| :: COOKIE CRISP & FRUTINA | ||||||||||||||
|
Płatki śniadaniowe. Ble... Nie cierpię ich, a jednak czasem muszę je jeść. Mleko szybko się gotuje, co jest niewątpliwą zaletą, jeśli człowiek spieszy się do budy. Są płatki bardziej zjadliwe, są też mniej. Od wszystkich produktów Nestle jednakowo boli mnie brzuch i zbiera mi się na wymioty, więc co za różnica, które się je? A jednak, okazuje się, że oprócz innego kształtu i koloru CZASEM Cheeriosy różnią się od Nesquicków. Dodają innych chemikaliów. Fuj!
Ale nie o nich dzisiaj mowa. Zajmę się teraz produktem o grupie docelowej 5-11 lat, reklamowanym jako cudowne płatki o smaku ciasteczek. Tadam! 'Cookie Crisp'! Oj tak, z ciekawości kupiłam. I się przeliczyłam. A drugi produkt - Nestle Frutina - jest z kolei adresowany dla kobiet sukcesu, 25-35 lat, dbających o zdrowie i figurę, patriotek (te swojskie jabłka...ych...). No cóż, nie pasuję ani do jednych, ani do drugich. Musiałbym jeść płatki z dodatkiem środków uspokajających i rozweselających. Ale jak człek głodny, to zje. Coookie Crisssp Na pierwszy ogień pójdą ciasteczka szatana. Są drogie jak jasna cholera - 4,69! Za 250 g? Prawie piątak za paczkę suszonych bobków króliczych! Ja mogę za darmo takich nazbierać w lesie. I pewnie będą zdrowsze i smaczniejsze. Właśnie - smak. Tutaj można zastosować dwie kategorie. Na sucho są jeszcze jako takie, zapach się chemikom udał. Przesłodzony i czekoladowy. Ale na mokro...Mówiła, łajno. Dobra, końskich ekskrementów nie spożywałam, ale pewnie smakują podobnie. To znaczy: nie smakują. Zero. Nic. Jakaś rozlazła paciaja. Żadnych głębokich doznań. Jestem rozczarowana i oszukana czuję się. Świńskie Nestle! Precz z globalizacją! Nie dla coca-coli! Nie dla wszystkich firm zagranicznych, które podstępem chcą nam odebrać nasze ciężko wypracowane złotówki. Dla odstresowania zajmę się brzydkim opakowaniem. Ma nietypowy biały kolor. U góry z lewej czerwone logo Nestle (złodzieje!), z prawej żółto-niebieski napis '8 witamin, wapń + żelazo'. Nie wierzę im ani trochę. Poniżej mamy gigantyczne logo 'Cookie Crisp' - wygląda jak rozlana czekolada, kropki nad 'i' są zastąpione kurzymi bobkami, malutkim druczkiem na dole ' zbożowe (o)płatki o smaku ciasteczek z czekoladowymi kawałkami'. Jakimi kawałkami? To kropelki brązowej farby! Pod logiem płachta zielonej glutoplazmy z żółtym napisem 'Nowość!'. I na samym dole mamy fioletową michę wypełnioną parującym łajnem zalanym mlekiem i uradowanego kreskówkowego wilka z za dużym nosem. W zaciśniętych łapach trzyma dwie łyżki gotowe do startu. I ma na sobie czerwony dresik... Bezsens. Z boczku mamy jakiś głupi tekst nie na temat, mający na celu przekonać grube mamuśki, by kupiły Crispy swoim pokemonom. Na szczęście dla Nestle dojrzałam, że płatki wyprodukowali w Toruniu. Marne pocieszenie, gruba kasa i tak płynie za granicę. Dobra. Dalej mamy skład. Po co on komu? Oleje kokosowe i palmowe dodali. I substancje spulchniające. 'Produkt może zawierać śladowe ilości orzechów arachidowych, migdałów i mleka'. Mleka?! Chyba w misce z płatkami. Niżej mamy naukowe tabelki. Raaany, jak one poważnie wyglądają! Potencjalnego klienta gówno obchodzi ich treść, ważne, że są. Ja zajmę się tylko jedną - błękitną: Wapń, zawartość w 100 g Cookie Crisp - 267 mg (30%*). * % zalecanego spożycia dziennego wg rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. I to w sumie tyle. Opakowania od płatów są niemiłosiernie napchane bzdurami i łajnem... Frutina Wszystkie opakowanie od Nestle (złodzieje!) mają podobny układ graficzny. W tym przypadku foliowy wór ma kolor fluoresencyjno-zielony. U góry z lewej granatowe logo złodziei, z prawej ten sam tekst o witaminach. Niżej białe literki z nazwą produktu, jeszcze niżej granatowa szarfa z białym tekstem: 'Chrupiące płatki pszenne z jabłkami i rodzynkami'. Centralną część frontową zajmuje łycha pełna płatków i dodatków, w tle owoce i pole pszenicy i niebo i słodko jest! Taaakie swojskie! I jeszcze ten znak jakości 'Q'. Ku kojarzy mi się z tylko jednym słowem. Nieważne. Z prawego boku reklama płatków Nestle Fitness, który mają taki sam skład jak Frutina, zero owoców i odmóżdżają. Z lewego boku denne teksty o doskonałym smaku. A z tyłu? To samo, co na Crispach. Ale ilość wapnia inna - 286 mg na 100 g. Uwaga! Zawiera fosforan trójsodowy! I 20% rodzynek, a 5% jabłek. A teraz najlepsze: obrazek na prawej stronie opakowania. Na tle błękitnego nieba dwa chłopy pakują siano na wóz (czerwony, ale nie Maybach tylko zwykła furmanka czy coś), koń stoi, obok jakieś dziecko, w oddali sady pełne jabłoni i słoni, wichrowe wzgórza i cyprysy. Co to ma być? 'Zasmakuj w skarbach wsi!' To jest spisek. Biednych mieszczuchów bałamucą, że niby wieś taka piękna. Ceny niestety nie znam. Wydaje mi się, że coś koło 2 złotych, ale to niemożliwe, skoro nawet Gold Flakes kosztują 3,38. Na koniec wrażenia smakowe. Nooo, nie były te płatki takie złe... Gdyby tylko nie rodzynki. Nie cierpię rodzynek... Winogron nie lubię... I soku jabłkowego. I cynamonu!!! I chałwy także. Blah!!! No, wyspowiadałam się. Ale ogólnie, obiektywnie oceniając, smak jest prawie zadowalający. Można taką Frutinę dosypać do Musli czy ja tam się to nazywa. Podsumowując: oba produkty z laboratorium Nestle są be, jedno bardziej, drugie mniej. Więcej ich nie kupię.
Fauske
[fauske@interia.pl]
Słucham głosów z głębi ziemi [Hmm, masz kopalnię pod domem czy jak? ;) - PP] | ||||||||||||||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | ||||||||||||||