| :: MICROSOFT WINDOWS - RÓŻNE WERSJE I INNE OPROGRAMOWANIE | |||
Któż nie lubi spędzać czasu przed kompem. Pisać txty do LC, giercować, programować czy też tak jak ja kombinować we Flashu. Istnieje wiele form użytkowania PCta. Jednak sielanka ta potrafi zostać perfidnie przerwana przez poroniony wymysł Microsoftu - Windows. Do napisania tego artu skłonił mnie artykuł z CDA nr 51 pt. PC-furia. Opisywane tam czynności nie raz pokrywają się z moją rzeczywistością, ale nie o to mi się teraz rozchodzi. Jako, że Winda jest faktycznie "gupia" piszę właśnie o niej.Ogólnie rzecz ujmując praca zeń powinna być uznawana za masochizm tudzież obrzędy sadomasochistyczne. Ile razy już każdy z nas dostawał dzikiej gorączki i poważnego pi***olca z powikłaniami gdy komunikat systemowy obwieścił mu, iż program wykonał nieprawidłową operację i zostanie zamknięty. [Ja mam nieco inny alert: "Błąd zapisu na dysku C:/, wszystkie niezapisane dane zostaną utracone". Yeah, a ja nie zapisałem jeszcze tej recki, co ją przez dwie godziny pisałem, wrrr... - PP] Jedna z najczęstszych bolączek. Póki jeszcze miałem win'98 po prostu "ubóstwiałem" sytuację gdy podczas uruchamiania jakiegoś programu system zawieszał się wyraźnie dając do zrozumienia, że nie ma ochoty ze mną pracować i ma w bardzo głębokim poważaniu moje delikatne prośby w postaci Ctrl+Alt+Del. Musiałem po prostu użyć perswazji i go restartnąć. Bosko! [Ja po prostu daję swojemu rzęchowi przyjacielskiego kopa w stację dyskietek. :) - PP] Albo jeszcze jeden kwiatek. Moja myszka świetlna i sterowniki doń. Po prostu złe sterowniki. Po 2 minutach pracy z jej pomocą system wykrzaczał się w w/w sposób. Problem znikł po podłączeniu innej myszki. Windowsy w ogóle są do kitu/ dupy/ duszy/ kosza/ made_in_wyciep/itp. Nie nadają się. "Wieszają się równie często i chętnie co młodzi japończycy" (nie pamiętam kogo zacytowałem ale kogoś z CDA). Teraz opiszę katorgę, którą należy przejść korzystając z poszczególnych wersji windy i innych śmieci firmy Małymiękki [pozdro dla miekkiego ;P ]. Windows '95 i '98 Scandisk! Utrapienie LUBIĄCYCHSZYBKOWŁĄCZAJĄCESIĘKOMPUTERY. Stabilność tegoż systemu wymiata i rządzi. Niebieski ekran też. Co do stabilności to załamuje zwłaszcza przy słabym procku. Ostatnio. OGame otwarty w 5 przeglądarkach. Naiwnie chciałem właczyć jeszcze Tibię. Nara. Zwiecha. Do widzenia. Restart i cześć pieśni. Wyśmienicie. Brak słów po prostu i gestów też. Jak sobie przypomnę to mi się słabo robi. Przechodzę do stabilniejszego XP-ka [Ja tam wywaliłem Scandiska i zastąpiłem go Norton Disk Doctorem, dużo szybciej skanuje po restarcie... tak z minutkę. ;) - PP] Windows XP Prof. Zdecydowanie stabilniejszy niż jego poprzednik. Po przerzuceniu się na niego doznałem tylko jednego szoku. Za to poważnego. Moja qrde ulubiona qrde gierka qrde pod nim qrde nie działa!!! Myślałem, że się wścieknę (i się wściekłem, a co!). Wszelkie kreatory zgodności i tym podobne badziewia i duperele nie skutkowały. W ogóle ten cały kreator zgodności mnie wpienia, bo jest, a jeszcze ani razu nie udało mi się dzięki niemu uruchomić jakiegoś programu. NEVER! Czysta masakra. Ostatnio też przestał się włączać po próbie (nieudanej qrde zresztą) podłączenia drugiego dysku. Operacja naprawiania pomogła. Na szczęście. I jeszcze wnerwiają raporty o błędach (m.in. krytycznych). Word wersje wszelakie Perełka wśród Microsoftowych wnerwiaczy wykwalifikowanych. Absolutny lider w tej dziedzinie. Bez Porównania. Jednym z bardziej nerwiących elementów są tabele. Pierońsko trudno nad nimi zapanować. Albo się qrde nie znam na wordzie albo cóś ale jak próbuję zrobić bardziej skomplikowane tabele to po prostu wychodzę z siebie i staję obok (oraz walę swojego wyjściowego klona po głowie ze złości). Ostatnio bardzo mi się spieszyło, a musiałem wprowadzić jeszcze drobne poprawki i całość wydrukować. Tymczasem podstępna bestia (znaczy tabelka... pozostała część dokumentu też zresztą) mi się rozkraczyła paskudnie i legła w gruzach. I tak kilka razy z rzędu. Nie mogłem zrobić tego co chciałem. Ostatecznie spóźniłem się na spotkanie, rozgryzłem nośnik, którym miałem to przetransportować na komputer z drukarką (sama prawda!) oraz w zenicie napięcia rzuciłem klawiaturą o podłogę (przez co straciłem potem 15 minut na wkładanie klawiszy, które wypadły =P ). Tak się kończy obcowanie z wordem. Więc uważajcie i starajcie się unikać tego edytora. [Powiedz to Sir_Nickowi. ;) - PP] Front Page Zdecydowanie mniej popieprzony od Worda. Denerwuje czasem drobnymi pierdołami. Poważniej denerwuje tylko TABELKAMI (hehe). Po prostu na podglądzie strony wszystko jest chaotycznie rozjechane, a w rzeczywistości całość jest ułożona tak jak to sobie życzyłem. Przy tabelach tylko czasem problemy z ustawieniem odpowiednich wymiarów. Jak wymyślę jeszcze nad jakim programem MS-u się wyżyć to napiszę. Nara! Ave sałata!
lord Pentagramus
[fiksumdyrdum@interia.pl]
[A ja tam mam Windows 2000, prawie rok bez reinstalki i nie narzekam - kwestia przyzwyczajenia - SN] [Tobie łatwo tak mówić. :P - PP] | |||
| © COPYRIGHT BY LODÓWA CENTER. ALL RIGHTS RESERVED. | |||