| :: OPOWIEŚĆ O SZMACIE (CZĘŚĆ 1): SUCHA SZMATA | ||
|
Leży szmata koło wanny. Nie wiem co o tym myśleć. Właściwie, to ona nie do końca leży. W zasadzie, to ona wisi na takim koszu do którego wrzucam użytą bieliznę. Wrzucam tam też papier toaletowy, resztki z obiadu i takie małe śmieszne kółeczka. Ta szmata jest tak kompletnie sucha, że można ją postawić. Tak samo jak moje skarpetki, ale to już inny problem. W zasadzie to ja nie wiem po co ją ruszałem. A, no tak kotowa mi zostawiła koło buta małego siczka. Nie ma nic przyjemniejszego niż wejść do chaty i poczuć woń kocich szczyn. Nieważne. No więc (tak wiem, od "a więc" się zdania nie zaczyna, ale głupio też w taki sposób zakończyć zdanie) trza zmienić, że tak powiem konsystencję tej szmaty. Ale to za chwilę, bo jak zdejmowałem buty, to wlazłem w tą małą kałużkę. Z drugiej strony nie mam czasu by zmienić skarpetki. W ogóle czuję się do bani... Zapalę se i pomyślę. No. Tak se wymyśliłem, że połączę kilka czynności. Początkowo chciałem postawić skarpetki na parapecie, ale jak zawieje, to spadną i jakiegoś ludzia zabić. Więc teraz dumny z siebie siedzę na parapecie, palę fajeczkę i macham nóżkami. Ze skarpetek się paruje na zielono. Dobrze mi. No. Spaliłem też ustnik, ale to nic... I teraz co z tą szmatą? Stoi tak sama w tej łazience. A właściwie to nie do końca stoi, bo tak w sumie to wisi. Mam w łazience taki koszyk z wikliny i tam umieszczam... Co? Już to pisałem? A o resztkach? Też? A o tych śmiesznych kółeczkach? O cholera. No nic, w każdym razie ta szmata tam wisi. No. Jeść mi się chce. Głupie uczucie. W lodówce nic nie mam. No dobra, mam tam piwo. Ale mało. Tak ze 7 puszek będzie. I jest jeszcze Redds w butelce. I jest jeszcze stary ser i stara kiełbasa. Do dziś się zastanawiam po co ja to kupiłem. Przecież ja nienawidzę sera! O, mam pomysł. Wczoraj był dobry obiad. I tak się składa, że mam takie miejsce gdzie składuję resztki. Mam ja moi mili w łazience taki koszyk, na którym wisi szmata i tam... A Ty się zamknij! Wcale nie. No. Mam kawałek piersi kurczaka i garść ziemniaków. Takie jednodniowe. Pierś kurczaka... Hmmm. A gdzie sutek? Wczoraj zjadłem? No, nieważne... Dziwnie smakuje. Kurde tak zwlekam i zwlekam a trza wytrzeć tego szczocha z przedpokoju. Dobrze wiecie gdzie jest szamata i co robi, ale dla tych którzy doczytali już tutaj nadmienię, że mam w łazience taki śmieszny wiklak z koszyny, <<tfuśtuś>> Koszyk z wikliny i tam rzucam majty, resztki żarcia i takie śmieszne małe kółeczka. O leży takie małe śmieszne kółeczko. Wrzucę je do kosza. No. Czas wrzucić szmatę do wanny. Żeby zmoczyć. A teraz pójdę do piwnicy zrobić trochę tych małych śmiesznych kółeczek. A to się robi bardzo prosto. Bierze się drut i nawija go na gwóźdź. A potem się to rozcina i jest garść małych śmiesznych kółeczek. A jak się nie macie ani gwoździa, ani drutu, ani piwnicy to macie do dupy. No. Beherit 69
[nightmare11@wp.pl]
| ||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | ||