:: PRZEPIS NA WODĘ - NA WESOŁO
Jest kilka rodzajów wody. Woda z kranu, ze źródła (np. HTML), destylowana. Teraz nauczysz się zdobywać wodę.

Woda to substancja chemiczna złożona z pierwiastków tlenu i wodoru, a jej wzór sumaryczny to H2O. Nie! Nie HBO. HaDwaO! Poszukamy teraz jakiejś wody. Na początek ze studni.

Masz jakąś studnię w domu. Nie, nie wchodź do środka, chodziło mi, czy masz studnię w ogródku. Nie, to nie, to jest szambo. Z tego wodę weźmiemy później. Jest tu gdzieś studnia? No jest. Ile ona ma? Co? Sześćdziesiąt lat? Nie. Pytam się ile ma metrów. Wiem, że żadnego metra jej nie dawałeś, ale ile jest od jej dna do góry. Co? Pięć tysięcy litrów? Nie! Pytam się ile metrów. Dwadzieścia. No, to teraz bierzesz wiadro i schodzisz dwadzieścia metrów w dół. Nie masz wiadra? A to przy szambie to co jest? Pojemnik na mocz? Nie! To jest wiadro. Przynieś je. Po drodze wylej mocz. Nie! Nie swój do wiadra! Ten z wiadra na ziemię. Nie! Nie na moje buty. Wylej do studni. Dobra, złaź na dół. Co? Masz lęk wysokości? Dobra, popchnę cię i spadniesz. Jesteś na dole. Napełnij wiadro wodą. Dobrze. Wchodź na górę. Nie umiesz? O boże! Tam jest rekin. No i co mówisz, że nie umiesz, jak umiesz. Dawaj wiadro. Zostawiłeś? Wracaj po nie. Co? Tam jest rekin? A tu jest krokodyl. No. Bierz wiadro i wracaj. Co? Przy mnie jest krokodyl? Dawno sobie poszedł. O widzisz. Już jesteś na górze. Masz wodę. No i widzisz. Możesz ją wypić. Czekaj. Najpierw ją ugotuj. Gdzie? Na ogniu. Nie wiesz, co to jest? Zaraz się dowiesz. Postaw wiadro na ziemi. Wypnij dupę w jego stronę. No dobra. Ja zapalę zapałkę, a ty mocno pierdnij. To przecież umiesz. Gotowy? Już! Miałeś pierdnąć na wiadro, a nie na mnie. Sfajczyłeś mi ubranie. Dobra. Jeszcze raz. Tym razem pierdnij na wiadro. No, tak trzymaj. Woda ugotowana. Nawet nie wiesz, jaką temperaturę mają twoje pierdy. Aż wiadro prawie się roztopiło. Dobra. Możesz pić. Dobre? Nie? No to teraz idziemy po wodę destylowaną. Nie będzie aż taka zła.

Dobra. Pamiętasz, gdzie jest szambo? Nie? A gdzie studnia? No, to właśnie jest szambo. Bierz wiadro. Wylej wodę. Nie ma nic? Już wypiłeś. Dobra. Otwórz szambo. Tak, ty, przecież nie ja. No. Teraz bierz wodę. Dobrze. Zanieś do domu. Wiesz gdzie jest dom? Nie? Idź prosto, a za jakieś 4 pierdnięcia w prawo. No, wreszcie jesteś. Pamiętasz jeszcze jak się pierdzi. To pierdź na wiadro. Cały czas. Dobrze woda wyparowała na sufit. Szybko. Wylej wiadro. Do studni. Nie! Nie do szamba. Do studni. Tam, gdzie jest rekin. Teraz bierz dywan. Nie lamentuj, że mama cię spierze. Podłóż pod sufit. Dobrze. Woda już kapie. Przynieś wiadro. Co? Je też wywaliłeś do studni? Wracaj po nie. Co? Tam jest rekin? Zobacz, wraca krokodyl. Dobra, wyłaź, już sobie poszedł. Tylko weź wiadro. Przynieś do domu. Połóż przy dywanie. Nie pod, tylko przy ty debilu. Dobra. Woda z sufitu skapała już na dywan. Weź dywan. Wymnij całą wodę do wiadra. Tak. Nie martw się. Lanie od matki ci nie grozi. Od ojca będziesz miał takie manto za sufit, że cię rodzona matka nie pozna. Dobra, w wiadrze woda. OK. Teraz pij. Smakuje? Nie? O to chodzi. To jest właśnie woda destylowana, czyli czyste H2O w brudnym wiadrze.

Wiesz już, gdzie jest dom? To bierz wiadro i idziemy do kranu. To jest najlepszy sposób na wodę. Nalej. Jak? Przekręć kurek w lewo. Dobra. Nalane? Teraz przekręć w prawo. Do oporu. Coś ty zrobił? Przekręciłeś za bardzo. Zrób jeszcze raz. No. Bierz wiadro na kuchenkę. Nie. Nie wystawiaj dupy. Już więcej nie pierdniesz. Teraz zapalę kuchenką. Wrócimy za godzinę, może się zagotuje. Dobra, jesteśmy. Wyłączam gaz. Pij. Co? Za gorące? Wrócimy za godzinę, może ostygnie. Dobra, jesteśmy. Pij. I co? Dobre? Dobre. Mówiłem, żebyś zaczął od kranu, a ty nie, nie, bo nie wiesz, gdzie jest dom. Jak nie wiesz, gdzie jest dom, to się walnij kijem do bejzbola. Hej! Skąd wiedziałeś, gdzie był bejzbol i jak ci się udało trafić w swój głupi łeb?

[A nie byłoby łatwiej postawić wiadra na ziemi i poczekać na deszcz? ;) - PP]
WRIM [wrim@wp.pl]
© COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS