| :: PEWNA HISTORIA Z KSIĘGI MYOODA | ||
|
Stor`letters! Stor`letters to ostoja spokoju. Miasto, w którym swoje pierwsze banie z
lekcji czarów zdobywał Sato oraz pierwsze piątki inkasowali nauczyciele na konto
Myooda. Prawdziwa ostoja spokoju, wręcz oaza mocy czerpanej przez wszystkich poza władcami
tej ciemnej strony magii posiadanej przez jednego ze sprzymierzeńców kręgu założonego 500
lat temu przez wysłannika Feniksa Sir_Nicka! Pierwszy tą prawdę zauważył Myood, który bezzwłocznie
postanowił po cichu powiadomić o tym wszystkich poza samym zainteresowanym. Na jego nieszczęście ciekawska postać, figlarz stulecia Ababeb postanowił spłatać miłemu Myoodowi figiel! W tym celu użył różdżki ze wkładem z pióra Śnieżnego ptaka nawiedzającego go systematycznie aby uczyć go nowych figlarnych czarów. A więc wracając do tego figla. Polegał
on na tym, że czar okiełznywał myśli ofiary i przekazywał te treści do osób które miały je usłyszeć ostatnie i to w tonacji sto razy głośniejszej dla ich uszu! Efekt był piorunujący!
Gdy tylko Myood poprosił Sato o wybranie się po ziemio ziele przeszedł na żywioł i
krzyknął z równoczesnym przyklęknięciem na cholernie grudkowatą podłogę w skalistej jaskini
na którą Myood, Sato, Sir_ Nick, Miekki, Ababeb, Der oraz Kyens po kolei rzucili czar zwany
Kenkai czyli obroną przed ciemną mocą. Przyspieszone bicie serca długo nie pozwalało mu wykrztusić słowa, dopiero po łyku wysokoprocentowego miodu pitnego odzyskał głos, wtedy
miał powiedzieć, wykrzyczeć! "Nigdy nie trafimy do Stor`letters! Rzuciłem na to miasto
czar który miał chronić je przed takimi szumowinami jak Sato, co to będzie, co to będzie"
Z oddali dał się słyszeć głos prawie zapłakany "Jajco będzie tylko przestań się drzeć
bo mi bębenki popękają" Po chwili zjawił się trzęsący się Sato na baranie (na plecach)
u wielkiego Sir_Nicka, który to nie dość, że dźwigał klucz do bariery chroniącej całe tamto miejsce, to jeszcze miał całą naręcz zioła ziemnego (zioło ziemne: główny i jedyny składnik tabaki Wawelskiej, Myood dobrze wiedział jak zrobić w jajo starego i lekko wytartego Sato).
Gdy tylko Pantera Północy uzdrowił uszy mistrza ciemnej magii chciał coś rzec ale przeszkodził mu w tym silny wstrząs całą skalistą masą która wisiała im nad głową. Nie był to dobry omen, ba był to fatalny znak bo po tym wydarzeniu Miekki i Der musieli rzucić wszystko aby cała swoją mocą opanować trzęsienie skał. Pantera Północy w końcu doszedł do głosu "Nie zapominaj, że i ja kiedyś byłem taki jak ten typ z podrażnionymi uszami co tu teraz udaje że śpi a tak naprawdę nie chce się mu trwonić jakby nie patrzył wyczerpywalnej mocy na pomaganie nam. To dowodzi że żadna magia, nawet ta o boskim wymiarze nie jest w stanie zablokować drogi do dobra". Gdy Pantera północy kończył ten piękny wywód Miekki i Der byli na skraju wyczerpania. Na szczęście Myood pokrzepiony tymi słowami wskrzesił w swojej dłoni tak wielka moc że nie tylko przeciwstawił się sile z zewnątrz ale i spowodował że skalny masyw eksplodował po zewnętrznej stronie co spowodowało, że bohaterowie byli odsłonięci. Myood nie spieprzył roboty do końca, gdyż lwia część ugodziła w głównego wroga. Co prawda kamienie porozcinały mu skórę ale ziemia nie skosztowała krwi z jego ran które szybko się zasklepiły z głośnym łoskotem. Beherit miał ochotę zdzielić Myooda po uszach ale na szczęście szybszy był Ababeb, który zmienił się w Sato tak aby nikt nie miał do niego żalu oraz aby nikt nie posądzał go o wszczynanie zadym. Ten numer uszedł płazem tylko i wyłącznie dlatego, że w obozie Lodówkowiczów panował zamęt i nikt nie miał czasu aby dokładnie weryfikować rzeczywistości, która ich otaczała gdyż wszyscy chwycili za różdżki aby się bronić. Jedynie Sir Nick oraz Sato nie mieli różdżek, gdyż Sir Nick miał płonący miecz, a Sato se po prostu spał w tabakowym olśnieniu. Dopiero ostry kopniak pod żebra od Dera go zmusił do szybkiego działania. Gdy wstał przypomniał sobie do czego został na prawdę stworzony. Spojrzał w oczy swoich towarzyszy a potem w oczy monstrum. Wtedy dokonał wyboru. Wyrwał miecz z dłoni Sir Nicka i zdematerializował go przywołując Filika, mędrca, który był w stanie się teleportować oraz ważyć przepyszne wywary ratujące życie oraz przewracające energię tym co ją mogą odzyskać. Bo musisz wiedzieć czytelniku że taki zabieg nie dotyczył wszystkich członków kręgu. Sato, Miekki oraz 47 mieli moc bardzo silną ale ta moc była tak jakby zamknięta w drobinkach kryształów, które zostały umieszczone w ich ciałach przez samego Boga Deszczu tuż po ich urodzinach. Dlatego z regeneracji skorzystali Beherit, Ababeb, Der, Sir Nick oraz Myood. Pewnie się zastanawiacie czy ta cała akcja nie trwała zbyt długo. Tak długo aby cała lodówkowy klan został zmiażdżony. To powiem wam że Filik to był mag nie byle jaki! Spowolniał czas, produkował różne lecznicze napary oraz odkrył lecznicze działanie skorzonery [Czego??? :D - SN] połączonej z ziemnym ziołem poza tym produkował przepyszne czekoladki, od których cała społeczność była uzależniona już 30 lat przed narodzinami Sir_Nicka. Kiedy Filik wpadł na arenę wszystko działo się w ułamkach sekund. Na samym początku był blask, potem chmura kształtująca się w grzyb złotego pyłu. Wśród niego sylwetki zdolnych do odebrania mocy bohaterów lśniły jak płomienie na mieczu Sir Nicka. Pozostali musieli sięgnąć do swoich własnych rezerw energii które były o niebo wyższe od pozostałych ale jak już wspominałem były gorsze gdyż mimo ze mieli oni moc do zabicia ich po kolei bez żadnego wysiłku to i tak będą tylko oni skazani na niedołężność za sto lat kiedy ich towarzysze będą w pełni sił intelektualnych i fizycznych. Po całym zabiegu Filik ważył o 50 kilo mniej co dało się zauważyć po stracie całkiem sporego brzuszka oraz dodrze umięśnionych ramion. Gdy Sir Nick to zauważył powiedział "Twoje poświęcenie zostanie hojnie nagrodzone, możesz liczyć nawet na wstąpienie do naszego kręgu ale teraz lepiej uciekajmy gdyż zło na nas czyha!". Sir Nick wziął na plecy Filika i krzyknął tubalnym głosem który intuicyjnie pogrubił i wzmocnił 40 stary dobry Ababeb "Na mój znak dajemy czadu i grzejemy do tego Stor`letters! Ababeb, Myood osłaniacie tyły. I pamiętajcie nie zwalniajcie dopóki wam nie powiem. Na mój znak". Sir Nick przeciął ręką powietrze aż świsnęło. wszyscy poderwali się do przodu i wystartowali niczym odrzutowce. Jedno trzeba było im przyznać mimo, ze ich moc nie umywała się do mocy monstrum to za to szybkość biła ja na głowę. Po dynamicznym wzbiciu się w powietrze miejsce spowiły zielone płomienie. Lecieli z pół godziny gdy Myood zauważył, że nie leci z nimi Sato . Zaniepokojony postanowił zatrzymać grupę lecz nie był w stanie ich dogonić gdyż sporą część swej energii postanowił postawić na nadgorliwe podparcie sklepienia jaskini. Postanowił powrócić sam aby sprawdzić co się dzieje. Leciał cały czas ale słabł. Po dotarciu na miejsce odkrył straszną rzecz. Sato właśnie krystalizował cała swoja moc i kierował ją do miecza Sir Nicka oraz tworzył różnobarwne kule energii które co parę sekund bombardowały monstrum. Była to straszna rzecz gdyż tracił on setki lat przemieniając się w wysuszoną rodzynkę. Gdy Myood krzykną aby przestał Sato rzucił mu miecz a następnie zamkną w ciemno niebieskiej kuli zwanej Bańką (technika Miękkiego) Myood zdążył tylko zauważyć jak jednookie monstrum swoim mieczem kruszy pancerz Sato i nadziewa do na weń jak prosiaka którego chciał upiec na grillu. Myood widząc to zacisną ręce na jeszcze promieniującym mieczu. Popłynęło parę kropel które natychmiast zamieniły się w literki. "Mój duch i lwia część tej energii spoczywają w tym mieczu. Ja nie mogłem pójść z wami do Stor`letters chociaż to było moim przeznaczeniem. Już dziś. "Ostatnia kapka krwi upadła na but Myooda i wyschła. Od jej pory monstrum miało ciało Sato zaś Myood jego ducha. Po dotarciu do Stor`letters Myood nie powiedział nic nikomu. No poza tym że Sato pojechał zdobyć więcej ziela ziemnego. Wszyscy go po kolekcji pojechali że nie zatrzymał tego gbura ale Myood doskonale wiedział że ta informacja jeszcze nie mogła być opublikowana. Była zbyt... zbyt dziwna na tamte okoliczności. Sir Nick Zauważył swój miecz przy boku Myooda, ale nie był do niego przywiązany, więc postanowił mu go dać. Der i Miekki sprowadzili i przygotowywali najzacniejszych magów na całym świecie. Byli pewni że Uobooz podaży ich śladami. Pantera Północy który opanował już sztukę teleportacji pojawiał się i znikał ze wszystkich stron sprowadzając pomoc. Ababeb szykował swoje bojowe smoki, Der ostrzył miecze z najtrwalszego żelaza gdyż warto pamiętać, że Uobooz też ma na tym plugawym świecie swoich sprzymierzeńców. Zaś Myood siedział ściskając klingę miecza wszyscy byli na niego źli ale kiedy powstał z nagłym gniewem w oczach. Wtedy wyjawił całą prawdę w jednym zdaniu: "Frajer zdołał wydziobać mu tylko jedno oko!". Sato
[sato50@poczta.onet.pl]
PS: Tekst pozwolił mi kontynuować Myood. Moja wersja to tylko takie małe odnóże dla jego wyśmienitej pracy nie ze względu na postacie (ale sam siebie nieźle wyróżniłem, a co się będę cykał:) ale na sama treść i kompozycję. Wielkie brawa dla Myooda i jego tekstu. Ponoć najlepszej opowieści w Lodówie (oczywiście moim skromnym zdaniem:). | ||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | ||