| |
|
|
|
1
|
 |
| |
|
Stephen King - "Sklepik z marzeniami"
King
to osobnik iście dziwaczny - już śpieszę z wyjaśnieniami. Otóż, gdy to imć
Stephen wymyśla fabułę pokroju samochodu mordercy pisze powieść rewelacyjną mimo
historii porażającej głupotą, a gdy ma historię - ośmielę się wypowiedzieć to
słowo - WYBITNĄ, to zawsze coś zawali... Da końcówkę idiotyczną, lub po prostu
pomysłu nie wykorzysta i nie odkryje olbrzymiego potencjału jaki w niej drzemał.
Taką powieścią jest niewątpliwie "Sklepik z marzeniami", jest to książka co
prawda bardzo dobra, nie mówiąc świetna, ale jednocześnie TYLKO bardzo dobra, a
mogła być ponadczasowym fenomenem literatury...
Nie przesadzam wcale, a wcale - a przynajmniej w moim odczuciu. "Sklepik z
marzeniami" to najlepsza historia jaką miałem okazję poznać, a zarazem
najfatalniej przełożona na pismo. Fabuła o przybyszu z Europy co się Leland
Gaunt nazywa i który w małym miasteczku Castle Rock otwiera "Sklepik z
marzeniami", w którym można kupić nic innego jak marzenia - ale nie za
pieniądze, jeno za spłatanie współobywatelowi 'niewinnego psikusa' - jest
rewelacyjna, aż do momentu w którym okazuje się, że owymi marzeniami są tylko i
wyłącznie bezużyteczne rzeczy - ang. tytuł brzmi "Needful things", czyli
"Potrzebne rzeczy".
|
|
| |
|
2
|
|
|
 |
| |
|
Potencjał jaki drzemał w tej historii jest po prostu
niewyobrażalny, a tak dostaliśmy historię tylko bardzo dobrą, na dodatek z
fatalnym zakończeniem...
Przyznam, że gdyby fabułą poszła w kierunku innym niż nasyłanie na siebie
mieszkańców i nie sprowadzała się do kupowania w "Sklepiku..." tylko i
wyłącznie jakichś bezużytecznych rzeczy (rozumiem, że właśnie o to chodziło w
powieści, o to, że ludzie potrafią zabić nawet dla potłuczonych okularów...)
powieść ta mogła by wejść nawet do kanonu lektur :) Dobra, ale pora już
skończyć z tekstem "co by było gdyby..." i przejść do konkretów.
Jak już powiedziałem, pierwszy minus książki to fabuła, która pomimo tego, że
naprawdę bardzo dobra psuje potencjał pomysłu. Druga sprawa to fatalne
zakończenie przypominające raczej te najbardziej kiczowate z historii
Mastertona. "Sklepik z marzeniami" ponadto bardzo często przynudza, a pod sam
koniec aż przyprawia o zdenerwowanie, kiedy ma nadejść ostateczne
rozstrzygnięcie, a King przenosi nas do miejsca starcia dwóch kościołów... W
zasadzie na tym kończą się minusy i zaczynają plusy...
Już powiedziałem, że "Sklepik z marzeniami" to bardzo dobra książka i swą
decyzję będę podtrzymywał nadal. Po pierwsze King stworzył ŚWIAT, żywy świat, w
którym to przyjdzie się zmierzyć doskonale przedstawionym bohaterom z niejakim
wrogiem numer jeden, który sprzedaje marzenia za spłatanie psikusa komuś z
miasta. Wszystko napisane jest z niesłychanym polotem i zapewne z polotem by
się skończyło, gdyby książka była krótsza. Osobiście nie mam nic przeciwko
książkom długim, ale gdy się taką piszę, trzeba uważać, by przypadkiem nie
przesadzić i by z ciekawej powieści nie zrobić pod koniec nudnawego gniota z
tragicznym zakończeniem. |
|