:: HORTEX FRESZ: GREJPFRUT I LIMETKA
Za oknem słońce, świeci jak ch... no bardzo świeci, w domu gorąc, a na dwór wychodzić mi się nie chce bo tam jeszcze cieplej :P. No to trzeba zorganizować coś do picia bo mnie suszy jak na jakieś Saharze czy innym gorącym odludziu... Wyprawę do Krainy Żarcia, Picia itp. (potocznie zwaną kuchnią) czas zacząć! Pić... może wczoraj wieczorem wykazałem się przytomnością umysłu i włożyłem jakiś napój do lodówki :)... z nadzieją zaglądam do lodóweczki i mym oczom ukazuje się... nic :( Zimnego napoiku ani widu, ani słychu... Ech, chyba będę zmuszony napić się "Kranowianki" (normalnie jak w szkole :P), wtem oczom mym ukazał się ten obiekt, wyżej wymieniony w tytule Hortex stojący na szafce kuchennej nieopodal, wyglądał jakby mówił do mnie "wypij mnie, wypij, przecież chce ci się pić...", dłużej nie mogłem się oprzeć i szybkim ruchem chwyciłem za flaszkę lecz wtedy przez mój mózg przebiła się niczym kula wystrzelona z kałacha taka oto myśl "kurde, przecież to będzie ciepłe :/", lecz było już za późno otwarta gwint flaszki wędrował już do moich ust. Chlust, gulp, mlask, mlask... e, takie se. Tym oto nad wyraz inteligentnym zdaniem mogę sprecyzować smak tegoż oto napoju o dźwięcznej nazwie "Fresz" (widzę, że nie tylko ja zabawiam się w "inglisz mena" pisząc fonetycznie ;)) Ale na tym recka nie może się skończyć, co to to nie! Flaszka, jak to flaszka, jest przeźroczysta bądź jak kto woli w kolorze żadnym ;) Piękna, kolorowa, naklejana etykietka posiada wyeksponowany napis "Fresz" nad nim mniejszą już czcionką grejpfrut + limetka, niżej trochę z boku napisik "Mooocno chłodzi", a najniżej napisik "Napój" i 300 ml e (co to kurde jest to "e"?). Obrazek na etykietce przedstawia jakiegoś wpół przekrojonego grejpfruta i również wpół przekrojoną limetke (kurczak toż to prawdziwa owocowa rzeźnia ;)) w tle zaś panoszą się jakieś kostki lodu. Teraz odwracamy flaszkę i sprawdzamy ile tych całych E-jakiśnumerek nabili w tą butelkę... Napój z grejpfrutów... bla bla... niegazowany... bla bla...nie zawiera środków konserwujących ani sztucznych barwników... bla bla... skład: woda, cukier, zagęszczone soki owocowe... bla bla... Hmmm... dziwne, żeby w tych czasach nie było w składzie ani jednej rzeczy, której przeczytanie zabierałoby minutę czasu (hemgolubelionamoetonomeligonobilmilianina itp. :P), to się chwali :) No to jedziemy dalej, co my tu mamy jeszcze napisane... dobra tam jakieś atesty BHP i jakieś inne ISO, nic ciekawego :P.

Smak... smak jest dość nierówny, że tak to ujmę, jako takiego czystego soku grejpfrutowego nie lubię zbytnio lecz limetka tym swoim cytrynowatym smakiem maskuje tego "gejfruta", aczkolwiek jego smak nadal panoszy się gdzieś w tle i trafia do naszych kubków smakowych. Jak już wcześniej wspomniałem, w domu gorąc, pić mi się chce, a napój nie schłodzony, łącząc to razem wychodzi katastrofa kończąca się jeszcze większym pragnieniem :P, a tu "pyk" i w jakiś magiczny sposób nie odczuwa się zbytnio tego, iż napój jest w temperaturze pokojowej, nie wiem co oni tam wrzucili ale jak dla mnie to smakuje to z lekka jak mięta (chodź takowej w składzie nie ujrzałem) pozostawiając w ustach taki świeży posmak, co to może być tego nie wiem na razie zwalę to na czary :P

I na końcu cena... za to 300 ml cudo (dostępne także w paru innych smakach, których nie pamiętam :P) należy zabulić około 1.20 złociszy... dobra koniec skończył mi się zapał do pisania recki :P

SMAK:
50/70
ILE KOSZTUJE?:
1,20 PLN
CENA:
15/20
OCENA KOŃCOWA:
73%
OPAKOWANIE:
08/10


Dziękuję za uwagę, zapraszam ponownie ;)
Artur von Fornal [r2rvon4nal@interia.pl]
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED.