstawiciele Wybryków Natury.

Każdemu więc, komu przyjdzie do głowy spędzić tam majówkę lub piknik, radzę, żeby wcześniej załatwił swoje wszystkie sprawy, spisał testament i pomodlił się o szybkie i bezbolesne odejście do Królestwa Niebieskiego.
Michał Chmielewski [eric_wu@wp.pl]

511969234
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.