| |
|
|
|
1
|
 |
| |
|
Graham Masterton - "Dżinn"
Książki Mastertona darzę sporym szacunkiem, gdyż to od niego zaczęła się moja
miłość do horrorów. Do tej pory nie przeczytałem jeszcze słabej książki
Mastertona. Niestety do tej pory, gdyż "Dżinn" - co tu dużo mówić - jest po
prostu słaby. Po świetnych pozycjach takich jak "Manitou", "Wyklęty", "Kostnica"
czy "Rytuał" Masterton nieco podupadł na formie.
Fabuła "Dżinna" przedstawia się następująco: niejaki Harry Erskine przyjeżdża na
pogrzeb do dawno nie widzianego dziadka Maxa Gravesa. Max mieszkał tylko ze
swoją żoną Marjorie. Przed śmiercią zachowywał się bardzo dziwnie z powodu
dzbana, którego przywiózł z Kairu wiele lat temu. Otóż ów dzban śpiewał po
nocach niesamowicie straszną muzykę. Max z nieznanych nikomu powodów zamknął i
zapieczętował go w wieżyczce na szczycie domu, a do tego pozbył się z domu
wszystkich wizerunków twarz: tych na obrazach, opakowaniach produktów. Pozbył
się nawet swojej twarzy, właśnie w ten sposób się zabił - pociął swoją twarz na
kawałeczki... Harry chce poznać prawdę: co kryje się w dzbanie i czemu Max zabił
się w taki sposób. Na swojej drodze spotyka również Annę Modenę, która to
zajmuje się kairskimi zabytkami i chce zwrócić dzban Kairowi.
|
|
| |
|
2
|
|
|
 |
| |
|
Sama książka zbytnio nie porywa, widać tutaj wyraźny spadek formy Mastertona.
Historia nie jest zbyt porywająca, nie jest również napisana tym świetnym stylem
z którego znamy "Manitou" czy "Wyklętego". Ot, taka zwykła książka na jeden, dwa
wieczory. Lekka, łatwa, przyjemna, niewymagająca przemyśleń, refleksji. Muszę w
tym miejscu zaznaczyć, że po tej lekturze będąc w bibliotece dokładniej wybieram
książki, aby znów nie trafić na taki gniot, jak "Dżinn". Na razie to jedyna słaba książka Mastertona, którą
przeczytałem. Jeśli jesteś wielbicielem jego twórczości możesz zaliczyć. Jeśli
jednak o Mastertonie słyszysz pierwszy raz i chcesz wkręcić się na jego
twórczość, radzę zacząć od wspominanych wyżej tytułów.
Ocena: 3/10
Koklet
koklet007@wp.pl |
|