| :: KRANCZIPSY SEROWO-CEBULOWE | |||||||
|
Co? Że niby inaczej się to pisze? z jednej strony to tak, a z drugiej...nie!
[...chwila ciszy...] Dobra! o czym to ja miałem się wywodzić? wiem, że głupi wstęp dałem, ale nic bardziej oryginialniejszegowatego mi do głowy nie przyszło (niestety). W sumie to chyba opatentuje takie głupie wstępy. Przydałoby się tym wszystkim (czyli wszystkim piszący do Action Maga ;p), którzy mają problemy z rozpoczęciem recki, textu, lub innych wypocin. (czyt. wstępniaków) A i jeszcze jakiś Nobel by się przydał... Tym razem jak już wiecie, postanowiłem zrecenzować...Kranczipsy (zapomniałem jak to się pisze) o smaku ser, cebula. Tak naprawdę to miałem teraz pisać reckę czekolady Alpen Gold, ale mi gdzieś ją wcięło. Najpierw może zacznijmy od krótkiej historii pt.: "Jak to nabyłem chipsy krancz". [w tym momencie w prawym dolnym rogu wyświetla się czerwony kwadrat z wyciętym kółkiem po środku] "Wytwórnia paramont pikczers presents: "What Im buy krunchips" (czy jakoś tak)" Pewnego pięknego dnia (czyt. dzisiaj), popołudniu wyruszyłem na pocztę zapłacić jakieś rachunki mamy. Niestety jak to zwykle bywa, był to wyjątkowo upalny dzień i za cholerę nie chciało mi się iść taki hektar drogi, żeby tylko zapłacić i wrócić do domu. Toteż wynegocjowałem, że jeżeli zostanie mi coś kasy, to będę mógł ją dla siebie zatrzymać. Ale film sensacyjny bez żadnych haczyków w fabule to nie film sensacyjny. A tym haczykiem okazał się strajk naszej kochanej poczty (ha! wreszcie ci z prenumeratą CDA dostaną za swoje! :)))) ) Ale nie był to jedyny haczyk! drugi to fakt, że jeśli pójdę do banku to zostanie mi jakieś 40gr.! - Never (łinter najts)!!! wykrzyczałem na środku ulicy, aż się ludzie na mnie zaczęli dziwnie patrzeć... Dobra, ale wróćmy do mojej podróży. Pierwsza poczta okazała się zamknięta (nie trudno było wam zgadnąć, co?) Teraz pomyślałem sobie tylko, że jestem skazany na...bank! Ale to też mnie nie powstrzymało, i poszedłem poszukać jakiejś innej poczty... I w końcu JEST...cholernie duża kolejka... [Po trzech dniach] Nareszcie jestem pierwszy w kolejce! daję pani w okienku forsę i jakieś papiery, po czym ta oddaje mi papierki, tyle że jakoś bardziej niż naturalnie pogniecione...oraz resztę! Jest! całe....2 złocisze! (...wow...) Dobra, mam kasę, teraz tylko do sklepu zakupić odpowiedni napój. Stoję sobie tak w "żabce" i oglądam produkty. Już mam brać "Lifta" jabłkowego, ale moje oczy przykuwa stoisko z chipsami, a dokładnie druga edycja zbierania "połówek" na opakowaniu Kranczipsów. Szybkim ruchem odłożyłem "lifta" i zakupiłem dwie małe paczki chipsów, skuszony faktem, iż (jak to mądrze brzmi: "iż" :D ) w ubiegłym roku zgarnąłem dzięki temu całe 10 Euro (z niemieckiego "ojro" :p)! Teraz czas na wygląd opakowania - paczka jest miła dla oka i nawet może się bardziej podobać, szkoda tylko że mają ten sam "imydż" już przez parę (naście?) ładnych lat. Kolor paczki jest niebiesko-biały, a w lewym dolnym rogu jest obrazek przedstawiający smak chipsów jakie się teraz je (odkrywcze, czyż nie?). Logo też jest całkiem udane. Co prawda jest to zwykły biały napis: "Crunchips" (przypomniałem sobie nazwę... [!]) nie jest to nic odkrywczego, po prostu jest trochę "dla bajeru" przechylony. A teraz kilka słów o smaku. Ja jako zwolennik smaku cebulowo-serowego zjem każde, nawet najgorsze chipsy, byle by były o tym smaku. Ale miałem opisać smak tych chipsów, a nie jakiś wywłok. Już po pierwszym gryzie czuć dobrze wyważony smak potraw, i świetną jakość ziemniaków (co i tak jest podkreślone na tyłach opakowania). Nie wiem jak oni to robią, ale ziemniaki smakują znacznie lepiej niż u konkurencji. I jedyną wadą w smaku, jak to i tak zawsze bywa wśród chipsów jest włażenie kawałków między zęby. Ale tego nawet w jakimś futurystycznym świecie (czyli tak, za jakieś 200 lat) pewnie nikt się nie pozbędzie. Ostatnią sprawą jaką muszę opisać jest cena. W moim przypadku (mała paczka) była to jedna złotówka. Może i to za dużo jak na małą paczkę, ale za jakość trzeba płacić (vide: CD-Action :) ) Z tego co wiem (a wiem), to duża paczka kosztuje coś ok. 3 zetów, a wielka ponad 4. Warto jeszcze wspomnieć o "połówkach", które można znaleźć w paczkach (BTW. Ja w jednej z opisywanych miałem aż dwie, szkoda tylko że nie do pary...). Te całe "połówki" (ale mam gadkę :) ) to rozdzielone na pół (co za odkrywczość !) Euro. A dokładniej 5,10,20,50,100,200,500. Jak wiadomo, chodzi tu o znalezienie lewej i prawej połowy banknotu, wysłanie do siedziby Kranczipsów i zgarnięcie kasy.
NoNaMe
[noname_350@o2.pl]
PS. Jackass & Camp Kill Yourself Rulz!!!! | |||||||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||||||