Dlaczego warto kleić modele?
private Martins
    Dlaczego warto kleić modele? Nad tym tematem zawsze się zastanawiałem. Dlaczego akurat JA? I mnie napadł kiedyś pomysł składania kartonówek? A więc wyjawię wam ten jakże skomplikowany problem ;). Był to dziwny proces. Po prostu większość z nas zaczynała oglądając schowane w szafie bądź w pawlaczu Małe Modelarze ojca. Ze mną było tak samo. Wcześniej, jak to każdy trzecioklasista, interesowałem się wojenką. Małą i dużą. Osobiście zabrałem się do klejenia, gdy mój najlepszy kumpel skleił pierwszy okręt. Wtedy to pociągało. To była zabawa w oklejone ręce. W cuchnący butapren. To były okropne modele, które gdy pokazywałem znajomym i rodzinie budziły zachwyt. Z czasem każdy mały modelarz ewoluuje.


Pewnego dnia w łapska dostała mi się oferta łódzkiego GPM-u. Wcześniej myślałem, że istnieje tylko Mały Modelarz. Ten z czasem niezbyt offsetowym papierem, z nie do końca odpowiednio wykreślonymi liniami. I wtedy pojawiły się wycinanki o niebo lepsze. Postanowiłem wraz ze zmianą wydawnictwa zmienić moją istotę sklejania. Przestawiłem się z produkcji masowej (nawet 12 dużych modeli rocznie), na bardziej chałupniczą (około 3 rocznie), za to dokładniejszą, efektowniejszą pracę. Pierwsze efekty były zdumiewające. Znacznie poprawiła się prezencja powstałych modeli. Jej poprawę zawdzięczam zmianie kleju z obleśnego butaprenu na zwykły polimerowy Hermol. Co to była za fascynacja zapachem;), ale także i szybkością schnięcia i tą przezroczystą niebrudzącą spoiną. Ach.. ;) Produkcja modeli znacznie zwolniła. Powstawały po trzy, cztery na rok. Ale za to jakie! Najlepszy był Elephant, choć dorównywał mu BTR-40, TKS i wiele innych. Ogólnie poziom był wysoki. Szkoda mi tylko, że w moim zadupionym mieście nie było modelarni. Brakowało człowieka który mógłby pociągnąć młodych ludzi do sklejania, a także i (to najważniejsze) odpowiednio ich pokierować. Do dziś brakuje mi autorytetu. No ale cóż, tak to jest, że najlepszych rzeczy uczymy się sami. Brakowało mi jedynie możliwości wyjazdu na konkursy. Samemu było to raczej niemożliwe. Gdyby był klub, szanse by rosły. Dlaczego zmierzam w kierunku konkursu? Bo uważam, że to najlepsze miejsce do nauki. Można wszystko pooglądać, popytać, wymienić sposoby. Zostać ocenionym. A to ważna motywacja do dalszej pracy. Tak było do jakiś piętnastu lat.
Potem systematyczna nauka, spożywanie trunków oraz nocne eskapady, uniemożliwiły prace. Wystąpiły pierwsze fascynacje kobietami ;P. Nauka, trudno to wszystko było pogodzić ze sobą. Pierwsza rzeczą z której zrezygnowałem było modelarstwo. Przyznam otwarcie, że bardzo tego żałuję do dziś. Jeśli będziecie mieli wybór, nie porzucajcie modelarstwa. To działka, która w złych chwilach podniesie na duchu, a i w dobrych da dużo radości.


W tym momencie bardzo trudno mi wrócić do tamtej manii. Owszem, ostatnio się przełamałem i ukułem rosyjski pancernik Andrijej Pierwozwannyj, ale na razie podupadłem na przyklejaniu burt. Podsumowując, nie traktujcie tego tekstu jako jakiś wypocin. Potraktujcie go jako podpowiedź, dlaczego lepiej wybrać klejenie modeli od kumpli, piwa i dragów. To jest twórcze. Tamto nie. Reasumując, polecam każdemu, kto ma odrobinę czasu, zasiąść do klejenia. Dać się wciągnąć w wir temu najlepszemu hobby, a przy okazji zapoznawać się z historią. To tyle gadania starca ;)


Musiałem tutaj napisać jeszcze, że dziękuję wszystkim czytelnikom za odezwy, jakie przybyły na moją pocztę. Bardzo cieszy mnie gdy piszecie, że ta rubryka jest potrzebna. Jeśli chcecie się pochwalić swoją pracą, przysyłajcie zdjęcia modeli. Jeśli nie pojawią się w numerze, to może uda mi się stworzyć typową galerię na naszej stronie www. Chciałbym tym niemniej pochwalić modele S. Kraińskiego. On jako pierwszy podesłał nam zdjęcia swojego Tigera. Bardzo mi przykro, że nie mogliśmy go pokazać. Innych chętnych zapraszam do pisania do mnie. Jeśli macie jakiś problem, to może będę wam w stanie pomóc :) Jakby co, to piszcie na adres andrewio@tlen.pl :] Postaram się odpisać!