:: PRZEŻUTY BULET [JUŻ DWA TYSIĄCE {PIĘĆ) ! 2]
Opowiastki Wielkiego Miszczunia Ababeba:
Przeżuty bilet [Już dwa tysiące (pięć)! 2]


Jak zwykle, regulamin wymaga wstępu. Będzie krótko. Konwencja scenariusza, jak w poprzedniej części pozostaje, jak również ten sam psychiczny humor. Jakby co, obydwie części pisałem nocą, z czego pierwszą w dzień deadlinu. Część miejsc istnieje naprawdę. Jeśli macie jakieś pytania, najpierw przeczytajcie poprzednią część. A więc, czas zaczynać:

AKT I
SCENA I

[Ababeb walczy z Malboro. Wznosi gunblade krzycząc "LIONHEART!". Wszystko ciemnieje i się rozmazuje, aż zapada całkowita ciemność. Słychać okropny pisk]
Ababeb: Cholerny budzik.
[Wszystko znowu staje się widoczne, tym razem Ababeb w łóżku. Wskazuje na budzik, a ten odlatuje wybijając szybę]
Ababeb: Potrzebuję nowej szyby. A taki był piękny sen.., jeszcze trochę, a wreszcie zdobyłbym tego Doomtraina, i mógłbym wreszcie korzystać z Junk Shopu bez ruszania się nigdzie... trudno.
[A. powoli wstaje. Po przygotowaniu się do wyjścia bierze plecak i powoli udaje się do szkoły.]

SCENA II

[Dochodzi do przejścia dla pieszych na przeciwko supermarketu Rojal. Oczekuje spokojnie na zielone światło, aż dostrzega...]
Ababeb: AGENT SMITH! Przecież Firemark cię podpalił w poprzednim odcinku tego gówna!
Firemark: To prawda być.
Smith: Heheh, zawsze jest o jednego Smitha więcej niż myślisz! Ababeb, nie chciałeś kontynuować Kręgu Lodówowców! To twój koniec!
[Smith czeka aż czerwone zgaśnie. Dzwoni komórka w kieszenia Ababeba. To było bardzo dziwne, bo Ababeb jej wcześniej nie miał. Niepewnie odebrał.]
Głos: Witaj Mega, to ja, Sir_Nick! Agent Smith na ciebie poluje od czasu piątej części KL! Jeśli dostosujesz się do moich poleceń, przeżyjesz.
Ababeb: K.
Sir_Nick: Widzisz ten supermarket za tobą?
Ababeb: Nie.
Sir_Nick: To się odwróć.
Ababeb: [odwraca się] Teraz widzę. Mam wejść?
Sir_Nick: Tak. Musisz skierować się w lewo, do stoiska z sosami.
[idzie]
Ababeb: O CHOLERA! Tu się roi od pokemonów!
Sir_Nick: Spokojnie, dopóki tu jestem, Pikachu cię nie zabije. Uspokój się, skorzystaj z tabaki... Nie w ten sposób, nie pal jej! Musisz teraz wziąć ten wysokiej klasy Ketchup klasy niskiej (wiem że to bez sensu, ale to tylko chory tekst). Nie jedz!
Ababeb: A co innego mam z nim zrobić? [słyszy wyjaśnienia] Przecież to niemożliwe, w tym świecie nie jestem ŻADNYM magiem, żadnych magów nie ma, papier toaletowy się kończy...
[pojawiają się dwaj Smithowie po obu stronach stoiska]
Sir_Nick: Oto po co ci ten ketchup. Kiedy ci powiem, wykrzykniesz to zaklęcie. [Smifowie biegną na Lodówowca] Już!
Ababeb: [trochę zmieszany, ale nie dostatecznie, aż ma grudki] Errrrr... KETCHUP MISSILE!
[z butelki wybryzguje strumień ketchupu, który rozdwajając się, powala obu agentów. Po chwili obydwaj robią się fioletowi i znikają. Lecą fanfary z FFV]
Ababeb: Jahu, watashiwa kattaze!
[powyżej Ababeba pojawiają się takie napisy jak "Koniec bitwy", "30 exp", "Ababeb level up"]
Sir_Nick: Gratuluję, po raz pierwszy pokonałeś agentów w tym świecie, nawet zdobyłeś kolejny level. Należy ci się za to nagroda. Wyjrzyj na zewnątrz.
[ludzie wybiegają ze szkoły, razem z ludźmi wypływa topiony ser]
Sir_Nick: To powinno ich zająć na długo. Teraz możesz odpocząć.
Ababeb: HURRA! Pójdę chyba zobaczyć nowy stuff Sato.
Sir_Nick: Spoko, to tylko około 900 kilometrów. Masz czas.

SCENA III

[Ababeb wraca do swojego domu, żeby zostawić szkolne śmieci i zabrać akcesoria do żebra... zbierania funduszy na podróż do Oławy. Z nudów zerka na reklamę.]
Ababeb: Nie... nie... NIE! To nie może być prawda!
[Na reklamie widnieje napis "Jesteśmy z wami od 10 lat. Dziękujemy". Po prawej stronie widać napis "Biedronka".
Ababeb: Złe czasy nadchodzą... sygnowali swoje reklamy jeszcze przyzwoitymi obrazkami, a teraz co? DUPA BIEDRONKI! Zboczeńcy! Będę musiał ostrzec innych Lodówowców!
[chwyta komórkę i pospiesznie wpisuje esemesa.]
Ababeb: No nie, komóra u Sato nie działa... będę musiał się zamienić! [rozgląda się] Że też tutaj nie ma budek telefonicznych. Nic to, trzeba będzie inaczej. [biegnie do kiosku] Dwa bilety i ten nowy komiks, "Deronator".
Kioskarz: Nie sprzedajemy biletów nieletnim. Musisz stąd odejść.
Ababeb: Nigdy! Hmmmm... to nie są roboty których szukacie.
Kioskarz: To nie są roboty których szukamy.
Ababeb: (hehe, zadziałało) Chcesz mi sprzedać bilety.
[Ababeb dostaje bilety, wsiada do pierwszego lepszego autobusu. Wysiada przy budkach telefonicznych]
Ababeb: Zobaczmy... Ughhhhh...
Superman: Zajęte!
Ababeb: Jest druga! Oto i czas na... [mnóstwo pieprzniętych efektów wizualnych i dźwiękowych]
Wnerwiający narrator: Przepowiednia się sprawdzała. Dziesiąta rocznica istnienia potwora zwanego Biedronką mogła doprowadzić do upadku Kręgu Lodówowców i całego wolnego świata. Musiał donieść o tym strasznym wydarzeniu swoim wspólnikom, by go pokonać. Ababeb miał drugą tożsamość... MEGAJOHNY!
MegaJohny: [wychodzi z budki] Czy ktoś płaci temu kolesiowi za to?
Wnerwiający narrator: Jaka praca, taka płaca, wkurza mnie ta pensja... eniłej, MegaJohny poleciał daleko...

AKT II
SCENA I

[MegaJohny leci nad Polską. Z nudów liczy bociany, które mija]
Bocian: Yo.
MegaJohny: Absolutnie nie rozumiem, czemu nie mogę się skontaktować z Sato. Przecież jego WspaniałoLodówoKomunikator...
Spec od marketingu: Już za 9,99! Kup swój już dziś!
MegaJohny: był niedawno naprawiany, po tej hecy z tygrysem. No i jak to się stało, że Biedronka nabiera mocy właśnie teraz? Trzeba będzie to zbadać, ale najpierw powiadomić Sato. Hmmmm, ciekawe czy ma już dla mnie tą nową BeeMWuchę. [mija BatMobil] Zawsze mawiałem, "nie drażnij tygrysa, nie drażnij tygrysa!", a on co? Teraz się dziwi, no ale te jego podziękowania... [mija Ragnaroka] Fajna bryka.
Squall: Dzięki.
MegaJohny: No to będzie tam, chociaż ten napis "To nie jest pułapka na MegaJohny'ego, znanego także jako Ababeb który właśnie leci aby powiadomić Sato o obecnej sytuacji, bo agenci Biedronki zniszczyli jego komunikator i zastawili na ww MJ pułapkę, po czym zaczęli żreć bułki z bananem i niesamowitą ilością majonezu." wydaje mi się podejrzany...

SCENA II

[MegaJohny siedzi w klatce, obok stoją dwaj niezbyt inteligentnie wyglądający strażnicy jedzący bułki z bananem i majonezem]
MegaJohny: Skąd miałem wiedzieć że to pułapka...?
Strażnik: Dałeś się nabrać - to nie prezes Biedronki to zrobił! To robota naszego szefa!
MegaJohny: [zerka na plakietkę którą strażnik ma przypiętą] Więc... ArekManie, cóż to za szef?
ArekMan: Jak to kto? To jest nasz szef!
MegaJohny: [wzdycha] Czyli się nie dowiem... [szeptem] Muszę jakoś im nawiać. Będę musiał wykorzystać wszystko co mam w mojej kieszeni. WspaniałoLodówoKomunikator odpada, skończyły mi się impulsy, guma do żucia, drobne, sznurek, kryształ mazojonezu, woda niemineralna, szyszka... to musi mi wystarczyć.
[nieco później. MegaJohny wykorzystując części ze WspaniałoLodówoKomunikatora (ma zapasowy w domu), kryształu, wody i gumy konstruuje przylepną bombę majonezową.]
MegaJohny: [nadal szeptem] Fajnie, gdybym tak jeszcze mógł to wykorzystać... A co mi tam, spróbuję podpiąć to pod ArekMana jak nie będzie patrzył i poczekam aż wysadzi klatkę.
[jeszcze później]
ArekMan: Słyszę pisk. I tykanie. Zupełnie jak te słynne budziki pryskające. Takie które sprzedają ci kolesie przy stacjach kolejowych, wiesz Ejdzie...
Ejd: Weź przestań.
[bomba majonezowa wybucha, rozwala klatkę MegaJohny'ego. Mega korzystając z okazji zwiewa]
ArekMan: Jak dobrze że te ściany są zrobione ze śliskiego tytanu. Takie łatwe do czyszczenia!
Ejd: No i popatrz jakie ma ładne kolory! W dodatku za taką cenę! To prawdziwa okazja!

SCENA III

[MegaJohny wchodzi do budki telefonicznej, znowu staje sie Ababebem.]

Ababeb: Niezłe warunki mają tutejsi strażnicy. Pomyślmy, muszę się na początek dowiedzieć gdzie do cholery jestem, jak się stąd wdostać, kto tym wszystkim kieruje i skopać mu dupę. Nic nie szkodzi, zanotuję to wszystko w WLK. [wpisuje wszystko] A więc, przycisk B! [tryb skradania] W rurę wentylacyjną i juuuu!
[Ababeb przemierza przewody wentylacyjne. Słychać wentylatory]
Ababeb: Jak to jest, że w filmach i grach najlepszą kryjówką jest wentylacja? Jest całkiem "cool", ale jakoś nie wierzę w jej skuteczność. [idzie dalej] Oho, znalazłem wyjście! Czy aby nie zajęte, nie, to po prostu inna cela. Ale widzę okno, zerknę i zaraz zwiewam. [powoli opuszcza się i patrzy przez okno] WOW! To znaczy się... to STATEK POWIETRZNY?! Będę musiał się znowu zamienić w MegaJohny'ego! [wchodzi do budki telefonicznej*] A więc...

[mnóstwo pieprzniętych efektów wizualno dźwiękowych]

Wkurzający narrator: Ababeb miał drugą toż...
MegaJohny: Bez ceregieli, zatrudnienie cię było najdebilniejszą rzeczą w moim życiu!

[chwilowe przerwanie zdjęć]

Reżyser: CIĘCIE! Przecież ja go zatrudniłem!
MegaJohny: Ale wydarzyła się za mojego życia, prawda?
Reżyser: Cholera, na dzisiaj kończymy...

[idą za plan. Natępnego dnia wracają]

Reżyser: Iiiiii... AKCJA!

SCENA IV

[Ababeb znowu jest MegaJohny'm. Dziurawi mur przy użyciu swojej megamocy (dopisek autora: zazdrośni? >:) ) po czym wylatuje. Airship leci dalej.]

MegaJohny: Co to byli za jedni, sam chcę wiedzieć. Nic to, trzeba ruszać! [leci na południe] Oto i on! Ale wielki! Wygląda mi na jeden ze statków więziennych... Jak Im Tam! Muszę lecieć dalej!

SCENA V

MegaJohny: Z tego co podpowiada mi mój nawigator we WspaniałoLodówoKomunikatorze, to Pałac Kultury... OMG!
[przy PK widać olbrzyma, który przypina gigantyczny rower do budynku. Schyla się w kierunku Empiku]
Facet: Fakty? Jak zawsze RMF-FM!
MegaJohny: Trochę to dziwne... Jeśli skorzystam z energii dynamo tego ogromnego roweru, będę mógł się przenieść w nadprzestrzeń i nadrobić stracony czas.
[olbrzym wsiada na rower, MJ podpina się do dynamo. Gigant zaczyna pedałować]
MegaJohny: TZZZZZ!!! Beam me up, Scotty! [sceneria nagle się zmienia, zostaje zauważony znak "Witamy w Oławie"] Szybkie. :) Teraz do budki telefonicznej!

SCENA VI

[Na mównicy rezyduje Sato, opowiadając o swoich przeżyciach]
Ababeb: Oj, chyba nie zostało już wiele czasu. O NIE!
[kamera ukazuje gościa w koszulce z Biedronką. Podnosi on niewielki pistolet. Akcja w zwolnionym tempie.]
Ababeb: [biegnie tak, by zasłonić Sato] NIEEEEEEEEEEE... [facet strzela, Ababeb skacze] EEEEEEEEEEEEEE...
Facet w koszulce z logiem LC: BEEEEEEEEEEEEEEEKKKKK. [to znaczy beknięcie]
[A. leży we krwi. Powoli podnosi rękę, wyraźnie coś trzymając]
Ababeb: Argh... Phoenix Down... [upuszcza parę czerwonych i żółtych piórek na siebie. Wstaje.] TY! Chciałeś zniszczyć naszą organizację, po to, by wasz okropny potwór mógł zaatakować świat, a następnie zasypać gruzy tanimi śmieciami?!
Strzelec: Tamten facet chciał mi dać za to lody! [wskazuje na gościa w koszulce z napisem "Już dwa tysiące (pięć)!".
Ababeb: To już się robi naprawdę dziwne! Odłącz mnie!

SCENA VII

[Ababeb siedzi na krześle nieprzytomny. Otwiera oczy.]

Ababeb: Stary, to był odlot, zarobimy na tym fortunę! To nawet lepsze niż...
Sato: Nawet tak nie mów!

KONIEC
MegaJohny vel. Ababeb [megajohny@wp.pl]

P.S. No, taki miał być w pierwotnych zamierzeniach Krąg Lodówowców - śmieszny i psychiczny.

*Sam nie wiem skąd budka w celi więziennej.
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.