| :: HELENA WINOGRONOWA NIEGAZOWANA | |||||||
|
Witam was wszystkich, tutaj poraz któryś tam Stachyr. Siedząc sobie tak pomyślałem sobie, żeby tutaj cosik napisać. Więc sięgnąłem sobie po moją ulubioną Helene (oczywiście mowa o napoju). Chciałem napisać reckę z moją siostrą, bo przecież co dwie głowy to nie trzy. Ale się nie zgodziła. Okey, zaczynam pisać reckę właściwą i (nie)obiecuje pisać prawdę.
Aby opisać opakowanie muszę sięgnąć po tę opakowanie, a gdy już sięgnę to czytam, że na butelce pisze sporo [Jezu, co za zdanie - SN]. No dobra zaczynam. Na tej ówże butelce jest takie zielone winogrono (chyba jest niedojrzałe) na fajnym zielonym tle. Obracam butelkę, a tam średniej wielkości kod kreskowy, producent, a także tekst, że ten napój zawiera cukier no i substancje słodzone, no ale na tym nie koniec jest tam też tekścik o tym aby przechowywać w chłodnym miejscu i chronić przed światłem, no ale jakby tego było mało jest tam tekst o czym, o tym, że ten naturalny sok jaki się tam znajduje m-o-ż-e powodować osad na szczęście na ścianie butelki. Obracam dalej tą butelka, a tam znów jakieś winogrono i pojemność 2L. Obracając dalej pisze tam, że najlepiej spożyć przed 21.08.2005, nie zapominając także o składnikach takich jak: woda, cukier, sok owocowy, substancje konserwujące, aromaty, no i parę tam kwasów. O opakowaniu było by tyle, więc zostaje mi tylko ocena. Moją oceną za opakowanie jest tylko 2 dlatego, że jest za dużo tekstu a za mało rysunków. Teraz pora na cenę. A cena teko napoju bezalkoholowego wynosi 2.30 PLN. W porównaniu do produktów z biedronki to dosyć sporo no ale przecież to nie supermarket tylko wiejski sklep. A za to, że nie jest z biedronki, tylko z winogrona można dać te 2.30 zł. Niech już stracę te dwa zyle i tak sobie ją nieraz kupię. Moja ocena to 15 nie za dużo nie za mało lecz w sam raz. No i nareszcie pora na moje ulubione smak. Smak smakuje jak smak :) A tak na pożo [Cholewcia, czytaj chociaż raz dokładnie cały swój tekst, gdy go już napiszesz... - PP] pijąc pierwszy łyk pierwsze co poczułem to ten konserwant, a drugie to ten pyszny aromat na aby zapełnić podium trzecie co poczułem to było nareszcie winogrono. Wiec dlaczego ten napój nazywa się winogronowy a nie konserwato-aromatowy z domieszką soku z winogronu. No ale przecież wszystkie firmy produkujące produkty (do wielokrotnego) spożycia tak robią. No aby tylko ceny były małe. Spoko przecież od draki są rumaki jak to powiedział Osioł. Więc moja ocenka to 68 a tak wysoka bo lubię winogrono. Podsumuję to tak, jak się komuś chce pić i ma te dwa trzydzieści to niech sobie kupi jedną butelkę a jak się nie chce pić to po co pić. Nawiązując do tych rumaków, czy rumak i rum to jakieś pokrewieństwo czy co. Podsumowując podsumowanie mówię kupujcie Helenę winogronową!!! Aufwiedersehen.
Stachyr
[stachyr@op.pl]
PS: Pozdro dla mojego dziadka, który mi dał na tę tutaj opisaną Helenę. [Stachyr podesłał mi też drugą wersję owej recki - wersję wieśniacką, która różniła się tym, że co drugi wyraz miał poprzestawiane samogłoski, przez co była totalnie nieczytelna... Mowę stylizowaną na gwarę też trzeba umieć... - SN] | |||||||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||||||