| :: KISIEL SŁODKA CHWILA SMAK OWOCÓW LEŚNYCH | |||||||
|
Jak zaczynam pisać jakąś recenzję, to nigdy nie wiem, co wrzucić na wstępie. Że witam w programie gości zgromadzonych w studiu i przed telewizorami?
Mogłabym lepiej opisać jak to się wszystko zaczęło...
-Jedziesz z nami do Oszołoma? -Nie -A kupić ci coś? -Słodycze. Matka pojechała do sklepu, chwila spokoju była. Przywiozła zakupy, czekolad nabyła mnóstwo, chciwe dziecko wrzuciło je do paszczy razem z papierkami i czując niedosyt zaczęło przetrząsać kuchnię w poszukiwaniu czegoś jeszcze. Szukajcie a znajdziecie! Oto bowiem leżało se opakowanie od kisiela. Było estetycznie wykonane z tworzywa sztucznego wysokiej jakości. Na froncie widniało logo producenta - Dr. Oedker, poniżej informacja, że opakowanie zawiera kisiel, jeszcze niżej wystawał kawałek zielonego kubka z różową glutoplazmą. Całość dopełniały maliny i jagody. U nas w lesie też są. Jak się idzie za tory, to napotykamy całe pola jagód, a przy starym nasypie kolejowym jest taka ścieżka, tam maliny można spotkać i grzyby jesienią, ale to już inna bajka. I ptaszki ćwierkają, i słonko świeeeci! Wiecie, my tu na prowincji to proste rozrywki mamy. Wracając do opakowania. Z tyłu mamy instrukcje obsługi, którą zawsze czytam, mimo iż już tysiące razy robiłam se takie kisiele. Jest też reklama - spróbuj inne kisiele Słodka Chwila! Jest i telefon zaufania dla alergików - Kuchnia Dr.Oedkera (pon. - pt. godz 10-15) tel. 0801100700. ''Kisiel Słodka Chwila to pysznie owocowa przekąska, która pozwoli ci na chwilę zapomnienia!'' Święta racja, zapomniałam, że myślę, zamieniłam się w zdechłego gołębia i zjadł mnie mój kot, a kota pies, a psa sąsiad. Świetne jest takie zapomnienie. Wystarczy powąchać różowy proszek w opakowaniu i z wrażenia wypada się przez okno. A cena za takie przeżycia silne jest malutka. Do złotówki, nie więcej. To nawet najgorsze wina owocowe są droższe! Kisiel czyści wszystko prócz kieszeni, po zjedzeniu tego cuda znikają nam flaki, przez uszy wypadają wam kości. Żeby to były tylko młoteczki i kowadełka! Ale nie, przez lewe wypływa kręgosłup, a przez prawe miednica. Oczy pryskają jak bańki mydlane, zastępują je dwa wodospady posoki. Leje się kreeew! Włosy rosną do wewnątrz czaszki, szkoda tylko, że ona także znika, głowa się zapada. Ubranie traci kolor i fakturę, tylko te kieszenie zostają. Pełno w nich błota, patyków i starego jogurtu, ale kisiel nie wyczyści, choćbyście chcieli. To tylko niektóre objawy. Producent nie testował kisiela na zwierzętach [Dzięki Bogu. :) - PP], to nie może ręczyć za efekty. No dobra, ale jaki smak? Mechaniczny i cyfrowy, gęsta woda zalatująca herbatką owocową, pełna zardzewiałych trybików i pociętych laleczek wudu. Suszone jagody przylepiają się do zębów, rosną im macki, przebijają się przez mięso i zastępują mózg, który zapomniał, że jest i znikł. Maliny natomiast zamieniają się w Kaliny i Aliny, rosną im nogi i ręce i gęby, dzięki którym mogą gadać i gadać, i chodzą sobie w pustym ciele, a na plecach robią się ścieżki i tory kolejowe, a tam rosną pomarańcze, i przylatują tam kosmici z Antarktydy, i pakują te pomarańcze do helikopterów, i wiozą do fabryki Dr.Oedkera! I szaleństwo, szaleństwo ogarnia mnie! Takie oto zajebiste przeżycia gwarantuje wam ten oto kisiel. Niby nic, prawda, kto by się spodziewał, co drzemie w opakowaniu błyszczącym z tworzywa sztucznego. A jednak! Takie zaskoczenie!
Fauske
[fauske@interia.pl]
| |||||||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||||||