|
Fabuła jednak na tym się nie kończy, bo Rinah przyjechał nie tylko po to, by opisać życie Paradyzyjczyków, ale także rozwikłać zagadkę Larsa Beniga - poprzedniego Ziemianina, który uległ wypadkowi na Tartarze, gdzie zaginął, a najprawdopodobniej umarł. Rinah w końcu rozwikła tę i inne zagadki, co doprowadzi do fenomenalnego zakończenia. Każdemu, kto tak jak ja czytał "Limes inferior", ale nie miał jeszcze styczności z "Paradyzją", mogę powiedzieć, że zakończenie tej ostatniej książki jest bardzo podobne do tej pierwszej, jednak wszystko zostało o wiele bardziej logicznie skonstruowane i opisane. Mnie osobiście* zakończenie może nie wprawiło w osłupienie, jak przy powieściach Dicka, ale na pewno zachwyciło i zaskoczyło...
Jeśli jednak jesteście całkowicie "zieloni" i nie poznaliście pana Zajdla do tej pory, to muszę was uświadomić, że obok Stanisława Lema jest on chyba najbardziej znanym polskim pisarzem fantastyki. Jego książki były tłumaczone w całej Europie, nawet na esperanto. Sprawił to nie tylko lekki styl, ale i niecodzienne połączenie science-fiction i... socjologii. Tak, bowiem zarówno w "Limes Inferior", jak i w "Paradyzji" Zajdel opisuje funkcjonowanie nie jednego człowieka, lecz całej społeczności w całkowicie innym od ziemskiego świecie. Zastanówcie się - co by było, gdyby własność prywatna ograniczona była do minimum. U nas, na Ziemi, człowiek dąży przecież do powiększania swoich dóbr i jest to niemal tak codzienne i normalne, że coraz trudniej jest wyobrazić sobie społeczeństwo, gdzie życiowe cele są całkowicie inne - i to jak opisał mechanikę takiego społeczeństwa naprawdę nie może się nie spodobać...
|