:: WYCIECZKA - SUPLEMENT
W numerze 12 lodówy pojawił się tekst Blue Gryf'a, w którym opisał jedną ze swoich wycieczek szkolnych. Uważam, że pominął kilka ważnych szczegółów (nie wspomnę o błędach w pierwszym i ostatnim zdaniu). Na początku przedstawię jakie były nagrody w aktywnym uczestniczeniu w wycieczce:
  • Za przywiezienie z domu lub zakupienie na miejscu dowolnego napoju zawierającego C2H5OH (alkohol etylowy) nagroda w wysokości nieodpowiedniej oceny z zachowania i publicznej nagany dyrektora szkoły
  • Za wypicie wspomnianych napojów w dużych ilościach nagroda w wysokości poprawnej oceny z zachowania
  • Za wypicie wspomnianych napojów w minimalnych ilościach również nagroda w wysokości poprawnej oceny z zachowania (były wyjątki)
  • Za niepoinformowanie opiekuna o spożywaniu tych napojów przez osoby trzecie nagroda w wysokości dobrej oceny z zachowania
  • Za nieuczestniczenie w wyjeździe kara w wysokości utrzymania aktualnej oceny z zachowania
Oczywiście przy zdecydowaniu się na uczestnictwo naraża się automatycznie na karę. Nikt, kto pojechał, nie mógł liczyć na zachowanie wzorowe. Właściwie ja miałem nie jechać, ale skusiła mnie niska cena wyjazdu. Jechałem za darmo, a Blue Gryf prawdopodobnie musiał uiścić opłatę wysokości 90zł. Po fakcie jednak zdecydowałem, że nie było warto jechać za taką cenę. Co by nie mówić 0 zł to jak na taką wycieczkę za drogo.

Co było przed wycieczką, nie będę się rozpisywał, bo Blue Gryf zrobił to wcześniej. Tylko zdziwiła mnie pewna rzecz. Nie widziałem żadnych grupek, które się tworzyły. Dla mnie cała klasa była jedną grupą, która wspólnie obmyślała plan działania. Nie wiem o co chodziło Blue Gryf'owi, ale o tym pogadam z nim prywatnie. Teraz inna sprawa. Opisywał on dokładnie, co działo się kilka tygodni/miesięcy przed wycieczką, ale nie wspomniał zbyt wiele o sytuacjach w klasie kilka dni przed nią. Wiele osób mówiło wychowawcy o tym, że mogą wziąć alkohol. Głównie ci, którzy nie jechali. Ale nasza pani nic sobie z tego nie robiła. Ja też miałem to wszystko w dupie, bo wtedy byłem zdecydowany, że nie jadę. Niestety przed samą wycieczką przyszła do mnie ta nieszczęsna oferta obniżenia ceny o 100%. No więc pojechałem. A co miałem zrobić?

Pierwszy dzień. Zapowiadało się tak dobrze.

Blue Gryf napisał, że Co chwilę można było usłyszeć pytania: Masz coś? Co masz? Rany! Pokaż... Ja nie słyszałem wtedy żadnych pytań tego typu, a nie przypominam sobie, żebym był głuchy. A tak na serio. Blue Gryf zmyślił ten kawałek, aby urozmaicić swój tekst. Dobra, przyjeżdża nasz środek transportu i jedziemy. Nie będę opisywał każdego drzewa, jakie mijaliśmy, więc przejdę dalej. Rozmieszczenia domków nie będę opisywał, bo Blue Gryf to zrobił. Powiem tylko, że ja byłem tym pechowcem mieszkającym ścianę od wychowawcy. Bardzo żałuję, że spałem w jednym pomieszczeniu z głupim Yayem, który nad moim łóżkiem zwalił sobie... Sorka. Zapomniałem, że czytają to też dzieci. Właśnie Yayo wypił w tym dniu cztery piwa i żadnym się nie podzielił (że dał się napić to co innego). No dobra, swoje niech pije, ale to akurat w naszym domku była słynna dziurka, w której przechowywaliśmy zaopatrzenie. No to Yayo, jako największy klasowy debil pił też piwa innych. No i teraz mój słynny słuch znów mnie zawodzi. Nie słyszałem, żeby Blue Gryf trzaskał drzwiami. Nawet, żeby był wkurzony, że pijemy jego towar. Wkurzył się chyba o to, że jako jedyni mieliśmy w pokoju grzejnik, a było wtedy zimno. Również jako jedyni mieliśmy grzałkę, bo nauczycielki wszystkim zabrały, a my mieliśmy dwie.

Dzień drugi. Szczęście kończy się wraz zachodem słońca.

Dzień zaczął się około godziny dziewiątej rano, kiedy to szliśmy na śniadanie. Nie będę szczegółowo opisywał, bo to nie kącik o jedzeniu... Zaraz... To jest kącik o jedzeniu. Ale i tak nie pamiętam, co było na śniadanie. Jakieś obrzydlistwa, z których na szczęście można było wydłubać trochę jadalnego towaru. Ocena śniadania jest słaba:

ŚNIADANIE

SMAK:
05/70
coś dało się wyskubać
ILE KOSZTUJE?:
0 PLN
CENA:
20/20
OCENA KOŃCOWA:
32%
OPAKOWANIE:
07/10
talerze były

Po południu szliśmy sobie na boisko i do miasteczka. Kupiłem jakąś zapiekankę. Nie będę jej recenzował, bo jej nie pamiętam. Ale gdy ją kupowałem, zgadnijcie jaką monetę wydał mi kasjer. Wszyscy krzyczą: Czypieńdziesiąt! A właśnie, że nie! No to dwapieńdziesiąt. Też nie. Zamiast dziesięciogroszówki dał mi monetę dziesięciogroszopodobną, prawdopodobnie czeską. Jeśli szefostwo pozwoliło, możecie ją oglądać obok. Trochę później Blue Gryf z Yayem (dwóch wielkich wrogów) namówili pewnego gostka, aby kupił im cztery piwa. Świadkiem byłem, to wiem. Pod wieczór, jak zapewne wiecie nasza koleżanka upiła się jak świnia. Wszelkie informacje dostawałem serwisem do swojego domku. Słyszałem coś, że pogotowie po nią przyjechało, ale wam o tym nie powiem. Już wtedy zapowiadało się, że następny dzień będzie jednym z najgorszych w życiu.

Dzień trzeci. (...) najgorsze lęki stają się rzeczywistością.*

Rano, po śniadanku pani ogłosiła przesłuchanie. Ja jej powiedziałem prawdę, ale i tak wyszło, że kłamałem, bo odpowiadałem na pytania dosłownie. Spytała się, czy Yayo namawiał mnie do wypicia piwa. Odpowiedziałem przeczączo, bo przecież nie namawiał mnie, a tylko spytał się, czy chcę. Ja przyjmując ofertę naraziłem się na ryzyko utraty paska na świadectwie. Po południu, gdy graliśmy w piłkę, nauczycielki już wszystko wiedziały, a przynajmniej większość. Kilka osób z klasy płakało. Oczywiście ja to miałem w dupie (płakanie, nie przesłuchanie) i grałem sobie spokojnie w piłkę. Czas spędzony po powrocie do domu, a przed pobytem w szkole był przerwą w cierpieniu.

Kilka dni potem, w tym zmarnowany 1 czerwca.

W którymśtam dniu po wycieczce (chyba 31.05) odbyła się ankieta z udziałem dyrektora. Nakapowałem na naczelnego idiotę klasy Yaya, a sam nie przyznałem się do picia. To był wielki błąd. 1 czerwca przewodniczący komisji śledczej ds. wycieczki zwoływał po kolei do siebie uczestników zajścia. W tym czasie na boisku rozgrywały się zabawy i konkursy z okazji dnia dziecka. Jedynymi, którzy mieli spokój byli ci, którzy nie pojechali na wycieczkę.

REKLAMA Kup wspaniały odkurzacz zasilany na baterie typu AAA pozwalający na czyszczenie mysich dziur. Zajmuje on tylko pół sali gimnastycznej, a waży zaledwie 130 Kg. Przy zakupie otrzymasz gratis mikser multimedialny, który sam zamówi składniki do sałatki. To wszystko i o wiele więcej za śmiesznie niską sumę 12999zł + 22% VAT + podatek od materiałów radioaktywnych. KONIEC REKLAMY

Pierdoły o wycieczce już skończyłem, więc mogę jej wystawić ocenę.

WYCIECZKA

SMAK:
00/70
już nigdy więcej
ILE KOSZTUJE?:
0 $ lub 90 PLN
CENA:
01/20
OCENA KOŃCOWA:
11%
OPAKOWANIE:
10/10
pierwsze dwa dni

Podczas pisania dowiedziałem się, że prawdopodobnie jestem głuchy. Muszę sprawdzić. Wentylator słyszę, ale muszę mieć pewność, że głuchy nie jestem. Włączam painta. Słyszę błąd krytyczny. Jestem zdrowy.
WRIM [wrim@wp.pl]

PS1: Panie Blue Gryf, to jest chamstwo, że podałeś prawdziwe ksywy osób. Kto ci dał prawa do ich zamieszczenia? Święty Mikołaj?
PS2: Oświadczam wszem i wobec, że wszystko co napisałem jest całkowitą prawdą. Łącznie z waleniem... Znowu się zagalopowałem.
PS3: Takie pytanko do naczelnego. Masz w kąciku jakąś korektę? W samym tekście Blue Gryfa znalazłem 7 błędów. Nie liczyłem powtórzeń, których było kilkanaście, bo sam też kilka popełniłem. W tym momencie składam ofertę pomocy jako korektor. Ustrzeżecie się wielu błędów. [Korektą w LC zajmuję się ja, teksty przechodzą też przez Panterę. Jest to jednak korekta minimalna (Wordowska, interpunkcyjna itp.). Rzeczywiście, z ortografią problemów nie masz... Zastanowim się, bo mogę mieć z tym problemy natury technicznej... - SN] [Ja tam ortografię u innych poprawiam (zauważ WRIM, że M$ Word nie rozpoznaje "może" od "morze" czy "lód" od "lud"), ale jeżeli już pierwszy rzut oka sugeruje mi, że musiałbym zasadniczo przepisać połowę tekstu daję najzwyczajniej w świecie poprawkom spokój - następnym razem sam autor bardziej zadba o pisownię. Czasem jednak, choćby się chciało, brakuje na to czasu lub ślepka zbyt mocno się kleją by zobaczyć byki. Wywalamy też razem z Naczelnym większość cięższych wulgaryzmów, nie zapominaj o tym. :) - PP]
PS4: To był taki suplement do dzieła Blue Gryfa. Jeśli miałaby wyjść trzecia część, byłaby zapewne ostatnią, a jej autorem byłby Co... Michael z domku Blue Gryfa.

*Ogłaszam konkurs. Kto zgadnie, skąd pochodzą cytaty zaznaczone kursywą wygra grę Mortal Morda oraz wersje alfa, beta i ceta Mortal Morda II, w której wali się gościów po mordach. Nie żartuję. Wersja DEMO dostępna pod moim adresem e-mail.
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.