| |
|
|
|
1
|
 |
| |
|
Karol May - "Skarb w srebrnym jeziorze"
Już trzecia moja recenzja książki Karola Maya. Niemiecki pisarz bardzo przypadł
mi do gustu. To, jak pisze swe powieści jest po prostu niesamowite. Ale ja już
to, chyba gdzieś pisałem :-)
"Skarb w srebrnym jeziorze" to jedna z "większych' książek Maya. Występują w
niej prawie wszyscy główni bohaterowie jego powieści. Znajdziemy w niej Old
Shhaterhand'a, Old Firehand'a, Gruby Jemmy'ego, Hobble-Frank'a, a także wiele,
wiele innych osób.
Książka opowiada o wyprawie Old Firehand'a i jego kolegów nad srebrne jezioro.
Mają się tam spotkać z drugim Old'em ;-) i resztą znajomych. Po drodze jedna
natykają się na zbójów, którzy chcę obrabować pewnego inżyniera, który także
wybiera się nad srebrne jezioro. Bohaterowie (ci dobrzy) muszą im się
przeciwstawić i pokonać ich. Zbóje, lub inaczej trampy także wybierają się nad
jezioro. Ich przywódca ma bowiem, mapę na której jest narysowane gdzie znajduje
się skarb. Old Firehand zabiera po drodze różnych ludzi i walczy z trampami. Nie
pokona ich jednak w jednej bitwie, trzeba będzie iść za nimi, aż nad jezioro...
|
|
| |
|
2
|
|
|
 |
| |
|
I kolejny popis Maya. Ten autor jest po prostu niesamowity i w ogóle mało kto mu
dorównuje. Powtarzają się te same zalety, które występowały w poprzednich
zrecenzowanych przeze mnie książkach. Gdzieś czytałem, że May gdy to pisał był w
więzieniu. Naprawdę trzeba być jednym z najlepszych pisarzy na świecie, żeby w
tak złych warunkach, napisać tak dobrą powieść.
Tak. Książka super, w ogóle mógłbym nie narzekać, ale
troszeczkę :-) Według mnie "Skarb w srebrnym jeziorze" jest gorszą książką od
"Syna łowcy niedźwiedzi", ale lepszą od "Upiora z Llano Estacado". I gdy ta
druga powieść nie ma praktycznie wad, dwie pozostałe już mają. O wadach
"Upiora..." chyba pisałem (kurde wczoraj reckę "skrobałem", a nie pamiętam") w
jej recenzji, to teraz wady "Skarbu w srebrnym jeziorze":
- książka jest na początku, gdy wszystko się układa, powoli, powoli nudnawa
jakaś, potem jest dużo lepiej, ale ten początek to makabra,
- niektóre wydarzenia wydają mi się głupie, nie powiem jakie i w ogóle, ale
takie jakieś troszkę nie tego,
- słabe opisy trampów.
No i chyba dochodzę do końca tej krótkiej recenzji. Napisałem, co mnie
denerwuje, zalet nie pisałem, bo znaleźć je możecie w poprzednich recenzjach
książek tego autora (oczywiście chodzi mi o moje recenzje, nie szukajcie zalet
w recenzjach innych, bo możecie znaleźć zupełnie inne :-). Ogólnie Ok. May to
wielki pisarz, mówię to raz jeszcze.
BlackDog
blackdoggy@o2.pl
|
|