:: CLUB TONIC
Mam kilka celów, które chcę osiągnąć w LC. Jednym z nich jest opierniczyć w recce jak najbardziej jadalny produkt, a nie płyn do higieny intymnej. Do tej pory nie udawało się, zawsze recenzowałem jadalne produkty, które choć trochę mi smakowały. Teraz jednak mogę jeden produkt zmieszać z błotem >:] (w przenośni oczywiście), bo w moje łapki trafił napój nazwany Club Tonic.

Zacznę nietypowo od smaku, bo od razu chcę się powyzłośliwiać. Żeby nie było: NIENAWIDZĘ WSZYSTKICH TONIKÓW!!! Ten tutaj tylko reprezentuje rodzaj napojów. Otwieram butelkę, słychać charakterystyczne "psiknięcie" dwutlenku węgla. Wącham, pachnie jak skrzyżowanie białej oranżady z lemoniadą, czyli napojów w sumie smacznych, ale ja nie dam się nabrać >:]. Pora na chwilę prawdy (i nie jest to żadna kryptoreklama), podnoszę do ust i piję (gul, gul, gul) BŁE, TFU, TFU, TFU, BŁEEEEEEE. Miałem rację - okropne. Gorzkie jak cholera, a ja nienawidzę gorzkich rzeczy!!! Nie wiem jak mojej mamie i młodszej siostrze może to smakować. Za smak daję 3, i to tylko dlatego, że po pierwszym łyku przez ułamek sekundy czuć coś na wzór cytryny, ale to jest kilka setnych sekundy.

Opakowanie, czyli nadal narzekamy. Tło etykiety jest połączeniem białego i jasnożółtego. Są tam narysowane co prawda jakieś bąbelki i cienie literek, ale całość jest tak widoczna, jak promień latarki w południe na Saharze. Dwie trzecie butelki zajmują "loga" napoju, na których jest napisane czarno-białymi literami słowo club, a pod tym czarną Monotipe Corsivą Tonic i mniejszymi fontami Napój gazowany. Całość wygląda paskudnie i pasuje do siebie tak, jak predator do pszczółki Mai. Skład jest napisany na butelce tak, że obok niego pozostaje jeszcze dużo miejsca. Korek zwykły, żółty, bez udziwnień. Żeby nie było, że tylko narzekać na biedny tonik będę - butelka ma fajny kształt. Powaga, z rowkami takimi jak u wierteł, i specjalnym wygięciem by mieć za co trzymać. Dam 3 punkty, co mi szkodzi.

Dziś wyjątkowo na koniec zostawiłem cenę. Kosztuje ten tonik 1.35 za półtora litra (przynajmniej tak siostra mówiła). Cóż, nie jest to dużo, ale w biedronce można za 89 groszy kupić dwa litry o niebo lepszego Vivata, choć ten do najlepszych nie należy. Dam 12, a dlaczego? To już się dowiecie za chwilę.

Śpieszę z wyjaśnieniami. Otóż dałbym więcej, ale chciałem by ocena club tonic była niższa od oceny płynu do higieny intymnej (19%). Ludzie, nie pijcie toników za żadne skarby. Chyba że lubicie cholernie gorzkie napoje, wtedy proszę bardzo, TO NIC mnie nie obchodzi. Tonici muszą odejść!!! I tym optymistycznym akcentem kończę tą recenzję. Siemka.

SMAK:
03/70
ILE KOSZTUJE?:
1,35 PLN
CENA:
12/20
OCENA KOŃCOWA:
18%
OPAKOWANIE:
03/10
Orzi [orzi@op.pl]
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS