| :: OPOWIEŚĆ O SZMACIE (CZĘŚĆ 3): MOKRA SZMATA | ||
|
Wietrzę nogi za oknem. Wdepnąłem w taką małą kałużkę szczyn mojego kotka. Drugi raz chłolera jasna. I teraz planuję ją wytrzeć. A potrzebuję mokrej szmaty. Obecnie szmata się moczy. W misce z wodą. Eh, dupa, chyba zmienię jednak te skarpetki. Mokre takie i już chyba nieświeże. No nic. Włożę nowe. A na stare skarpetki mam specjalne miejsce. W łazience między kiblem a wanną stoi taki koszyk z wikliny i tam rzucam skarpetki, majty resztki z obiadu i takie małe śmieszne kółeczka, które sam se robię w piwnicy. I zamach i jebut. Se nie trafiłem. Kafelek odpadł. Mama będzie krzyczeć. Znów każe mi na grochu klęczeć w kącie.
Mam mokrą szmatę i kałużkę kotowych siuśków. Szmata zwykle wisi na takim... Oj, dobra. Szmata jest w kiblu. No. Wytarłem to paskudztwo. Teraz wszystko jest mokre. Przy drzwiach mam taki kawałek linoleum i to jest teraz mokre i śliskie. Idę się piwa napić. No. Sączę se browar. Dobrze mi. Głupio tak, bo sam siedzę. Zwerbuję Puchatka do mnie. Puszczę jej sygnalik. No. Chyba zrobiłem błąd. Nie chcę wyprzedzać faktów, ale... No tak już jest. Puchtek mój najdroższy. Co? Aj, tam złamanie otwarte, tylko trochę ślisko jest. Wyjdziesz z tego. Co? Eh, chłopaki nie z takich rzeczy wychodzili. A pamiętasz jak se Michał kombinerkami chciał sutka ukręcić? No widzisz... Oj, to so że może go teraz na supełek wiązać. Wyciągnął się deczko. No. Siedzimy se z hep Puchatkiem na oknie i machamy hep nószzkami. Ni ma jusz piwa. Szyskośmy wychlali. Mam wrażenie, że ona mach nószkami bardziej nisz ja. Tjaaa miaa pewnie to złamanie otwarte, ale jej się zakmło. Ja jej zaraz pokaże jak się huśta kopytami... U denata wykryto 2,7 promila alkoholu we krwi. Naoczni świadkowie twierdzą, że wypadł w drugiego piętra śmiejąc się i wrzeszcząc, cytuję "puściłem słońce". Beherit 69
[nightmare11@wp.pl]
| ||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | ||