| :: MUSLI APPLE | |||||||
- Mama, mamy coś na przegryzkę, bom głodny się zrobił.
- Masz tu synku - syntetycznie barwione gówno z pakietem siarczanu wapnia i gratisowo prawdziwymi gołębimi sikami w torebce. - A jest może coś zdrowego? - A co to jest? Restauracja? Jak ci nie pasi to masz kieszonkowe i idź se coś kup, a nie mi będziesz głowę zawracał pierdołami I tak wybrałem się do marketu za blokiem po coś do przegryzienia niekoniecznie na słodko. Trafiłem na batoniki musli. Z pośród czterech rodzajów wybrałem dwa. Jednym z nich był batonik jabłkowy. W samym centrum opakowania widać nazwę produktu obramowaną w niebieskiej ramce. Po lewej leżą sobie dwa jabłka (a raczej półtorej), a po prawej jeszcze jedno, tyle że chowające się za batonikiem. Z tyłu normalka - skład, wyprodukowano w Republice Czeskiej itp. Jak to opakowanie do batonika jest ono jednorazowe. Nie mam do tego zastrzeżeń. Zawartość waży ni mniej ni więcej, tylko 30g. To wyjątkowo dużo za tak niską cenę. Cena bowiem wynosi 0,59 PLN (ja kupiłem z promocji za 0,49 PLN) i jest to w porównaniu z tymi niezdrowymi mieszankami cukru i chemii... Tanio. Po prostu. Mimo, iż skład jest ten sam dla wszystkich rodzajów batoników musli, to jakiegoś składnika zawsze jest więcej i to on decyduje o smaku. W tym przypadku były to oczywiście jabłka. No więc otwieram opakowanie. Na wstępie batonik przywitał mnie swym zachęcającym zapachem jabłuszek (czuć zielone, choć na opakowaniu są czerwone). Po wyjęciu nie wygląda zachęcająco, ale byle jak posklejane rodzynki, chrupki, ryż i inne takie nie są w stanie przebić cudownego aromatu. To dzięki niemu czym prędzej oddałem się pierwszemu kęsowi. No, nie powiem. Daleko mu do wymyślnych kombinacji nugatu, wafelka i czekolady, ale mimo to jest dobry. Może nie taki super, taki jakby przeciętny. Słodkie to to jest, a słodycz moim zdaniem psuje ogólnie wrażenie tegoż produktu. Eeee, nie ma się co oszukiwać. Zdrowe może i jest, ale w smaku takie jakieś nijakie. Wiem! Po ugryzieniu trzeciego kęsa wiem co psuje smak! To te nieszczęsne słodkie rodzynki. To one psują smak który to mógłby być bez nich lepszy bez gadania. Być nie być jest niezbyt smaczny. I tak oto zapowiadam wam: nie jedzcie tanich batoników z Czech! Są fuj! Niesmaczne! To już lepiej sobie jakiś jogurt kupić czy prawdziwe jabłko lub marchewkę, a nie takie niesmaczne kombinacje niewiadmoczego. Tyle.
pin
[ypin@o2.pl]
| |||||||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||||||