:: PODRÓŻE KULINARNE 47 I INNE PIERDOLY
Witam. Ostatnio nie pisałem za dużo, ale był tego powód - choroba. A wiadomo, że jak się ma katar to żarcie nie smakuje tak jak powinno. Zaraz wam to wytłumaczę oparciu o różne fajne programy z Doscovre Chanell ;] Otóż jeżeli coś zjemy to czujemy smakowitość potrawy. Smakowitość to połączenie smaku i zapachu. Jednak smak stanowi jedynie ileś tam %. Język odbiera tylko 4 smaki (słodki, słony, kwaśny i gorzki) więc jedząc "bez nosa" truskawka nie różniłaby się niczym od poziomki. Dlatego jeśli ma się katar to wszystkie potrawy tracą smak. Ciekawe prawda? Co? Że niby nie? DO kąta, a reszta słucha dalej!

Teraz wytłumaczę o co chodzi w pierwszej części tytułu. Otóż nie mogłem nic recenzować, więc postanowiłem napisać ten tekst. Otóż byłem kiedyś we Włoszech i Bułgarii i pomyślałem, że podzielę się z wami moimi żarciowymi doznaniami stamtąd. Chcę uprzedzić, że miałem wtedy maksymalnie 8 lat i nie wszystko pamiętam.

1. Pierwsze co zapadło mi w pamięci to pizza. Ciasto było dosyć cienkie, sera były minimalne ilości (w ogóle nie było go czuć), na tym leżały sobie plasterki salami, a CAŁA PIZZA przykryta była kukurydzą. Tam tak nie oszczędzali jak w Telepizzy! CAŁA PIZZA byłą przykryta kukurydzą, normalnie istne cudo. Ponadto do tego ZA DARMO był PYSZNY śmietanowy sos (stał sobie na każdym stoliku). Taką pizzę mogłem jeść co dzień, co też starałem się czynić ;] Jednak co to są ilośtam dniowe wczasy... To było tak niewyobrażalnie pyszne, że nawet dziś poleciałbym do Bułgarii (a dokładniej to do Primorska) tylko po to, aby kupić sobie tą pizze... Chcę też pozdrowić Daniela u którego mieszkałem. To było śmieszne... on uczył się dopiero angielskiego, ja potrafiłem co najwyżej do 5 policzyć po angielsku, ale dogadywaliśmy się bez słów. I nauczył mnie jak jest chomik po angielsku ;]

2. Kolejna rzecz którą pamiętam z Bułgarii (a może Włoszech?) to 100 razy lepsze kukurydzę. W ogóle wszystko było lepsze. Nawet zupki Knorra były lepsze ;] Tak w ogóle to podstawę mojej diety na wakacjach zagranicznych stanowiły zupki i inne dania Knorra, ale i one smakowały lepiej za granicą ;]

3. Za to z Włoch (a miasto zwało się Calabria) pamiętam taki śmieszny deser. Do kubeczka plastikowego sypali cukru i polewał sokiem z cytryny - niby proste, a sprawdzało się wyśmienicie. Próbowałem oczywiście robić coś takiego po powrocie do Polski, ale strasznie trudno dobrać odpowiednie proporcje jeśli jednak wam się chce próbować to polecam.

4. Jeszcze jedno danie z Calabri jakie zapamiętałem to obiad w restauracji. Jak już mówiłem jadłem głównie zupki Knoor, ale raz mama postanowiła kupić obiad w restauracji, aby spróbować włoskiej kuchni. No więc zamówiliśmy coś wybierając byle jaki numerek z karty dań i czekaliśmy.. Trafiliśmy nieźle - makaron z sosem i jakieś tam dodatki. Wszystko było dobrze, aż do pierwszego kęsu... jedzenie było niewyobrażalnie OSTRE. Przez to wszystko musieliśmy zostawić całe jedzenie i wydać drugie tyle na wodę mineralną, która za granicą (a szczególnie w restauracjach) jest niesamowicie droga!

[Przynajmniej już wiesz dlaczego. :P - PP]

5. I jeszcze jedna rzecz odnoście drugiej części tytułu. Oglądam sobie kiedyś reklamę tic-tac'ów i słyszę: tyle świeżości i tylko 2 kalorię. No więc biorę paczuszkę tic-tac'ów i czytam: jedna drażetka to tylko 2 kcal. Co jest? Przecież to 2 KILOkalorie, czyli 2000 kalorii. Kłamstwo normalne! Do UWAGI! ich! ;]
PS. Firefox rlz!
PS2. Wczasy za granicą rlz too!
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.