| :: PRZEPIS NA ZABICIE NUDY WIECZORNEJ | ||
|
Nietypowy przepis, dzięki któremu można zrobić więcej niż na zdrowy rozum by się dało. Jeśli chodzi o związek całości z lodówą to głównym składnikiem są txty napisane do lodówy. Niestety konieczność skupiania się w pewnych momentach na kilku rzeczach, zmniejsza ergonomię i efektywność naszej pracy. I tyle. Czas na składniki niezbędne do spędzenia takiego wieczoru. Oczywiście składniki i proporcje mogą się trochę różnić (byle nie za dużo).
SKŁADNIKI:
W pierwszej kolejności otwieramy notatnik i na rozgrzewkę piszemy 10 razy "Lodówa Center RULZ!" BEZ UŻYWANIA komend kopiuj-wklej. Gdy jesteśmy już w minimum 257% przekonani, że to co piszemy to Święta Prawda (c) możemy przystąpić do dalszej pracy. Na rozgrzewkę proponuję napisać jakieś ściepy albo opisać coś gupiego. Gdy dojdzie godzina 20:00 (czy, o której tam zaczyna się jakiś program do oglądania) włączamy TV i piszemy jednocześnie oglądając kryminalnych (czy co tam akurat leci) i brawurowe akcje komisarza Zawady (czy innego bohatera pozytywnego). Podczas gdy leci już następny program (czy inny "tokszoł") my nadal piszemy od czasu do czasu przerzucając się tylko między rodzajami (ściepy -> przepisy -> gupie rzeczy -> recki). Cały czas pisząc oglądamy TV. Około godziny 22:00 zaczynają się problemy i jest trochę pod górkę. Zaczyna się fajny film jesteśmy coraz głodniejsi, a rodzice w każdej chwili mogą wrócić do domu. Film jest bardzo fajny i ciekawy przez co spada tempo pracy nad Lodówą. W tym momencie wyczerpują się najczęściej pomysły i wena do ściep i w ogóle pisania czegokolwiek z pamięci. W celu uzyskania natchnienia do pracy idziemy do kuchni i spisujemy wszystkie produkty, które się weń znajdują (tudzież zabieramy je ze sobą do pokoju. Pada pytanie o <jakąś odprężającą gierę>. Otóż ma ona służyć do odpoczynków między artami. Dawkować w małych ilościach od samego początku. Trwa wyczekiwanie na przerwę reklamową. Gdy owa następuje idziemy się speedem umyć. Po tym czysto higienicznym zabiegu, przebieramy się w piżamę i ścielimy łóżko (którą to czynność musimy już niestety wykonać podczas trwania filmu). Dalsze oglądanie filmu umilamy sobie pisząc jakąś reckę do LC. Albo raczej odwrotnie. Dalsze pisanie recki umilamy sobie oglądaniem filmu. Następną przerwę całkowicie pochłaniamy tworzeniu tego jakże ważnego w ciągu dnia posiłku, którym jest kolacja. Konsumujemy ją po czym ewentualnie możemy ją zrecenzować, bądź napisać przepis. Około godziny w pół do 1:00 w nocy film ulega zakończeniu się. Wtedy też jesteśmy w trakcie pisania jakiegoś przepisu, gdy nagle słyszymy człapanie na korytarzu i zmuszeni jesteśmy do szybkiego sejwa artu i błyskawicznego wyłączenia kompa. Bo mi osobiście mama by łeb urwała gdyby mnie o tej porze zobaczyła przy kompie. [Hehe, sprawdźcie sobie czas zapisu plików każdego z numerów Lodówy, czasami widnieje tam godzina druga. :) - PP] Zwłaszcza, że obiecałem nie siedzieć cały czas przy kompie (którego to życzenia nie spełniłem) i pójść spać przed północą ( <to samo co w poprzednim nawiasie> ). Mi nadejście mamy przeszkodziło właśnie przy tym arcie w momencie gdy pisałem nawias "(ściepy -> przepisy -> ...". Teraz piszę już po jej zaśnięciu. No i właśnie kończę wy też skończcie w takim właśnie momencie jeśli chcecie spędzić dokładnie taki fajny wieczór jak ja. Nara! Ave sałata czosnkowa! lord Pentagramus
[fiksumdyrdum@interia.pl]
| ||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | ||