| :: LIPTON, GREENTCHAE, ORIENT | |||||||
|
Mówi się, że ten kto zaczął - w połowie skończył. Więc teraz będzie z górki.
W tym arcie pobredzę trochę o pewnej herbacie. A w czasie recenzowania, działo się co nie miara. Ale od początku, jak to się zaczęło? Od "zwykłego" Liptona - spróbowałem, zasmakowałem, zresztą w poprzednim bądź w tym numerze LC powinna być moja recka herbacie Lipton. A teraz do rzeczy. Odkryłem u Babuni drogą konspiracyjną niezwykłą rzecz, niezwykłą z tego względu, że chyba jako pierwsza z opisywanych przeze mnie, dostanie full points. Wszystkie możliwe, 100/100! Czym się tak jaram? Ci bystrzejsi wiedzą, że chodzi o orientalną GreenTchae, cudowną herbatkę potentata Lipton. Nie wiem jakiej narodowości jest ten koncern (jeżeli można to tak nazwać), ale kojarzy mi się z Hameryką. A mówią, że wszystko co hamerykańskie to najlepsze. I mimo, iż się z tym wcale nie zgadzam, to ta hełbatka zdaje się to potwierdzać. Zacznijmy może nie od najważniejszej, ale od bardzo istotnej sprawy - od zapachu. Nie, nie świruję, aromat przy parzeniu herbaty dla "fanów" jest bardzo ważny. A ten jest w GreenTchae perfekcyjny! Co to znaczy? Pachnie jak zwykła owocowa herbata, ale przy tym nie czuć suszonych, nieatrakcjynych liści tylko łagodny, ale intensywny zapach. Jeżeli nadal mi nie wierzysz, że to po prostu ładnie pachnie, to przeczytaj cały akapit poniżej.... Gdy odkryłem tą herbatkę, wziąłem jedną torebeczkę i łaziłem do końca dnia i łaziłem od czasu do czasu i się sztachałem i nie mogłem przestać i potem, gdy myślałem, że zgubiłem ją było mi... smutno. Tak, chyba to był smutek. Ale następnego dnia w szkole znalazłem ją w tylnej kieszeni spodni, z rozerwanym wdziankiem (o tym dalej), wymiętoloną - ale mimo to nadal pachniała tak jak wczoraj! I jadąc autobusem obok jakiegoś menela co się chyba nigdy w życiu nie mył, że je*ało (tak to trzeba nazwać) na cały autobus a ja siedziałem półtora metra od niego ratowałem się właśnie wdychając aromat mojego cudeńka. Koledzy mówią, że mi odbiło - ale przecież każdy ma jakieś odchyły. A, że krzywdy nikomu nie robię, to chyba nie mam się czym martwić :). Tyle o cudownym aromacie, który nawet teraz wypełni mój pokój i sprawia, że chce mi się śmiać :). Lol! Teraz smak. Wystarczyłoby gdybym napisał, że jest i d e a l n y. Dokładnie taki jaki bym chciał. Odlot, właśnie wziąłem łyczka. Może oni coś dają do tej herbatki? W ogóle z czego to jest? Chyba nie z jakichś konopii :). Biorąc kolejny łyk czuję w ustach coś niebywałego. Nigdy czegoś takiego nie smakowałem, trochę to jak zwykła herbatka, trochę jak owocowa, ale razem coś niesamowitego. A ja mam tylko jedną przemyconą torebeczkę :(. I szklanka jest do połowy pusta :(. Ale biorę kolejny łyczek i znów zaczynam, się głupio uśmiechać :). Lol! A jak to się świetnie nadaje do ciasta, pierniczka, ciasteczka i innych dupereli. Jej, gdybym mógł ją tak pić codzień. Powoli stygnie, muszę się spieszyć. A więc reasumując (:)) : -aromat; cudowny, pachnący, wspaniały, trwały i wciągający. -smak; przecudny, przewspaniały, wyborny, i jeszcze z tysiąc poodbnych epitetów :). Cholera, ostani łyk został skonsumowany! Ale jest nadzieja, Lipton słynie przecież z możliwości recyklingowych. A więc może uda mi się zaparzyć tą ambrozję na tej samej torebeczce po raz wtóry. Za smak daje 70. I specjalny bonus 10 puntkowy za wspaniały aromat, i za to, że poprawia nastrój, samopoczucie, chęć do pracy i... życia. A teraz opakowanko, a dokładniej kartonik, wdzianko i torebeczka. Najpierw pierwsze wymienione. Kartonik jest charakterystyczny, jak to zwykle bywa w przypadku tej marki. Graficznie prezentuje się nieprzeciętnie - ładnie skomponowane odcienie zieleni, przywodzące na myśl (nie bezpodstawnie) piękne tereny z rosnącą herbatą. Jakieś rejony azjatyckie. Wszystko jest super, z gustem i tak jak trzeba. Uchybień nie stwierdzono. Teraz torebeczka, dzięki temu, że ma przegródkę, woda lepiej opływa ją, a herbata jest lepiej zaparzona. Czyli też bezbłędnie. A CZY WIESZ... ...że na temat herbaty można się spotkać ze skrajnymi opiniami? W poprzednim arcie o herbacie Lipton zachwalałem ten napój, ale spotkałem się też z ostrą krytyką. I postaram się przedstawić Wam rację obu stron - za i przeciw. W kolejnym arcie (ten lub kolejny nr), chyba nazwę go "Herbatka u Piotrka" będziesz mógł przeczytać o dobrych i złych stronach tego napoju, a ja spróbuję rozstrzygnąć, kto ma rację. Zapraszam. (To się nazywa reklama :)) Najciekawsze na końcu. Cóż to jest to wdzianko? O co mu chodzi? Ano o to, że każda torebeczka, jest dodatkowo osobnie pakowana w równie ładny papierek co kartonik. Czyli, jeżeli chcemy się napić, bieremy my takie coś na składzik, zaszmulowujemy niemile i atakujemy od frontu. Co ze szkolnej gwary na polski znaczy: Bierzemy torebeczkę, rozrywamy papierek w odpowiednim miejscu i wsadzamy do szklanki, a za "uchwyt" służy nam owe wdzianko. Powiesz, bezsens. Nie zgodzę się z tobą. To bardzo przydatne. Ta herbata jest droga w porównaniu z innymi, ale za jakość się płaci (vide CDA). Także, jeżeli chcielibyśmy ją wziąć na przykład do pracy, to zaraz otoczyłoby nas stado sępów. A daj spróbować, a co to jest, a to jakaś nowość, nie bądź żyła, a.. . W tym przypadku, wystarczy wziąć jedną torebeczką w ekskluzywnym wdzianku (kto będzie nosił osobno torebki zwykłej herbaty?) i możemy szpanować "jednorazówkami", lub tylko "próbkami" mówiąc, że mamy tylko jedną :). Ostanią mam :). Dlatego też za opakowanie jest pełny zestaw punktów. Plus bonusik 10 points za wdzianko i ponadprzeciętną estetykę. Teraz przyjrzymy się cenie. Jak cena? Droga jak cholera. Okrągłe zero. Po części za to, że jej nie znam :). Czy muszę Cię jeszcze namawiać, żebyś chociaż spróbował Lipton GreenTchae Orient?
mYood
[oficerdave@op.pl]
P.S. Tekst na pięć KB, kurde jestem w formie. A może to ta herbatka... P.S.2. Drogi naczelniku! Wszystkie te tagi które Ci tak przeszkadzają, ograniczyłem do minimum, a pozostałe, chciałbym żebyś zostawił. I proszę, żebyś przy składaniu tekstu nie odwalił lipy (tak jak przy moich przepisach -o ile pamiętasz). Z góry dzięki. [Taaaaaaak??? NA MNIE winę zwalać? No oczywiście, że pamiętam, to te z numeru 10? (tzn. tego akurat nie pamiętałem, aż takim maniakiem nie jestem, przeglądnąłem archiwa :)). Śnią mi się po nocach. Wyzwałeś mnie? No to teraz posłuchaj - prawdopodobnie (bo tego NIE MOGĘ być pewien) wysłałeś mi te teksty luźno (nie spakowane), na dodatek w formacie HTML. Zapewne każdy z nich był oddzielnym plikiem... ale wiesz jakie genialne rzeczy robi wbudowany program pocztowy na o2? Skleja wszelkie załączniki .txt, .html w jedną, papkę i wyświetla pod zawartością maila, zamiast (jak podpowiada logika) zostawić odnośniki do poszczególnych plików. No i taką włąśnie papkę przepisów dostałem, z jakimiś pierdzielonymi tagami, zmianami kolorków i innymi bajerami (ta pier*****a choinka z literek na przykład). No i wyłuskaj to sobie teraz, brachu! Zapisałem całą stronę html (z tymi wszystkimi dziadostwami o2 (no wiesz, cały ten stuff typu layout programu pocztowego). Pamiętam, kląłem wtedy na Ciebie (tzn. nie na Ciebie a na sposób, w jaki wysłałeś mi teksty) przez długi czas. "Odwalił lipy"... no bezczelny po prostu! :) - SN] P.S.3. Jak już szczerze, to dlaczego mam pakować arty w zipy a nie rary? Nie widzę między nimi różnicy (choć rary są wygodniejsze), więc po co przepłacać? Pytam, bo chciałbym wiedzieć czy to twój kaprys, czy masz jakieś sensowne motywy? [Ano dlatego, że ja stałki w domu nie mam (ba, w ogóle netu nie posiadam!), więc pocztę sprawdzam w różnych, często extremalnych miejscach (szkoła, kumple, kafejki), na wielu kompach nie ma nawet głupiego winrara. A często systemem operacyjnym są XP'ki, a te jak wiadomo bez problemu radzą sobie z ZIPami bez żadnego zewnętrznego programu, więc mogę przejrzeć bez problemu zawartość archiwum. DLATEGO. Tak więc pamiętajcie - slijcie teksty TYLKO jako pliki .txt pakowane w JEDNO archiwum ZIP, BŁAGAM WAS!!! - SN] P.S.4. Aha, Lodówa Center to najlepszy kącik w AM, a Ty jesteś najlepszym naczelnym :). [Dzięki - SN] P.S.5. Powyższe PS-y oparte są na zasadzie "krytyka_-_wazelina". Z przewagą tego pierwszego :). [Moje odpowiedzi na nie także, gdyż i tak uważam Cię za dobrego writera i spoko kolesia - SN] | |||||||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||||||