|
Miasto - Castle Rock dodam - mimo tego, że nie istnieje i
jest jedynie wytworem kingowskiej wyobraźni zdaje się być tak realnym, że aż
prawdziwym. Podobnie ludzie (a raczej bohaterowie), którzy zostali obdarzeni
niesamowitymi charakterami, a wśród nich na pierwszym planie Leland Gaunt
(właściciel "Sklepiku z marzeniami"), Norris Ridgweick (młody zastępca szeryfa)
i oczywiście Alan Pangborn (szeryf, który pewnego słonecznego dnia stracił całą
rodzinę). Po prostu odczuwa się JAKIEŚ emocje do tych osobników i naprawdę można
ich polubić (Gaunta też :)).
Co prawda jak na horror mało tu strachu, ale przyznać trzeba, że w napięciu
trzyma.
AHA!!! Teraz właśnie przypomniałem sobie, gdy tak książkę otworzyłem...
Wprowadzenie, czyli rozdział (?) pt. "JUŻ KIEDYŚ TU BYŁEŚ" - coś naprawdę
niesamowitego! Autor zwraca się do ciebie i opowiada o tym i o tamtym... Czujesz
się po prostu swojsko :)
Ogólnie jest to książka niewątpliwie warta przeczytania. "Sklepik z marzeniami"
to dość oryginalna historia, zgrabnie napisana , a i zawarte jest weń jakieś
przesłanie dotyczące nie tyle ludzkiej psychiki, co raczej marzeń. Bez dwóch
zdań polecam jako bardzo dobrą książkę, szkoda, że nie fenomen, którym
niewątpliwie "Sklepik..." mógł się stać.
PS. Mama jak po raz pierwszy zobaczyła "Sklepik z marzeniami" popatrzyła na mnie
ze zdziwieniem i stwierdziła:
- Kurcze! Biblie ci przysłali? :)
|