| :: BOUNTY | |||||||
|
Wakacje to czas odpoczynku i różnej maści wycieczek krajoznawczych. Niektórzy wybiorą się w góry, inni wyjadą na wieś do babci, jeszcze inni pojadą nad morze. Wielu zapewne chciałoby się znaleźć na jakiejś tropikalnej wyspie (ło boże, zaś mi się Hugo przypomniał :P), wylegiwać się całymi dniami na słońcu, podziwiać krągłości tutejszych, skąpo odzianych pań i żreć kokosy prosto z drzewa. No tak, jak znam życie 99% czytelników Lodówy na takie luksusy pozwolić sobie nie może (wyjątkiem jest taki na przykład Pantera Północy, który kupuje te ziemniaki po 80 groszy (tak, wiem, obniżyli cenę o 10 gr. :)) [Wrrrr, zobaczysz - kiedyś Cię w końcu ugryzę. :) - PP], co prawda ja tam nawet nie wiem ile takie standardowe kartofle powinny kosztować w sklepie, ale to nie zmienia faktu, że vice_rednacz to "kasian" :D) [A teraz to już zagryzę bez krzty litości. ;P - PP]. Cóż zatem poradzić w takiej sytuacji? Nic prostszego! Wystarczy skoczyć do pobliskiego spożywczaka (będąc oczywiście zaopatrzonym w odpowiednią ilość środków płatniczych, ale o tym za chwilę!), podjeść [W ramach zemsty nie poprawię Ci tego. :P - PP] [Łukaszku, Ty chyba nie wiesz kto tu ma ostatnie słowo... :) - SN] do półki z batonami maści wszelakiej i zakupić obiekt mojej dzisiejszej recenzji - batonik(i) Bounty!
Po kiego buta zatem wyjeżdżałem z tą tropikalną wyspą? Otóż opakowanie owych batoników (bo za każdym razem kupuje się dwie sztuki - ot, taki chłyt materkitoty jak w przypadku Twixa, tyle, że tutaj batoniki nie są cienkie jak pupa węża (widzisz Pantera? Napisałem "pupa", żebyś nie czepiał się, że wszędobylskie dupy musisz cenzurować :D [Kiedyś w końcu powinie Ci się nieświadomie noga, a wtedy wezmę to w pogrubioną czcionkę 35. ;) - PP]), a niewiarygodnie króciutkie). Z przodu opakowania możemy ujrzeć błękitne morze (ocean?), które jest tłem dla białego napisu "BOUNTY". Po lewej stronie jest narysowana owa tropikalna wyspa (mały skrawek lądu z wieloma palmami), po prawej natomiast jest połówka orzecha kokosowego (i ćwiartka takowego na dodatek =)). Tył to standardowo opis składu w kilku językach (oczywiście nie mogło zabraknąć polskiego, wszak firma Masterfoods to solidna marka), tabelka z wartościami odżywczymi, która jak zwykle dla mnie jest nic nie znaczącym bełkotem (po co to komu, tego zrozumieć nie potrafię). Co ciekawe, owy batonik nazwany jest tutaj czekoladą mleczną wypełnioną soczystym białym kokosem... tja, zwał jak zwał, dla mnie to i tak będzie batonik kokosowy (swoją drogą zastanawiające jest to, iż praktycznie na żadnym batoniku nie ma określenia "baton" (przynajmniej ja się nie spotkałem, a NIE zagłębiałem się nigdy zbytnio w ten temat, więc jak się mylę to nie bijcie :))). Ogólnie rzecz biorąc opakowanie jest ładne, estetyczne i utrzymane w przyjemnym, wakacyjnym klimacie. Ile zatem za takie cacko trzeba zapłacić? Ekhm... w moim pobliskim sklepiku wołają sobie za niego... 1,70 PLN (ZŁOTY SIEDEMDZIESIĄT!!!). No skandal! Za głupiego batona?! OK, napisałem, że dostaje się dwa batoniki w cenie jednego, ale tak się jakoś składa, że łączna waga obu tych batonów wynosi 57 gramów. Dla porównania, Snickers (ważący niewiele mniej, bo 55 g) kosztuje 1,30 PLN. A to wszystko w tym samym sklepie. No to ja dziękuję, skoro za 2 gramy produktu każą sobie płacić 40 groszy więcej... A Snickers i tak mi bardziej smakuje. Cena Bounty to kompletna klapa. Pora przejść do opisu najważniejszego, czyli smaku. Przyznam, od kilku lat nie miałem Bounty'ego w ustach, z tym większym zniecierpliwieniem podjąłem się pożerania go. Pierwsze wrażenie: nawet niezłe! Słodkie. I to bardzo! No tak, batonik ten składa się przede wszystkim z wiórków kokosowych oblanych słodką czekoladą, trudno zatem, żeby było inaczej (jak powszechnie wiadomo kokos ma to do siebie, że jak się go zje za dużo, to może człowieka nieźle 'przymulić'). Na szczęście (?) batonik ten jest niewielki (mógłbym rzec, że jego gabaryty są idealnie dostosowane do jego słodkości). Czekolada również nie pozostawia wiele do życzenia. Gwoli ścisłości, oba batoniki smakowały tak samo (no kto by się spodziewał? ;)). Wypadałoby jakoś podsumować moje wypociny. Za cenę 1,70 PLN dostajemy słodkiego, smacznego batona w ciekawym, przyciągającym wzrok opakowaniu. Niestety, cena ta jest nieporównywalnie wyższa niż takiego na przykład Marsa/Snickersa. Wybór pozostawiam wam, ja jednak za swoją kasę Bouty'ego kupował nie będę (jak ktoś zasponsoruje, to czemu nie? :P).
Sir_Nick
[sir-nick@o2.pl]
| |||||||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||||||