Wojna amerykańsko-meksykańska
El Zvis
    Dzisiaj USA kreują siebie na ostatniego obrońcę demokracji, Amerykanie z dumą przypominają nam o wyzwalaniu przez nich Europy podczas II wojny światowej, czy też o wyzwoleniu Kuwejtu na początku lat 90. ub. wieku. Jednak jest kilka wydarzeń z historii, o których Amerykanie mówią bardzo mało i niechętnie. Np. o tym, w jaki sposób zdobyli Kalifornię czy Teksas...




W latach 20. XIX wieku na terenie meksykańskiego wtedy Teksasu osiedliło się ok. 12 tys. Amerykanów. Pochodzili oni głównie z Południa, rząd meksykański przyznał im szeroką autonomię. Stosunki między Meksykiem a amerykańską mniejszością zaczęły się pogarszać, kiedy w 1829 w Meksyku zostało zdelegalizowane niewolnictwo i został powstrzymany napływ obywateli USA. 1 marca 1836 Teksańczycy oderwali się od Meksyku, a Teksas stał się niezależnym państwem. Oczywiście, Meksykanie natychmiast wysłali armię do zbuntowanej prowincji. Została ona wkrótce pokonana przez buntowników pod przywództwem Sama Houstona. Człowiek ten został pierwszym (i jedynym) prezydentem niepodległego Teksasu. Houston zalegalizował niewolnictwo i rozpoczął starania o przyłączenie Teksasu do USA. Czynu tego dokonał, w dziewiątą rocznicę niepodległości Teksasu, prezydent Stanów John Tyler. Oficjalnie Teksas został stanem USA pod koniec tamtego roku, kiedy prezydentem był już James Polk. Następnie Meksyk wypowiedział Stanom Zjednoczonym wojnę. Na terytorium USA wkroczyła armia meksykańska pod dowództwem gen. Antonio López de Santa Anna, w odpowiedzi na to Amerykanie wysłali swoją armię do Teksasu. Wojskom amerykańskim przewodził gen. Zachary Taylor.


Amerykanie błyskawicznie zmusili Meksykanów do wycofania się za rzekę Rio Grande. Następnie Amerykanie, dzięki doskonałemu zgraniu oddziałów lądowych i morskich, szybko zajęli słabo bronioną Kalifornię zanim Meksykanie wysłali tam regularną armię. Z marszu została zdobyta też prowincja Nowy Meksyk. Amerykanie wkroczyli na terytorium Meksyku właściwego*. Pierwszą większą bitwę, pod Buena Vista, wygrali Amerykanie. Następnie dowodzenie w armii amerykańskiej przejął gen. Winfield Scott. Meksykanie mieli przewagę liczebną, jednak Amerykanie mieli dobrych dowódców, dzięki którym przewaga ta nic praktycznie Meksykanom nie dawała.


Santa Anna zadecydował, że Meksykanie zaczekają, aż US Army dotrze do miasteczka Cerro Gordo, i tam rozmieścił swoje wojsko. Początkowo do miasta przybył dość mały oddział pod przywództwem gen. Twiggsa. Meksykanie otworzyli ogień, kiedy Amerykanie byli jeszcze poza ich zasięgiem, więc Amerykanie zdążyli się w porę wycofać. Scott przejął kontrolę nad sytuacją i nakazał kapitanowi Robertowi E. Lee przeprowadzić rekonesans.
Lee zrobił rundkę wokół meksykańskich flanek. Następnie armia amerykańska podzieliła się na trzy grupy. Jedna, dowodzona przez gen. Twiggsa, zdobyła wzgórze o nazwie Atalaya, które Meksykanie jeszcze kilkakrotnie próbowali odzyskać. Kolejne dwie grupy zaatakowały armię meksykańską ze wszystkich możliwych stron. Drugi dzień rozpoczął się od opuszczenia przez Twiggsa pozycji. Po jakimś czasie część amerykańskich żołnierzy znalazła się na tyłach wroga i rozpoczęła się rzeź. Wkrótce miasto zostało zdobyte. Amerykanie stracili ponad 400 żołnierzy, podczas gdy ofiary w szeregach meksykańskiej armii do dziś są nieznane. 3 tys. meksykańskich żołnierzy trafiło do niewoli. Zwycięstwo pod Cerro Gordo otworzyło Amerykanom drogę do stolicy kraju. 8 września, pod Molino de Rey, w pobliżu miasta Meksyk, doszło do kolejnego wielkiego starcia między obiema armiami. Scott myślał, że zajęcie tego miasta będzie tak łatwe jak inne potyczki na drodze z Cerro Gordo do Mexico City, wysłał więc tam skromny korpus gen. Wortha, liczący 3,5 tys. żołnierzy. Meksykanie prowadzili z pobliskiego zamku Chapultepec ostrzał artyleryjski. W pierwszej fazie bitwy zaskoczeni Amerykanie doznali ogromnych strat, jednak ostatecznie udało się im zająć miasteczko.




Co ciekawe, gen. Santa Anna myślał, że to właśnie wspomniany wyżej zamek jest celem amerykańskiego ataku, jego przekonanie potwierdził pozorowany atak. Dlatego też następnego dnia w stolicy ludzie dowiedzieli się o "meksykańskim zwycięstwie". Rzeczywisty atak na zamek Chaputlepec nastąpił dopiero 12 września. Amerykanie wybili wszystkich obrońców, w tym młodzieńców ze znajdującej się tam szkoły wojskowej. Kadeci ci do dzisiaj są otaczani w Meksyku kultem jako Los Ninos Heroes - bohaterskie dzieci.


Dwa dni później Amerykanie zajęli stolicę kraju. 2 lutego 1848 popisano traktat pokojowy w Guadalupe Hidalgo. Meksyk stracił połowę swego terytorium (USA dostało prowincje Kalifornia, Teksas, Nowy Meksyk, Arizona, Nevada, Wyoming i Kolorado). Amerykanie zapłacili w zamian 15 mln. dolarów, jakiś czas później kupili też tę część Arizony, która pozostałą przy Meksyku, za 10 mln $. Jednak te pieniądze szybko się Amerykanom zwróciły, gdyż w Kalifornii odkryto olbrzymie złoża złota, a jakiś czas później istotne stały się też złoża ropy w Teksasie.


* kiedy pisałem "terytorium Meksyku właściwego", chodziło mi o tereny, które Meksyk posiada do dnia dzisiejszego.