:: PUCHAR POLSKI STRONG MAN 2005
Od około dwóch tygodni czekałem na ten dzień. Wiedziałem też gdzie pójdę, z kim i kogo spotkam. Było do bani!

Na wstępie jednak chciałbym złożyć najszczersze kondolencje rodzinom trzech zabitych harcerzy, którzy zostali potrąceni (tjjja, rozjechani raczej) na rajdzie nocnym. Mój Puchatek bardzo to przeżyła, bo to byli jej koledzy... Dlaczego musiała się dowiedzieć akurat dziś???

Teraz może już na temat...

Jakiś czas temu zauważyłem promocję u nas w sklepie. Przy zakupie pięciu Strongów dostawało się czapkę z czerwonym napisem Strong (mam dwie :P), a przy zakupie dziesięciu - koszulkę z logo Stronga i z tyłu "Strong Man" (mam też dwie :P). Ale uwaga! Pięćdziesiąt puszek lub kapsli można było wymienić na kurtkę z logo Stronga. A można było to zrobić tylko i wyłącznie podczas samej imprezy Puchar Polski Strong Man 2005.

Wyruszyliśmy (znaczy ja, Puchata i Draka) gdzieś tak przed szesnastą. Droga na lotnisko, na którym odbywały się zawody wyglądała jak pochód na pole namiotowe w Żarach (Woodstock, przyp. Beherit69) tylko mniej pijanych na chodnikach leżało :)). Gdy doszliśmy (a w międzyczasie spotkaliśmy mojego ojca) skierowaliśmy się na ścieżkę prowadzącą bezpośrednio na plac, gdzie kolesie mieli współzawodniczyć. Z moich faworytów był tylko Mały. Kijowo, bo się napaliłem na autograf Pudziana :(. No nie ważne. dopchać się w żaden sposób nie dało, więc musieliśmy się zadowolić dużym ekranem przy scenie. Puchatek i Draka się gdzieś odłączyły (poszły żulić kasę :P).

Gorąco jak diabli. Odebrałem kurtkę (a dodam, że była to najwyraźniej promocja lokalna i mieli tylko 200 tych kurtek). W końcu spojrzałem w innym kierunku i przyjrzałem się publiczności. Lasek i gości z klimatu było jak na lekarstwo. Przeważały ubrane na różowo betoniary i ich obwieszeni łańcuchami obwiesie. Niektóre, nie powiem, były... heh, gorące towarki :). Wszędzie pełno puszek i kubasów po piwie (dla totalnie niekumatych, sponsorem tej imprezy były Browary Warka, a oni raczej soków nie sprzedają na takich imprezach :P). Ja osobiście nic nie piłem, ale to wcale nie dlatego, że był ze mną ojciec. Wiecie po ile mieli tam browarki?? 4,20 - 4,50 złych za kubasa! Chyba im się w dupach poprzewracało! Ja u siebie u Alicji kupuję za 2,99 w puszce zimniutkiego Stronga! Oczywiście na co dzień nie jestem z Alką na TY :P, ale córkę ma jedną taką, ze ojej to dopiero towarek. Druga też jest fajna, ale jakaś taka nie bardzo atrakcyjna. Ale za to widziałem jej cycki! Kiedyś jak czegoś szukała pod ladą i się nachyliła :)). Trzecia córka, to totalne dno. Czekam tylko jak zrobię jej z zaskoczenia zdjęcie, a potem wywołam, rzucę z okna i wrzasnę: "Walcz, pokemonie"...

I znów odszedłem od tematu. Chłolera jasna. Z rzeczy bardziej nie związanych z zawodami (bo se poszliśmy z ojcem jak Mały ciągnął ważącego 8 ton tira), musze powiedzieć, że było kurewsko gorąco. Zjadłem se Hamburgera. i tu chwilę się zatrzymam i coś napiszę o kobiecie, która to przyrządzała. Czego nie zrozumiała w wypowiedzi: "Dzień dobry, poproszę hamburgera bez pomidorów", to ja nie wiem. Oczywiście hamburger był za pomidorami. Wyjebałem je na ziemię. A potem se zapaliliśmy z tatą i długa w chatę.

I tak se to wszystko teraz spisuję. popijam zimnego Redd'sa i mi dobrze. Zajadam se prażynki od Derka. Nie wiem nawet gdzie jest Puchatek :(. Nic mi się nie chce, ta pogoda mnie wykończyła. Chyba schudłem...

I jak już wcześniej pisałem, było do bani. Mają być też dziś koncerty. Gra Kowalski i Rozynek, ale to nawet szkoda pisać. A najgorsze jest to, że jutro ma grać Peja, więc w ogóle mi szkoda klawiatury... Mam zapas piwa i fajek. Za cholerę z domu nie wyjdę...
Beherit 69 [nightmare11@wp.pl]
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.