| :: SPADAJĄCY WIESZACZEK | ||
|
Nieco zadziwiło mnie powstanie takiego działu w LC (która faktycznie zaczyna być AM dla ułomnych, ale mi to nie przeszkadza), ale mimo to postanowiłem doń też napisać. Nie miałem pomysłu, ale w końcu nadarzyła się dogodna sytuacja... Ma być coś "gupiego"? Proszę bardzo...
U mnie w łazience ręcznik do wycierania rąk wisi obok umywalki. Na plastikowy wieszaczku ma się rozumieć. Ostatnio w pośpiechu zbyt mocno szarpnąłem i... stało się! 2 z 3 zaczepów trzymających haczyk z częścią (również plastikową) przymocowaną do ściany, szlag trafiło i poszły się paść na pustynię. Jako, że haczyk do utrzymania się na odpowiedniej pozycji nie wymagał większej liczby zaczepów, wsunąłem go w drugą część i zostawiłem. 2h później idę umyć ręce. Chwytam ręcznik... ŁUP! BĘC! BDĄK! STUK! PUK! Haczyk spadł i hałaśliwie odbił się od wanny. Podniosłem, wsunąłem, olałem. Wieczór. ŁUP! BĘC! BDĄK! STUK! PUK! Haczyk spadł i hałaśliwie odbił się od wanny. Podniosłem, wsunąłem, olałem. Poranek dnia następnego. ŁUP! BĘC! BDĄK! STUK! PUK! Haczyk spadł i hałaśliwie odbił się od wanny. Podniosłem, wsunąłem, olałem. Ta strusia taktyka niewiele dawała albowiem przy próbie wytarcia rąk było 90 % szans, że haczyk spadnie. Czasem tylko zawisał na haczyku od ręcznika. To ratowało moje uszy przed zbędnym hałasem. Na początku było to denerwujące. Potem zaczęło rozśmieszać, aż w końcu 4 dnia całość została sklejona taśmą obustronną i na jakiś czas będzie spokój. Mam nadzieję, że na długo. Albo nie! Bo kijowo wygląda. Przyklei się SuperGlutem. I pomyśleć, że wykazałem się takim lenistwem, że nie chciało mi się tego przykleić przez 3 dni :P Jest się w ogóle czym chwalić??? lord Pentagramus
[fiksumdyrdum@interia.pl]
[A tabelka gdzie? - SN] | ||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | ||