Sahara
Julek
    Ostatnio nasza wspaniała Telewizja Polska, której jestem "współautorem", sprawiła, że wreszcie nie żałuję pieniędzy wydanych na ten śmieszny abonament. Mianowicie telewizja zaproponowała, aby przez wakacje w każdy poniedziałek leciały dwa filmy wojenne. Dodatkowo, na Trójce będą lecieć filmy dokumentalne. Zapowiada się świetne lato.




Wiedziałem, że nie mogę liczyć ze strony TVP na to, że pokażą jakieś nowe filmy wojenne (z resztą i tak wszystkie widziałem), ale za to filmy pokazane może będą trochę stare, ale najwyższej jakości. Pierwszym filmem była "Sahara". Usiadłem więc do telewizora na ten wspaniały spektakl.


Akcja filmu zaczyna się w dniu 22 czerwca 1942 roku. To wtedy Rommel rozpoczął kolejną ofensywę. Siły alianckie zostały prawie doszczętnie zniszczone. Po bitwie jednak przetrwała załoga czołgu "Lulabella" pod dowództwem sierżanta Gunna. Zostali on otoczeni od zachodu i wschodu przez siły spod znaku złamanego krzyża. Pozostała tylko jedna droga, którą usiłują się przedostać do własnych sił. Droga na południe przez Saharę. Po drodze spotykają rozbitków innego batalionu. I razem, w dziewiątkę, kontynuują jazdę na południe. Jednak woda ulega wyczerpaniu i następnym punktem postoju ma być studnia, których na pustyni chyba dużo nie jest:) Gdy docierają do studni, okazuje się, że zapasy wody są w niej na wyczerpaniu. Chwilę później do studni zbliża się niemiecki batalion w sile 500 żołnierzy Afrika Korps. Ich celem jest uderzenie na skrzydło sił alianckich zgrupowanych pod El-Alamein. Joe Gunn postanawia stawić opór wymęczonemu brakiem wody batalionowi. Czy to mu się uda?


Sahara nie jest filmem wojennym, który opiera się na prawdziwych wydarzeniach. Mimo że nie możemy się napawać prawdziwą walką, która kiedyś się wydarzyła, to historia tutaj przedstawiona jest wielce prawdopodobna. Dlatego film jest naprawdę ciekawy i nie sposób się od niego oderwać. Historia jest przedstawiona w naprawdę pasjonujący sposób. Akcja i walka w filmie została pokazana w bardzo dobry sposób. Twórcom udało się stworzyć małe drugowojenne Alamo. Sahara to film skierowany głównie do Amerykanów, którym pokazuje siłę i dzielność własnego żołnierza.
Wyczuwamy tutaj nutkę propagandy, jednak ona zupełnie nie przeszkadza w radowaniu się widowiskiem.


Efekty dźwiękowe w filmie stoją na dość wysokim poziomie. Wystrzały, wybuchy, jęki rannych. Wszystko wygląda tak jak powinno być. Efekty specjalne stoją na średnim poziomie, ale są zawsze tam gdzie powinny być. Zwłaszcza efektownie wyglądają wybuchy po wystrzałach z "Lulabelli". Ten widok, jak Niemcy dosłownie wylatują w powietrze, jest po prostu świetny. Podoba mi się, że autorzy zatrudnili dużą liczbę statystów, dzięki którym możemy naprawdę oglądać porządną bitwę. O tym niekiedy zapominają autorzy innych wojennych filmów. Gra aktorów stoi na bardzo wysokim poziomie. Najbardziej podobała mi się rola Tabula zagrana przez Roberta Wisdom oraz w mniejszym stopniu sierżanta Gunna (James Belushi). Dialogi w filmie stoją na naprawdę wysokim poziomie.


Osobny akapit warto poświęcić reżyserowi, za to w jaki sposób ukazał postacie grające w filmie. Jako że w tym filmie występują przedstawiciele kilku narodowości, reżyser postanowił uwypuklić tak cechy granych postaci, aby można było od razu stwierdzić, kto jest kto. I tak na przykład od razu rozpoznamy, kto jest prawdziwym Anglikiem. Jest to taka flegmatyczna postać, lecz odważna i dzielna. I tak przedstawia się przynajmniej u mnie obraz stereotyp mieszkańca największej wyspy w Europie. Podobnie jest tutaj z Niemcem - blondowłosy, niebieskooki Aryjczyk, chcący do końca poświęcić się za swoją ojczyznę. Ciekawą postacią jest także Włoch, który chce zachowywać się tak, aby nic nie groziłoby mu ani ze strony Aliantów, ani ze strony wojsk Niemiec. Jednak na koniec pokazuje on swoją odwagę, aby wydać Aliantom, że ich jeniec niemiecki uciekł. Jeszcze raz brawa dla reżysera za takie przedstawienie tych postaci.


Podsumowując, "Sahara" to naprawdę świetny film i polecam go obejrzeć każdemu. Jest tu wszystko, czego poszukuje każdy fan filmów drugowoejennych (no może nie ma tutaj wątku miłosnego rodem z Pearl Harbour;). Teraz czekam na kolejny film, jaki pokaże TVP. Jeśli każdy będzie taki, jak "Sahara", to zapowiadają się udane wakacje.


» Rome: Total War
8
Reżyseria: Brian Trenchard-Smith
Scenariusz: David Phillips
Muzyka: Garry McDonald
             Lawrence Stone
Scenografia: Stewart Burnside
Występują: Jerome Ehlers, James Belushi, Michael Massee, Robert Wisdom
    Plusy     Minusy
+dobry scenariusz
+gra aktorów
+naprawdę ciekawy film
-nieprawdopodobna historia
-Niemcy zbyt słabo walczą